wtorek, 19 maja 2026

„Mogłabym być jego córką” Jennette McCurdy i „Jazda” Muriel Spark

 

Mogłabym być jego córką
Jennette McCurdy

Gatunek: literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 2026
Liczba stron: 304
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Biegnę do siebie, padam na łóżko i otwieram laptop, byle rozgonić ciążącą pustkę. Wypełnić ją rzeczami, które zabiorą mnie daleko stąd i zmienią w lekką, spełnioną i szczęśliwą osobę, zadowoloną z tego, co ma. Której niczego nie brakuje, bo ma wszystko, czego potrzebuje.  

Opis wydawcy

Waldo zna życie od podszewki. Jest impulsywna. Samotna. Bystra i naiwna. Harda, bezkompromisowa i twarda. Waldo ma siedemnaście lat. Wie, czego chce, a tym, czego pragnie najbardziej, jest pan Korgy, jej nauczyciel pisania. Mężczyzna po czterdziestce, żonaty i nieco zużyty, przygnieciony życiem i kredytem. Waldo nie wie, co ją w nim pociąga. Czy chodzi o jego pasję? Doświadczenie? Znajomość sztuki i świata? Czy może widzi w nim pokrewną duszę, człowieka równie nieszczęśliwego jak ona sama? A może wystarczy, że ją zauważa?


Moja recenzja

Jennette McCurdy narobiła szumu premierą swojej debiutanckiej książki, Cieszę się, że moja mama umarła. Była to autobiograficzna opowieść, w której dzieliła się traumatycznymi doświadczeniami z dzieciństwa i okresu dorastania. Aktorka, która zdobyła popularność dzięki serialom młodzieżowym, postanowiła zmienić ścieżkę kariery i poświęcić się literaturze. Mogłabym być jego córką to jej debiut w gatunku fikcji literackiej. 

Już sama okładka sugeruje, że będzie to książka obsceniczna i pozbawiona hamulców. I rzeczywiście — pierwsze strony wprowadzają czytelnika w graficzne opisy cielesnych zbliżeń. Autorka poświęca sporo miejsca scenom erotycznym, bez owijania w bawełnę, z dużą dosadnością przedstawiając każdy detal. Dla bardziej wrażliwych odbiorców może to być ostrzeżenie — jeśli nie przepadają za licznymi opisami seksualnych relacji, lepiej, by wiedzieli o tym wcześniej. Jeśli jednak zostaniemy z tą książką na dłużej, szybko okaże się, że McCurdy ma do przekazania znacznie więcej. 

Mam wrażenie, że powieść stanowi pewnego rodzaju przedłużenie doświadczeń znanych z Cieszę się, że moja mama umarła. Ponownie kluczowa okazuje się relacja córki z matką. Matka szuka potwierdzenia własnej wartości w uwielbieniu mężczyzn i całe swoje życie podporządkowuje męskiemu spojrzeniu. Trzeba się ładnie ubrać, trzeba potakiwać, trzeba się pomalować — wszystko po to, żeby facet jej nie zostawił. W takim otoczeniu dorasta Waldo, siedemnastolatka, której ojciec odszedł jeszcze wtedy, gdy była dzieckiem. Zachowanie dziewczyny wynika z wzorców, którymi nasiąka od najmłodszych lat, a zerwanie ze schematem wydaje się zadaniem ponad jej siły. Nie pomaga również fakt, że matka często traktuje córkę jak przyjaciółkę — obarcza ją własnymi problemami i szuka u niej pocieszenia. Ten wątek to zdecydowanie najmocniejszy element książki.

Kolejnym ważnym tematem jest relacja nieletniej dziewczyny ze znacznie starszym mężczyzną. Całą historię poznajemy z perspektywy Waldo, która inicjuje tę znajomość i próbuje zdobyć uwagę nauczyciela. Dziewczyna nie potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami — tłumi w sobie gniew, który szuka ujścia. Raz poprzez relacje z mężczyznami, dające jej złudne poczucie kontroli, innym razem przez impulsywne zakupy robione w sieci, które zapewne później zwróci. Obiektem jej zainteresowania staje się nauczyciel — człowiek niespełniony, marzący kiedyś o karierze literackiej, a dziś pracujący w liceum. Początkowo wydaje się niegroźny: to typ pedagoga, który dostrzeże talent i rzuci kilka budujących słów. Wydaje się dobrym mężem i ojcem. Szybko jednak okazuje się, że gdy jego ego zostaje połechtane, wchodzi w relację, w której wyraźnie widać brak równowagi sił. Ostatecznie to on jest w tym związku „górą”, a my obserwujemy, jak bardzo rozkoszuje się tym poczuciem przewagi. 

Powieść McCurdy to książka kontrowersyjna — wielu czytelników może odepchnąć jej bezpośredniość i wulgarność. Warto jednak dać jej szansę i przyjrzeć się portretowi bohaterki, próbując zrozumieć źródło jej zachowań. Po lekturze autobiografii autorki wierzę, że doskonale wie, o czym pisze.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka.


Jazda
Muriel Spark

Gatunek: literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 1970
Liczba stron: 188
Wydawnictwo: Znak Literanova

Kiedyś to się zrywali i otwierali przed panią drzwi. Kłaniali się, zdejmując kapelusz. A teraz zachciewa im się równości.  

Opis wydawcy

Lise leci na południe Europy. Ma starannie przygotowane strój i plan: spotka się z pewnym mężczyzną. Jeszcze nie wie, kim on jest, ale już wie, że on na nią czeka.  

Następnego dnia policja znajduje ciało brutalnie zamordowanej kobiety. Z zapartym tchem śledzimy kilkanaście ostatnich godzin ekscentrycznej bohaterki, próbując zrozumieć, co doprowadziło do jej śmierci. 

Moja recenzja

Przy okazji tej książki po raz pierwszy zetknęłam się z twórczością Muriel Spark, choć to nazwisko od lat cieszy się uznaniem wśród miłośników literatury. Jedna z jej najbardziej znanych powieści, Pełnia życia panny Brodie, doczekała się ekranizacji, a Maggie Smith otrzymała za rolę w filmie Oscara. Jazda to z kolei jedna z krótszych i bardziej niszowych pozycji w dorobku autorki, a zarazem jedna z jej najmroczniejszych książek. 

Spark już od pierwszych stron zarysowuje finał tej historii, subtelnie sugerując śmierć głównej bohaterki. Czytelnikowi pozostaje więc śledzić rozwój wydarzeń i odkrywać okoliczności oraz osoby związane z tą tragedią. Powieść momentami przypomina intrygującą łamigłówkę, choć mam wrażenie, że pytanie „kto zabił?” wcale nie jest tutaj najważniejsze. Największą siłą książki okazuje się atmosfera niepokoju oraz podążanie śladem głównej bohaterki, próba zrozumienia jej motywacji i emocji. Lise to postać ekscentryczna, wymykająca się społecznym normom i konsekwentnie idąca pod prąd. Spark nie daje czytelnikowi prostych odpowiedzi — nie dowiadujemy się, co wydarzyło się w przeszłości bohaterki i co ją ukształtowało. Zostajemy po prostu wrzuceni w sam środek tej chaotycznej, niepokojącej podróży. 

Na uznanie zasługuje tłumaczenie, ponieważ nie była to łatwa powieść do przełożenia na język polski. Narracja jest celowo poszarpana, wątki przeskakują między sobą, a dialogi często sprawiają wrażenie nienaturalnych. Mimo niewielkiej objętości książka wymaga od czytelnika dużego skupienia i uważności. 

Doceniam sam pomysł na poprowadzenie historii oraz finał, w którym Lise symbolicznie zajmuje miejsce kierowcy własnego losu. Jednocześnie nie była to powieść, która wywarła na mnie szczególnie silne wrażenie. Mimo to chętnie sięgnę po inne, bardziej cenione książki Spark, by lepiej poznać jej twórczość.


Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka