Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podsumowanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 stycznia 2025

Podsumowanie 2024

Kolejny rok za nami, a ja po raz kolejny żegnam go z gorączką. Może przyszły rok przyniesie przełamanie tej sylwestrowej klątwy? Mimo wszystko, 2024 obfitował w wiele fascynujących książek, filmów i seriali, które umiliły mi czas zarówno w zdrowiu, jak i chorobie. Dziś zapraszam Was na małe podsumowanie tego, co w minionym roku najbardziej mnie poruszyło i zapadło w pamięć. 


Książki

Największą radość sprawiło mi to, że udało się sięgnąć po książki z własnej biblioteczki. W związku z tym postanowiłam kontynuować ten pomysł i również w 2025 roku losować tytuły ze swoich domowych zbiorów. Wylosowałam kilka prawdziwych 'cegieł', które od dawna chciałam przeczytać, w tym Na wschód od Edenu Johna Steinbecka oraz Czarodziejską górę Thomasa Manna. Ciekawa jestem, jak potoczy się lektura tych klasyków.

W mijającym roku lista najlepszych książek, które przeczytałam, była dość zróżnicowana. Najmocniej zapadła mi w pamięć Z zimną krwią Trumana Capote – niezwykłe połączenie powieści akcji i niemal reporterskiego zapisu brutalnego morderstwa. Wśród moich ulubionych tytułów znalazła się również znakomita powieść science fiction Ptaki, które zniknęły, niezapomniany komiks Sandman, piękna brytyjska powieść Opętanie oraz do bólu prawdziwa Dorośli.


Do wyróżnionych tytułów należą: nowa książka Sigrid Nunez Słabsi, autobiografia Jennette McCurdy Cieszę się, że moja mama umarła, tajemnicza powieść Mag Johna Fowlesa, austriacki laureat nagrody Angelusa Hałastra Moniki Helfer, oraz klasyczna opowieść o niezależnej kobiecie – Z dala od zgiełku Thomasa Hardy'ego. Pod koniec roku sięgnęłam także po dwie lekkie, rozrywkowe lektury, które idealnie umiliły mi wieczory: Cienie z Donlonu Magdaleny Kubasiewicz oraz kolejną przygodę z cyklu Świata Dysku Terry'ego Pratchetta – Straż! Straż!.


Seriale

W tym roku seriale nie zrobiły na mnie takiego wrażenia jak w poprzednich latach. Wiele z polecanych tytułów nie do końca mnie przekonało. Ripley zachwyca pięknymi zdjęciami i doskonałą rolą Andrew Scotta, ale niestety, całość mnie wynudziła. Szogun z początku wydawał się obiecujący, jednak w połowie zaczął się rozwlekać i zamiast bawić, raczej męczył. Chociaż przedostatni odcinek nieco wynagradzał czekanie, to jednak nie wystarczyło, bym naprawdę polubiła ten serial.

Za to udało mi się w końcu nadrobić Better Call Saul. To serial, który czasem zwalnia tempo, ale kiedy akcja nabiera rozpędu, pozostawia widza w szoku. Świetnie napisane postaci, a duet Saula i Kim to prawdziwa mieszanka wybuchowa. Jeśli podobało Wam się Breaking BadBetter Call Saul to absolutny must-watch.

Ten rok zdecydowanie stał pod znakiem animacji. Zaczęłam od zeszłorocznego Niebieskookiego samuraja, który zachwycił mnie piękną kreską i wciągającą akcją. Nie mogę się doczekać dalszych przygód Mizu. Kolejną animacją, która podbiła moje serce, jest Hazbin Hotel. To krótka, ale niezwykle wciągająca opowieść o mieszkańcach piekła próbujących zmienić swoje życie. Dodatkowo, jako musical, posiada fantastyczny soundtrack, który znalazł się na mojej liście najczęściej słuchanych utworów w tym roku.

Pod koniec roku nadrobiłam Arcane, opowieść o dwóch siostrach, która zachwyca swoim zawrotnym tempem. Ta animacja jest przepięknie zrealizowana i choć fabuła momentami wydaje się pretekstem do prezentowania wizualnych majstersztyków, trudno się od niej oderwać. Kolejną ekranizacją gry, która mnie zaintrygowała, był Fallout – fascynująca opowieść postapokaliptyczna pełna tajemnic.

Na mojej liście znalazł się też polski serial Infamia. Choć trochę nierówny, potrafi zaskoczyć naprawdę mocnymi momentami. Miniserial Reniferek również zrobił na mnie wrażenie i cieszę się, że obejrzałam go zanim zrobiło się o nim tak głośno. W tym roku nadrobiłam też Jak poznałem Waszą matkę, który umilił mi wiele wieczorów. Zakończyłam również oglądanie Co robimy w ukryciu, a nowy sezon Misji Podstawówki dostarczył mi sporo śmiechu.





Filmy

W przypadku filmów mam wrażenie, że ten rok trwał dużo dłużej  – tyle było dobroci w kinach. Tytuły takie jak Diuna 2 czy Anatomia upadku, które początkowo wydawały się pewniakiem w mojej topce, ostatecznie trafiły jedynie do wyróżnionych. Jest kilka tytułów, które nie znalazły się na liście, choć ich seanse wspominam bardzo dobrze. Ciekawy pod względem konstrukcji Strange Darling, emocjonalny Tatami, pokręcony A Different Man, wzruszający Pies i robot. Dodatkowo, zupełnie zapomniałam o The Brutalist, który widziałam na American Film Festival. To film, który z pewnością zasłużył na miejsce w zestawieniu. Może znajdzie się na przyszłorocznej liście, w końcu nadal czeka na polską premierę.

Podsumowując mój filmowy rok, zauważyłam, że skupiłam się głównie na nowościach. Zazwyczaj na mojej liście jest więcej klasyków. To coś, co chciałabym zmienić w przyszłości. Nadrabianie klasyków stało się trudniejsze bez telewizji i programów typu TVP Kultura, ale może znajdę inne źródło.

Jeśli chodzi o najlepsze filmy, nie ma na mojej liście wielkich zaskoczeń – większość to dobrze znane hity tego roku. Ghostlight to jeden z tych mniej popularnych filmów, ale zdecydowanie zrobił na mnie wrażenie. Oprócz tego, w wyróżnionych znalazły się Królowe dram – kino queerowe, maksymalnie kampowe, którego seans na wrocławskim festiwalu będę długo pamiętać. Mam też Crossing, bo to kino drogi, które uwielbiam, z dwoma mocno różniącymi się bohaterami, którzy uczą się od siebie nawzajem. Reszta to same znane i doceniane tytuły.






czwartek, 4 stycznia 2024

Podsumowanie 2023

Ostatnie dni poprzedniego roku spędziłam na chorowaniu. Dlatego podsumowanie powstawało w częściach, w okresach przebłysków dobrego samopoczucia. Najważniejsze, że jest!

Zeszły rok był bardzo intensywny. Patrząc wstecz, nie chce mi się wierzyć, że to wszystko zmieściło się w dwunastu miesiącach. Przede wszystkim, jestem dumna z wielu osiągnięć z życia prywatnego. Udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy, przetrwałam kolejny rok w pracy (chociaż moje możliwości są nieustannie poddawane testom na wytrwałość ;)) i postawiłam z mężem premierę w teatrze. To wszystko sprawiło, że kulturze przyglądałam się trochę rzadziej niż w poprzednich latach. Co nie znaczy, że nie znalazło się kilku perełek, wartych polecenia. Zapraszam do krótkiego podsumowania i tegorocznych topek.


Książki

W zeszłym roku wróciłam trochę do korzeni i czytałam przede wszystkim fantastykę i klasykę literatury. Udało mi się wykreślić trzy pozycje z listy 100 książek BBC: Trzech muszkieterów, Oliver Twist i Sto lat samotności. Ta ostatnia zrobiła na mnie największe wrażenie, chociaż najtrudniej było się w nią wciągnąć. Dumas i Dickens raczej mnie rozczarowali, spodziewałam się po tych książkach dużo więcej. Przeczytałam książki Joan Didion, Sigrid Nunez, Elfriede Jelinek i każda z tych autorek mnie czymś oczarowała. Najbardziej chyba Nunez, której przeczytałam trzy książki, jedna po drugiej. I czekam na premierę kolejnej! Udało mi się skończyć dwie serie fantastyczne, Pana Lodowego Ogrodu i Pół króla. Z fantastyki największe wrażenie zrobiło Imię wiatru i muszę jakoś zaplanować kontynuowanie cyklu, póki świeże w pamięci. A najlepsze tego roku książki? Oto one:

Wyróżnienia:

Filmy

Filmowym zwycięzcą tego roku był festiwal Nowe Horyzonty, dzięki któremu ta topka wygląda właśnie tak. To na tym festiwalu zobaczyłam najlepsze filmy i zachwyt pozostał do dzisiaj. W tym roku byliśmy świadkami dużego wydarzenia jakim był Barbenheimer. Oba filmy uważam za bardzo udane. Barbie to niekoniecznie film targetowany do mnie, ale to cudowna rozrywka, świetnie zrealizowana i zagrana. Dodatkowo rozbudziła dyskusje o feminizmie. Oppenheimer to bardzo dobry film, techniczna perełka. W moim zestawieniu najlepszych brakuje kilku tytułów. Dlatego dopiszę, że Poprzednie życie zachwyciło mnie historią miłosną, Na dnie pokazało, że można jeszcze zrobić ciekawy film o licealistach, a Reneissance Beyoncé utwierdził w przekonaniu, że błędem było ominięcie tej trasy koncertowej. Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka tytułów, o których nie pamiętam. 




Seriale

Paradoksalnie, to właśnie z serialami miałam największy problem przy tworzeniu listy najlepszych. Kilka razy tytuły zmieniały się miejscami, bo nie mogłam się zdecydować który zasługuje na miejsce w ścisłej piątce. Finalnie, wybór padł na ostatni sezon Sukcesji (wiadomo!), pierwszy sezon Andora (świetne widowisko), The Last of Us (niby nie mój klimat, a trzymał w napięciu cały czas), Dobry Omen 2 (wywołał emocje jak u nastolatki) i Crazy Ex-Girlfriend (pomógł mi w trudnym czasie i planuję napisać o nim więcej od pół roku). Zerknijcie jednak również na listę wyróżnionych, bo sporo tam perełek, którym ciutkę zabrakło, ale wciąż warto je obejrzeć.





I to koniec podsumowania. Jeżeli miałabym mieć jakieś plany na rok 2024 to chyba częstsze wizyty w teatrze. W tym roku zobaczyłam spektakl, który zmiótł konkurencję i był to 1989. Jeżeli macie zaplanować jedną wycieczkę do teatru to polecam wybrać właśnie ten tytuł.

Życzę spokojnego roku 2024!

piątek, 6 stycznia 2023

Podsumowanie 2022

Poprzedni rok zakończyłam okrutnym chorowaniem, dlatego podsumowanie pojawia się później niż zazwyczaj. Towarzyszące mi zapalenie płuc mogę określić wisienką na torcie parszywego roku.

Rok 2022 nie należał do udanych. Wybuch wojny wstrząsnął wszystkimi. U mnie zbiegło się to w czasie z czytaniem książek „Podłość”, „Mam nadzieję” i „Gdzie jesteś, piękny świecie”. W tych tytułach jest wszystko, pominę zatem obszerniejszy komentarz. 

Książki

Poprzedni rok upłynął mi pod znakiem polskich autorów. Niemal połowa przeczytanych przeze mnie książek została napisana przez rodzimych pisarzy. Ma to również odzwierciedlenie w tegorocznej topce. Czuję, że lektury były bardziej zróżnicowane pod względem gatunkowym niż w poprzednich latach. Pojawiło się trochę fantastyki, ale zdecydowanie mniej niż zazwyczaj. Z tego gatunku tylko Piranesi i Sandman trafili do grona najlepszych. Wśród przeczytanych książek znalazło się miejsce dla kryminalnej historii w wykonaniu Marty Kisiel (Dywan z wkładką i Efekt pandy), reportaży Anny Gacek (Ekstaza. Lata 90. Początek) i Jakuba Wojtaszczyka (Cudowne przegięcie. Reportaż o polskim dragu), ciekawej literatury pięknej w wykonaniu Filipa Zawady (Weź z nią zatańcz) i Wita Szostaka (Szczelinami). Czytanie polskiej literatury to trend, który chętnie będę kontynuować w przyszłym roku.


Co do moich najlepszych  kolejność jest przypadkowa. Wszystkie te tytuły należą do grona ulubieńców.

  • Piranesi Susanna Clarke  za odskocznię od rzeczywistości i możliwość zatopienia się w tajemniczy świat labiryntu.
  • Sandman. Pora mgieł Neil Gaiman  za niepohamowaną wyobraźnię autora i odważne połączenie różnych mitologii w zgrabną całość.
  • To przez ten wiatr Jakub Nowak  za odważne podejście do opowiadania alternatywnej historii romansu Modrzejewskiej i Sienkiewicza.
  • Zagroda zębów Wit Szostak  za połączenie dwóch lubianych przeze mnie motywów: mitologicznych historii z różnymi możliwymi ścieżkami jednego życia.
  • Miasteczko Middlemarch George Eliot  za przedstawienie społeczeństwa niewielkiej prowincji, pełnego marzeń i aspiracji.
  • Inni ludzie Dorota Masłowska  za nowatorską formę i styl, dzięki któremu przez tę brudną historię płynie się z pełnym zaangażowaniem.

Filmy

Kiedy czuję się źle, kiedy chcę się oderwać od rzeczywistości  zawsze uciekam w świat kina. To przychodzi mi naturalnie. Do czytania muszę mieć odpowiednie nastawienie. W przypadku filmów od gatunku zależy czy potrzebuję się mentalnie przygotować. 

W tym roku przekonałam się, że lżejsze, bardziej rozrywkowe tytuły również potrafią przebić się do najlepszych seansów roku. Filmów obejrzałam prawie 150, więc wybranie tej garstki najlepszych było katorgą. Muszę przemyśleć rozszerzenie listy do dziesięciu pozycji w przyszłym roku. Albo ograniczyć oglądanie filmów. Brałam udział stacjonarnie w festiwalach Nowe Horyzonty i American Film Festival - na obu bawiłam się świetnie. Wyniosłam z nich jedne z najlepszych filmów roku (Alcarras, Aftersun). Mam nadzieję, że w przyszłym roku również uda mi się wziąć w nich udział. 

  • Krótki film o zabijaniu  za dwie niezapomniane sceny śmierci i świetnie napisany scenariusz.
  • Alcarras  za przeniesienie mnie w świat dzieciństwa i przedstawienie wszystkich odcieni życia w dużej rodzinie na wsi.
  • Wszystko wszędzie naraz  za szaloną jazdę bez trzymanki, film petardę, zaskakujący na każdym kroku, jednocześnie będący kameralną historią relacji matki z córką.
  • Ich noce  za przyniesienie uśmiechu na twarz w tych mrocznych czasach, dowód na to, że da się zrobić komedię romantyczną z klasą.
  • Najgorszy człowiek na świecie  za pochłonięcie mnie podczas seansu, przedstawienie czegoś tak bliskiego w oryginalny sposób.

Seriale

Seriale w tym roku ponownie były częstym towarzyszem moich wieczorów. Tasiemce dzielę na te, które oglądam sama i te, które oglądam razem z mężem. Dziwnym trafem do topki trafiły wszystkie, którym urządzaliśmy wspólny seans. Oprócz nich było sporo innych perełek, szczególnie komediowych. Obejrzałam dwa satysfakcjonujące zakończenia  Brooklyn 9-9 oraz Derry Girls, ciepluchną młodzieżówkę Heartstopper i na maksa wciągający Biały Lotos. Mam nadzieję, że przyszły rok również okaże się pod tym względem ciekawy. Szczególnie, że już zaczęłam dwa seriale pretendujące do grona najlepszych (Andor i The Bear). Trochę zostało do nadrobienia, bo wciąż przede mną Zadzwoń do Saula, Ozark oraz nowość  Rozdzielenie


  • Fleabag  za najlepszy scenariusz serialowy ostatnich lat, za umiejętne połączenie smutku z uśmiechem.
  • Sukcesja  za budowanie napięcia, które chwyta za gardło, za nieprzyjemne postaci, które chce się oglądać na ekranie.
  • Ted Lasso  za ciepło i uśmiech, które wywołuje i cudownego Sudeikisa w roli głównej.
  • Stranger Things  za genialny wątek w Hawkins, jedną z najlepszych postaci serialowych 2022 (Eddie) i kultową scenę z unoszącą się Max.
  • Ród smoka  za zaskoczenie, że w świecie Westeros mamy wciąż miejsce na ciekawe historie. I za smoki, wiadomo. 

Teatr

Tak się złożyło, że w tym roku udało mi się obejrzeć sporo spektakli. Na tyle, że poskładałam tutaj krótką listę moich ulubionych. Spora w tym zasługa dostępu do spektakli w ramach National Theatre Online. Bez większych wyjaśnień, to po prostu te spektakle, które trudno zapomnieć. W końcu nadrobiłam Hamiltona, który jest tak dobry jak wszyscy mówią. Sen nocy letniej to czysta rozrywka, Król, Rzeźnia numer pięć i Cesarz to spektakle, które pokazują, że twórcy radzą sobie z przenoszeniem prozy na deski teatru.


Życzę spokojnego roku 2023!

czwartek, 30 grudnia 2021

Podsumowanie 2021

Pamiętam, że poprzedni rok był dla mnie, a zapewne również dla wielu z Was, bardzo trudny. Życie w zamknięciu i odizolowaniu nie wpłynęło dobrze na samopoczucie. W 2021 poczułam, że trochę ruszyliśmy do przodu, udało się zaszczepić (jestem nawet już po trzeciej dawce), kultura zaczęła się nieśmiało otwierać, festiwale zmieniły sposób funkcjonowania, ale się odbyły. A ja patrząc na mijający rok myślę sobie, że wykorzystałam go w stu procentach, wyciskałam każde wydarzenie jak cytrynę. I właściwie nie wiedziałabym o tym, gdybym nie zerknęła w archiwum relacji na Instagramie, więc media społecznościowe czasami bardzo się przydają.

Instagram

Może zacznę zatem od tych wydarzeń, w których udało mi się uczestniczyć. Po rocznej przerwie wrócił Woodstock, a raczej Pol'and'Rock. Zmiana miejsca i ograniczenie liczby uczestników zupełnie nie przeszkodziło we wspaniałej zabawie i na pewno planuję wybrać się ponownie w przyszłym roku. Ogromnie mnie ucieszyło otwarcie kin i jako pierwszy seans po przerwie wybrałam się na Palm Springs (więcej: tutaj), a był to film bardzo ciepły i przyjemny  idealny na przypomnienie sobie, jak mocno kochamy siedzenie na widowni. Kinowo najbardziej mnie ucieszył jednak powrót festiwali filmowych i tym razem udało mi się obejrzeć kilka tytułów na festiwalach: Nowe Horyzonty, Pięć Smaków i American Film Festival (relacja: tutaj). Odbywały się one hybrydowo, zatem część filmów dostępnych było online, a część stacjonarnie, co tylko pomogło w obejrzeniu większej liczby tytułów. 

Teatralnie udało się dotrzeć na kilka spektakli w ramach Przeglądu Piosenki Aktorskiej, z czego zakochałam się w koncercie Ralpha Kamińskiego, śpiewającego piosenki Kory, zobaczyłam świetny występ Pusty Riot, a później zaczarował mnie spektakl Najczęściej zadawane pytania: Rewia Drag Queen. Wrocławski Teatr Capitol to w ogóle miejsce, które najczęściej odwiedzałam, bo udało mi się też dorwać bilety na Lazarusa, Wyzwolenie: królowe i Wesele. Pierwszy raz widziałam również grupę Improkracji w Mów coś, śpiewaj!, czyli improwizowanym przedstawieniu, w których biorą też udział artyści Capitolu. Dobra zabawa gwarantowana! We Wrocławiu udało mi się też zobaczyć spektakl Słowo na G., którym Układ Formalny pokazuje, że wie jak mówić do młodych odbiorców o rzeczach ważnych  cudownie, że to się dzieje! Wydarzeniem wartym wspomnienia był też spektakl W dwóch językach polskich, w ramach Teatru na faktach  potrafi otworzyć oczy na problemy ludzi głuchych, naprawdę robi wrażenie. Poza Wrocławiem udało mi się dwukrotnie odwiedzić Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu, raz na Maratonie Teatralnym (więcej: tutaj), a później na premierze Badania ściśle tajne (więcej: tutaj). Oprócz tego  otworzyliśmy również nasz amatorski teatr, po ponad rocznej przerwie, więc pod koniec roku radość sięgnęła zenitu.

Jeżeli chodzi o przeczytane książki i obejrzane filmy/seriale, to zdecydowanie więcej czasu spędziłam na gapieniu się w ekran niż w papier. Książek przeczytałam czterdzieści, co mieści się gdzieś w mojej rocznej średniej. Nigdy nie czytałam jakoś bardzo dużo i chyba nie mam ochoty tego zmieniać, czytam tyle, na ile mam ochotę. Jakościowo był to naprawdę dobry rok, ponownie udało mi się sięgnąć po kilka klasyków, jak Nowy wspaniały świat, Północ i południe, a nawet Charlie i fabryka czekolady, fantastyki również było trochę, bo wpadły najnowsze książki z Archiwum Burzowego Światła Sandersona, ale też trylogia Bardugo, na podstawie której powstał serial Cień i kość. Pod koniec roku rzuciłam się też na książki Jakuba Małeckiego i już prawie wszystkie jego powieści przeczytałam. Jednak, tak jak wcześniej pisałam, to filmy i seriale wygrały w tym roku. Tych drugich trudno mi zliczyć, bo nie śledzę ich zbyt skrupulatnie, ale filmów obejrzałam prawie sto pięćdziesiąt. Rozumiecie zatem, że ta lista pięciu najlepszych, nawet z bonusem, nie zawiera wielu wspaniałych tytułów. 

Wnioski z tego mam następujące: miło by było więcej o filmach pisać. Nawet krótkich opinii, żeby gdzieś mi te wrażenia nie zaginęły, żebym pamiętała co obejrzałam i jak mi się dany tytuł podobał. Z książkami idzie mi całkiem dobrze, w miarę na bieżąco, ale filmy, seriale i spektakle gdzieś uciekają. Dobrze byłoby je w przyszłym roku połapać. I tego sobie na przyszły rok życzę!

A Wam  mnóstwa pysznych kulturalnych wrażeń!

* o Rytmie wojny i Papudze Flauberta notki pojawią się wkrótce




czwartek, 31 grudnia 2020

Podsumowanie 2020

Rok 2020. Nie da się ukryć, że siadając do tego podsumowania czuję się jakoś inaczej. Ten rok naprawdę dał nam w kość i każdy przekonał się, jak wiele w naszym życiu może się zmienić. Na początku lockdownu myślałam, że to będzie trwało chwilę, posiedzimy w domu miesiąc i wrócimy do normalnego życia. Ba! Nawet mówiłam sobie, że będę miała więcej czasu i może w końcu nadrobię zaległości czytelnicze, bo wszystkie interesujące mnie rozrywki są zamknięte, więc nic nie będzie mnie rozpraszało. Niestety, szybko przyszło gorsze samopoczucie, nie wspominając już o stresach związanych z przesuwaniem daty ślubu i próbami zakończenia remontu mieszkania. Odcięcie od bliskich i od ulubionych rozrywek zostawiło ślad na moim nastroju i jakoś nie mogłam się skupić na czytaniu. Zatonęłam za to w serialach. 

Przyznam, że brakuje mi wyjść do kina, do restauracji, spontanicznych spotkań ze znajomymi. Najbardziej jednak tęsknię za teatrem. Nie ma co się oszukiwać, teatr przeniesiony do sieci czy telewizji nie wywołuje już takich samych emocji. Miałam tyle szczęścia, że na początku roku udało mi się dwa razy odwiedzić wrocławski Capitol, a we wrześniu zobaczyłam jeszcze Jutro przypłynie królowa Wrocławskiego Teatru Współczesnego. To są jednak duże teatry, które pewnie dadzą sobie radę w tej sytuacji, a co z wszystkimi mniejszymi, inicjatywami, co z artystami, którzy z dnia na dzień stracili pracę? Pozostaje mieć nadzieję, że 2021 przyniesie w tej kwestii więcej optymizmu. 

W zeszłym roku wyznaczyłam sobie cel, żeby nie pędzić z czytaniem, ale chłonąć powoli. I to mi się w zupełności udało. Ten rok to przede wszystkim poznawanie polskiej literatury, czyli świetne premiery Gorzko, gorzko i Cudze słowa oraz moje pierwsze spotkanie z prozą Kańtoch i Tokarczuk. Nareszcie udało mi się także sięgnąć po Kapuścińskiego i to była jedna z najlepszych lektur tego roku. Oprócz tego nadal starałam się nie tracić kontaktu z klasyką. Udało mi się przeczytać Do latarni morskiej Woolf, Panią Bovary Flauberta, Niebezpieczne związki Laclosa, Targowisko próżności Thackeraya i zbiór opowiadań Dostojewskiego. Fantastyki może nie było w tym roku wśród moich lektur tak dużo jak w latach poprzednich i brakowało mi też w tym gatunku efektu wow. Co prawda jedna książka znalazła się w topce (jak co roku dla Sandersona zawsze jest miejsce), ale było też w fantastyce sporo rozczarowań, szczególnie w tej młodzieżowej. Do mojego rankingu powędrowały tytuły autorstwa Kapuścińskiego, Sandersona, klasyka od du Maurier, najnowsza książka Szostaka oraz ostatnia lektura roku, Dziewczyny znikąd, o której napiszę więcej wkrótce. Są też trzy bonusy, chociaż dobrych lektur było w tym roku znacznie więcej.

Najsmutniej chyba potoczyła się moja przygoda z filmem. Zaczęło się dobrze, bo pierwsze w tym roku wizyty w kinie były bardzo udane (Małe kobietki, Emma, Kłamstewko). Później kina zamknęli, a ja straciłam zapał do oglądania filmów w domu. W związku z tym, był to chyba dla mnie najsłabszy rok, jeżeli chodzi o liczbę obejrzanych filmów. Kilka tytułów wartych oglądnięcia oczywiście znalazłam, ale ich wybór przyszedł mi o wiele łatwiej niż w poprzednich latach. Na liście jest  wspominany przeze mnie kilkakrotnie dokument Kraina miodu, są cudowne Małe kobietki, które udało się zobaczyć jeszcze w kinie, są Złodziejaszki (do zobaczenia na Netfliksie), a także oryginalna ekranizacja Emmy (z cudowną Anyą Taylor-Joy w roli tytułowej, którą wszyscy pokochali za Gambit królowej) i jedna klasyka w reżyserii Felliniego. W bonusie zmieściłam niemal wszystkie filmy, które mi się podobały, łącznie z animacją, tak, że sporego wyboru nie miałam. Sytuacja zupełnie odwrotna czekała mnie w przypadku seriali. Widziałam ich naprawdę dużo. Nadrabiałam zaległości w oglądaniu starszych produkcji (w końcu zobaczyłam Breaking Bad), a także zapoznawałam się z nowościami (najświeższy tytuł to chyba Bridgertonowie). Jak spojrzałam na listę tytułów, to się złapałam za głowę, bo naprawdę nie wiedziałam, jak to wszystko zmieścić w moim zestawieniu. Musiałam znaleźć miejsce dla Breaking Bad, nie mogłam zapomnieć o wspaniałej Euforii i Jak nas widzą, które obejrzałam jeszcze w styczniu, do tego Normalni ludzie, którzy mnie zupełnie rozczulili i oryginalny Mogę cię zniszczyć. Przez to nie zmieścił mi się w topce kolejny cudowny serial tego roku – Gambit królowej (ale zapewne pojawi się w tak wielu innych rankingach z najlepszymi serialami tego roku, że jakoś to przeżyję). Do bonusowych tytułów wciskałam jak mogłam, ale i tak zabrakło miejsca dla przezabawnej komedii Co robimy w ukryciu czy milutkiej animacji Smoczy książę

Co do moich rankingów, to chciałam dodać, że: nie zwracałam uwagi na kolejność wpisów, to raczej piątka najlepszych i wszystkie tytuły traktowane są na równi. Każdy najlepszy z innego powodu. Dla rozwinięcia opinii odsyłam do poszczególnych recenzji. Książkowe są wszystkie oprócz Dziewczyn znikąd (wkrótce), filmowe w większości, a serialowe albo są, albo będą (planuję w najbliższym czasie napisać w skrócie o Normalnych ludziach, Mogę cię zniszczyć i Gambicie królowej). 




Tak to wygląda u mnie. Bardzo jestem ciekawa Waszych tegorocznych typów. 


I życzę wszystkim, żeby przyszły rok był lepszy niż ten mijający! Trzymajmy za to kciuki.

niedziela, 29 grudnia 2019

Podsumowanie 2019 roku

Wraz z odliczaniem do ostatniego dnia grudnia przyszedł czas, jak co roku, na podsumowanie oraz topki filmowe i książkowe. Ten rok wspominam jako niezwykle zabiegany, ale również wynagradzający. W pracy się układa, w życiu prywatnym także, wciąż mam czas na rozwijanie swojego hobby, nawet jeżeli płacę za to wiecznym zmęczeniem. Mogę jednak szczerze powiedzieć, że było warto!


Co do statystyk tego roku to książek udało mi się przeczytać 34, dodatkowo trzy mam rozpoczęte. Niedużo, ale nadrobiłam sporo klasyków, z czego jestem bardzo dumna! Z filmami było bardzo podobnie, bo nie oglądałam tyle co w zeszłych latach, ale zdecydowanie był to jeden z najlepszych jakościowo okresów. Trudno było mi wybrać te najlepsze i żałowałam, że kilku tytułów jeszcze nie dorzuciłam. Większość jest jednak opisana w notkach filmowych na blogu, warto tam zajrzeć. Z teatralnych przeżyć mogę polecić wrocławski teatr Układ Formalny, który tworzy niesamowite rzeczy. Udało mi się znowu odwiedzić teatry muzyczne w Gdyni i Wrocławiu. Zawsze te wizyty miło wspominam, a musicale raczej nigdy mi się nie znudzą. Ten rok minął mi najbardziej pod znakiem seriali, bo te oglądałam na potęgę. Wystarczy wspomnieć, że nadrobiłam całe 7 sezonów Gilmore Girls, a do tego kontynuowałam oglądanie cudownego The Good Place, Lucifera, Stranger Things, Good Girls, zobaczyłam ostatnie sezony Gry o tron i Orange is the New Black. Z nowości: natknęłam się na świetnego Barry'ego, obejrzałam genialne Wielkie kłamstewka (na razie 1 sezon), nadrobiłam mini serial Patrick Melrose z cudownym Benedictem w roli tytułowej, ubawiłam się podczas oglądania Good Omen i Derry Girls, zaczęłam przygodę z Brooklyn 9-9. Ten rok zdecydowanie należał do seriali, a i tak sporo przede mną (kolega mnie maltretuje, żebym w końcu zobaczyła Euphorię, ale zostawiam ją na przyszły rok). Całą przeprawę zakończyłam przygodą z Wiedźminem, który może nie zachwycił, ale i tak na kolejny sezon będę czekać. Może uda mi się o wrażeniach więcej napisać. Także, nie przedłużając, przedstawiam tegoroczne topki (kolejność pierwszej piątki nie ma tutaj szczególnego znaczenia, wszystkie podobały mi się podobnie).




Plany na kolejny rok? Nie pędzić, nie ścigać się, chłonąć powoli i z przyjemnością. Ten rok udowodnił, że wysoka liczba przeczytanych/obejrzanych często rozmija się z jakością produktu, natomiast mniejsze dawki potrafią sprawić więcej frajdy, a finalnie przynieść więcej satysfakcji.

Co najlepszego Wy czytaliście, oglądaliście w tym roku? Chętnie się dowiem.

Szampańskiej zabawy sylwestrowej i najlepszego w Nowym Roku !

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka