niedziela, 21 stycznia 2024

Opowieść o mieście cudów – „Miasto zwycięstwa” Salman Rushdie

Miasto zwycięstwa
Salman Rushdie

Gatunek: literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 2023
Liczba stron: 336
Wydawnictwo: Rebis

- Jest całkiem możliwe - powiedział łagodnie król - że twoje poglądy są zbyt postępowe jak na czternasty wiek. Po prostu wyprzedzasz nieco swoje czasy. - Tak potężne mocarstwo jak nasze - oznajmiła - to właśnie twór, który powinien próbować prowadzić ludzi ku przyszłości. Niech wszędzie indziej będzie czternasty wiek. Tutaj miejmy piętnasty.
 

Opis wydawcy

Tkając tę opowieść z wątków hinduskiej mitologii, dziejów królestw, państw i państewek, postaci bogiń i bogów, bohaterów z krwi i kości, Rushdie sięga po tak bliskie mu tematy poczucia przynależności, natury ludzkiej, relacji między państwem a religią i jej instytucjami, wielokulturowości, równości, a zwłaszcza pozycji i roli kobiety w patriarchalnym społeczeństwie.


Moja recenzja

Salman Rushdie to autor, którego książki często były mi polecane. Jego powieść Dzieci północy znalazła się na liście 100 książek, które warto przeczytać według dziennikarzy BBC. Wygrała też kilka prestiżowych nagród, m.in. Bookera. Rushdie to pisarz, który nie boi się wyrażać własnego zdania, mimo grożącego mu niebezpieczeństwa. Głośna była sprawa, kiedy w 2022 roku został zaatakowany przez nożownika. W wyniku tego zdarzenia stracił oko i sprawność w jednej ręce. Miasto zwycięstwa to pierwsza książka wydana po tym ataku. Od niej postanowiłam zacząć przygodę z autorem. Nie przeczytałam jej opisu, nie wiedziałam wiele o prozie Rushdiego. Po prostu zaczęłam czytać. I zakochałam się po kilku pierwszych stronach.

Miasto zwycięstwa wzięło mnie z zaskoczenia. Podczas czytania nie mogłam pogodzić się z niespodziewanym gatunkiem – wyglądało na to, że ta książka należy do fantastyki. Po skończonej lekturze i krótkim poszukiwaniu w sieci nastąpiło ponowne zaskoczenie. Rushdie nie opisuje fikcyjnej krainy, a snuje opowieść o istniejącym miejscu! Jego tytułowe „miasto zwycięstwa” to Vijayanagara, powstałe w Indiach w XIV wieku. Czytelnik, który nie zna tego kawałka historii może poczuć się nabrany, że czyta fantastykę. 

Hampi, ruiny miasta zwycięstwa, źródło

Miasto zwycięstwa to opowieść o dziewczynce, która w bardzo młodym wieku była świadkiem tragedii.  Po tym zdarzeniu spływa na nią duch bogini, po której przyjęła imię. Za pomocą magicznych nasionek, wyczarowuje swoje miasto. Wybiera króla, tka wspomnienia mieszkańców i czuwa nad rozwojem Bisnagi. Okazuje się jednak, że nic nie trwa wiecznie, a kontrolę zawsze można stracić. 

Na początku narrator zaznacza, że ta książka powstała na podstawie znalezionego manuskryptu, napisanego przez bohaterkę historii, Pampę Kampanę. Opisane przygody Pampy przeplatane są wtrąceniami autora, które dotyczą procesu przepisywania z pierwowzoru. Ten zabieg sprawia, że czytelnik zaczyna wierzyć w wersję z odnalezieniem fikcyjnej księgi, jak również w to, że Rushdie/narrator tylko przekazuje umieszczone w niej wydarzenia. Narrator wspomina, że omija niektóre fragmenty z pierwowzoru, ingeruje w fabułę. Pokazuje, że opowiadający ma wpływ na to, jak odbierzemy całość.

Rushdie z lekkością wprowadza nas w baśniowy klimat opowieści. Historię Pampy czyta się jednym tchem. Od początku wpłata w narrację tajemnicze moce bogini, dzięki czemu wsiąkamy w ten wykreowany świat, a kolejne opisy pełne magii wydają się adekwatne. W Mieście zwycięstwa są momenty, w których byłam zupełnie oczarowana wyobraźnią autora, są takie, które wywołały śmiech, oraz te, pokazujące nam odbicie ludzkich żądz, które znamy ze swojego otoczenia.

Autor podkreśla w Mieście zwycięstwa temat równości płci. Po akcie stworzenia Bisnagi, kobiety przejmują wiele najważniejszych ról w mieście. Pampa jest szanowaną królową, główne pozycje wojskowe należą do kobiet. Ciekawą drogę przechodzi główna bohaterka, która stara się być we wszystkim najlepsza, ale zawsze coś jej się wymyka. Tak wiele uwagi poświęca miastu, że to ono staje się jej najważniejszym dzieckiem. Stara się je chronić za wszelką cenę, zapominając o swoich biologicznych dzieciach. Po pewnym czasie w utopijnej Bisnadze pojawia się coraz więcej problematycznych tematów, jak dziedziczenie korony. Rushdie ciągle rozwija swoją epicką opowieść, wplata w nią starcia na tle religijnym, rebelie, historie miłosne, otrucia, walkę o tron. Po tak niesamowitej przygodzie z czystą przyjemnością sięgnę po poprzednie książki tego autora.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu REBIS.


środa, 10 stycznia 2024

„Wytępić całe to bydło” Sven Lindqvist – zbrodnie popełnione w celu „szerzenia cywilizacji”

 

Wytępić całe to bydło. Wyprawa do źródeł kolonialnego terroru i ludobójstwa
Sven Lindqvist

Gatunek: reportaż
Rok pierwszego wydania: 1992
Liczba stron: 448
Wydawnictwo: WAB

To nie wiedzy nam brakuje. Oświecone społeczeństwa w swojej większości i niezależnie od epoki posiadały wiedzę na temat popełnianych dawniej i popełnianych obecnie potworności w imię Postępu, Cywilizacji, Socjalizmu, Demokracji i Rynku.
 

Opis wydawcy

Drugie wspólne wydanie dwóch najważniejszych książek wybitnego dziennikarza, które pokazały, jak w imię pseudomisji niesienia cywilizacji wybijano rdzenną ludność Afryki i Australii. Autor podkreśla przy tym, jak wiele łączyło tamtą rzeź z hekatombą późniejszego Holocaustu.


Moja recenzja

Wydawnictwo WAB wznowiło dwa reportaże szwedzkiego dziennikarza, Svena Lindqvista, akurat kiedy jesteśmy świadkami kolejnego ludobójstwa. W książce znalazły się dwa tytuły: Wytępić całe to bydło oraz Terra Nullius. Lektury sprawnie się uzupełniają, tworząc historię europejskiej kolonizacji i zbrodni popełnionych na rdzennej ludności Afryki i Australii.

Rzadko sięgam po reportaże, ale gdy pojawiła się możliwość przeczytania tego wznowienia, to wiedziałam, że muszę to zrobić. Patrząc na to, co dzieje się na świecie, kiedy z zimną krwią mordowani są mężczyźni, kobiety i dzieci, możemy powiedzieć, że niewiele się zmieniło, w porównaniu z tym, co opisuje Lindqvist. W Wytępić całe to bydło autor poszukuje źródeł ludobójstwa, które miało miejsce podczas II wojny światowej. Okazuje się, że nie trzeba cofać się daleko w przeszłość, wystarczy spojrzeć na kolonizację Afryki w XIX wieku. 

Lindqvist napisał oba reportaże w formie paragrafów. Najbardziej wciągająca część książki obejmuje zapis mrożących krew w żyłach wydarzeń historycznych. Pojawiają się też fragmenty, w których autor dzieli się swoim dziennikiem z wyprawy po ziemiach Afryki/Australii, oferując krótki wgląd w podróż po miejscach, w których miały miejsce opisane zbrodnie. 

źródło

Tytuł reportażu to zdanie wypowiedziane przez Kurtza, bohatera książki Jądro ciemności. Lindqvist często odnosi się do wydarzeń opisanych przez Josepha Conrada i odnajduje analogie do źródeł historycznych. Okrucieństwo przedstawione na kartach lektury okazuje się mieć mało wspólnego z wyobraźnią autora. Tak po prostu wyglądało ludobójstwo w Afryce. W reportażu znajdą się liczne przykłady popełnionych zbrodni. Autor wymienia konkretnych polityków, naukowców, którzy przyczynili się do tego. Przytacza teorię doboru naturalnego Darwina, według której słabsze gatunki znikną z powierzchni Ziemi. Ta teza zadziałała jako dobra wymówka do mordowania rdzennej ludności. 

W drugim reportażu, Terra Nullius (czyli „ziemia niczyja”), autor skupia się na mieszkańcach Australii, pozbawionych swoich praw do ziemi, na której żyli od pokoleń. Na porządku dziennym było porywanie dzieci Aborygenów, wysyłanie ich do obozów pracy, gwałty i mordowanie. To kolejny przerażający opis masakr, które trudno pojąć. Ponownie dostajemy dowód na to, do czego zdolni są ludzie, przekonani o swojej racji.

Bardzo polecam zapoznać się z książką Lindqvista. Oba reportaże przedstawiają mroczne momenty historii. Problem wydaje się tkwić w poczuciu wyższości. Mniemanie, że niektórzy ludzie są lepsi niż mieszkańcy innych kontynentów doprowadza do katastrofalnych wydarzeń. Szerzymy niesprawiedliwość, pozwalamy na to, żeby na naszych oczach dochodziło do tragedii. Kiedy przychodzi czas rozliczenia ze swoich czynów, często przymykamy oczy, szukamy winnych gdzieś indziej, tłumaczymy sobie zbrodnie doborem naturalnym. Wszystko to w imię szerzenia cywilizacji i poszerzania przestrzeni życiowej. Przerażające.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu W.A.B.


czwartek, 4 stycznia 2024

Podsumowanie 2023

Ostatnie dni poprzedniego roku spędziłam na chorowaniu. Dlatego podsumowanie powstawało w częściach, w okresach przebłysków dobrego samopoczucia. Najważniejsze, że jest!

Zeszły rok był bardzo intensywny. Patrząc wstecz, nie chce mi się wierzyć, że to wszystko zmieściło się w dwunastu miesiącach. Przede wszystkim, jestem dumna z wielu osiągnięć z życia prywatnego. Udało mi się zdać egzamin na prawo jazdy, przetrwałam kolejny rok w pracy (chociaż moje możliwości są nieustannie poddawane testom na wytrwałość ;)) i postawiłam z mężem premierę w teatrze. To wszystko sprawiło, że kulturze przyglądałam się trochę rzadziej niż w poprzednich latach. Co nie znaczy, że nie znalazło się kilku perełek, wartych polecenia. Zapraszam do krótkiego podsumowania i tegorocznych topek.


Książki

W zeszłym roku wróciłam trochę do korzeni i czytałam przede wszystkim fantastykę i klasykę literatury. Udało mi się wykreślić trzy pozycje z listy 100 książek BBC: Trzech muszkieterów, Oliver Twist i Sto lat samotności. Ta ostatnia zrobiła na mnie największe wrażenie, chociaż najtrudniej było się w nią wciągnąć. Dumas i Dickens raczej mnie rozczarowali, spodziewałam się po tych książkach dużo więcej. Przeczytałam książki Joan Didion, Sigrid Nunez, Elfriede Jelinek i każda z tych autorek mnie czymś oczarowała. Najbardziej chyba Nunez, której przeczytałam trzy książki, jedna po drugiej. I czekam na premierę kolejnej! Udało mi się skończyć dwie serie fantastyczne, Pana Lodowego Ogrodu i Pół króla. Z fantastyki największe wrażenie zrobiło Imię wiatru i muszę jakoś zaplanować kontynuowanie cyklu, póki świeże w pamięci. A najlepsze tego roku książki? Oto one:

Wyróżnienia:

Filmy

Filmowym zwycięzcą tego roku był festiwal Nowe Horyzonty, dzięki któremu ta topka wygląda właśnie tak. To na tym festiwalu zobaczyłam najlepsze filmy i zachwyt pozostał do dzisiaj. W tym roku byliśmy świadkami dużego wydarzenia jakim był Barbenheimer. Oba filmy uważam za bardzo udane. Barbie to niekoniecznie film targetowany do mnie, ale to cudowna rozrywka, świetnie zrealizowana i zagrana. Dodatkowo rozbudziła dyskusje o feminizmie. Oppenheimer to bardzo dobry film, techniczna perełka. W moim zestawieniu najlepszych brakuje kilku tytułów. Dlatego dopiszę, że Poprzednie życie zachwyciło mnie historią miłosną, Na dnie pokazało, że można jeszcze zrobić ciekawy film o licealistach, a Reneissance Beyoncé utwierdził w przekonaniu, że błędem było ominięcie tej trasy koncertowej. Pewnie znalazłoby się jeszcze kilka tytułów, o których nie pamiętam. 




Seriale

Paradoksalnie, to właśnie z serialami miałam największy problem przy tworzeniu listy najlepszych. Kilka razy tytuły zmieniały się miejscami, bo nie mogłam się zdecydować który zasługuje na miejsce w ścisłej piątce. Finalnie, wybór padł na ostatni sezon Sukcesji (wiadomo!), pierwszy sezon Andora (świetne widowisko), The Last of Us (niby nie mój klimat, a trzymał w napięciu cały czas), Dobry Omen 2 (wywołał emocje jak u nastolatki) i Crazy Ex-Girlfriend (pomógł mi w trudnym czasie i planuję napisać o nim więcej od pół roku). Zerknijcie jednak również na listę wyróżnionych, bo sporo tam perełek, którym ciutkę zabrakło, ale wciąż warto je obejrzeć.





I to koniec podsumowania. Jeżeli miałabym mieć jakieś plany na rok 2024 to chyba częstsze wizyty w teatrze. W tym roku zobaczyłam spektakl, który zmiótł konkurencję i był to 1989. Jeżeli macie zaplanować jedną wycieczkę do teatru to polecam wybrać właśnie ten tytuł.

Życzę spokojnego roku 2024!

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka