Winda Schindlera & To za dużo dla mnie
Darko Cvijetić
Gatunek: literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 2024 & 2026
Liczba stron: 80 & 150
Wydawnictwo: Oficyna Literacka Noir sur Blanc
Czy jestem niezdolny do odczuwania smutku? Czy amputowałem sobie organ odpowiedzialny za wyczuwanie ludzkiej dobroci, która jest Bożą dobrocią?
Autor „Windy Schindlera” i „Czemu na podłodze śpisz” tym razem skupia się na losach jednej postaci – Filipa Latinovicia. Operując językiem zawieszonym między prozą a poezją, opowiada historię człowieka skazanego za zbrodnie przeciwko ludzkości, który po dwudziestu latach wraca do rodzinnego kraju. Społeczeństwo wita go jak bohatera narodowego, wbrew jego własnemu sumieniu. Latinović próbuje żyć normalnie, choć każdego dnia spotyka nie tylko dawnych towarzyszy zbrodni, lecz także swoje ofiary. Zło raz wyrządzone nie znika, przelewa się na kolejne pokolenia i nikt nie wie, jak je zatrzymać.
Przy okazji premiery najnowszej książki autora, To za dużo dla mnie, postanowiłam wrócić do jego wcześniejszych utworów i nadrobić pierwszą wydaną w Polsce część trylogii – Winda Schindlera. Czemu na podłodze śpisz zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a powrót do prozy autora okazał się równie intensywnym i emocjonalnym doświadczeniem.
Trylogia została skonstruowana w niezwykle interesujący sposób. Punktem wyjścia jest historia mieszkańców jednego budynku – pozornie zwyczajnej przestrzeni codzienności. Poprzez epizodyczne portrety poszczególnych lokatorów autor buduje szerszy obraz społeczeństwa w ówczesnej Jugosławii. Choć zastosowana metafora może wydawać się prosta, jej siła oddziaływania jest niepodważalna. Sąsiedzi, którzy jeszcze niedawno żyli obok siebie, korzystali z tej samej windy, wymieniali uprzejme „dzień dobry”, nagle stają po przeciwnych stronach konfliktu. W tych historiach wybrzmiewa bolesny realizm – czuć, że autor opisuje rzeczywistość dobrze sobie znaną. Darko Cvijetić sam był i nadal jest mieszkańcem tzw. czerwonego wieżowca co nadaje jego prozie charakter balansujący na granicy reportażu i poetyckiej fikcji.
W Czemu na podłodze śpisz zostajemy wrzuceni w sam środek wojennego chaosu. Podobnie jak w Windzie Schindlera, nie ma tu jednego centralnego bohatera – główną rolę odgrywa zbiorowa społeczność. Natomiast w najnowszej książce, To za dużo dla mnie, akcja przenosi się do współczesności. Śledzimy losy Filipa Latinovicia, skazanego przez trybunał w Hadze. Po odbyciu kary w norweskim więzieniu wraca do ojczyzny, gdzie nadal jest postrzegany jako bohater. Autor skupia się na jego wewnętrznych zmaganiach – poczuciu winy, wyrzutach sumienia, wspomnieniach popełnionych zbrodni oraz próbie odnalezienia się w rzeczywistości.
Nie jest to jednak klasyczna opowieść o byłym zbrodniarzu. Autor konsekwentnie unika linearnej narracji, prowadząc czytelnika przez różne perspektywy i refleksje. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa tu motyw błędnego koła historii – mechanizmu, w którym decyzje rządzących ponownie prowadzą do konfliktów, zmuszając zwykłych ludzi do stawienia się po jednej ze stron. Pojawiają się odniesienia do współczesnych wydarzeń, zwłaszcza wojny w Ukrainie, co nadaje książce dodatkowy wymiar aktualności. Społeczeństwa wciąż trafiają w rzeczywistość brutalną i odczłowieczoną, kreowaną przez tych, którzy sprawują władzę.
Istotnym wątkiem jest także trauma międzypokoleniowa. Autor nawiązuje do głośnej sprawy szkolnej strzelaniny w Belgradzie, której sprawcą był trzynastolatek. W książce zostaje on ukazany metaforycznie jako wnuk Filipa – przedstawiciel pokolenia wychowanego w cieniu wojny, zapatrzonego w jej „bohaterów”, ukształtowanego przez przemoc i brak rozliczenia przeszłości. Granica między dokumentem a fikcją ponownie się zaciera.
To proza, która wywołuje dyskomfort, ale jednocześnie nie pozwala się od siebie oderwać. Poetycki język, liczne odniesienia literackie (w tym skojarzenia z Raskolnikowem), jak również fragmentaryczna narracja wzmacniają jej oddziaływanie. Cvijetić nie tylko opisuje traumę – on próbuje ją przepracować, nadać jej sens i formę. Warto wspomnieć, że Czemu na podłodze śpisz doczekało się adaptacji teatralnej, w której autor wystąpił, grając samego siebie. Jak sam powiedział: „Nasza trauma stała się naszą siłą napędową. Było to zadziwiające i godne podziwu doświadczenie”*.
Trylogia liczy zaledwie około trzystu stron, a mimo to stanowi niezwykle intensywne doświadczenie czytelnicze. To literatura bolesna, pełna okrucieństwa, ale zarazem głęboko poruszająca. Uderza w samo sedno pytania o kondycję człowieka – o to, jak łatwo tracimy człowieczeństwo i jak trudno je odzyskać. Pokazuje, że w warunkach wojny granica między dobrem a złem zaciera się, a człowiek potrafi zwrócić się przeciwko drugiemu człowiekowi – sąsiadowi, znajomemu, „swojemu”. To literatura, która zmusza do refleksji: dlaczego wciąż powtarzamy te same błędy? Jak dochodzi do tego, że nienawiść staje się silniejsza niż wspólnota? I czy jesteśmy jeszcze w stanie przerwać ten cykl?