Pokazywanie postów oznaczonych etykietą virginia woolf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą virginia woolf. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 7 czerwca 2020

„Do latarni morskiej” Virginia Woolf - upływający czas i jego wpływ na człowieka


*Do latarni morskiej*
Virginia Woolf

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* To the lighthouse
*Gatunek:* społeczna/obyczajowa
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1927
*Liczba stron:* 192
*Wydawnictwo:* C&T

Teraz już nie musiała myśleć o nikim. Mogła być sobą i sama dla siebie. Tego właśnie często ostatnio pragnęła – móc myśleć, a może nawet nie tyle myśleć, co siedzieć samotnie w ciszy. Powłoczka istnienia – chłonna, hałaśliwa, lśniąca – odpadała i człowiek kurczył się do własnych rozmiarów; z nabożnym skupieniem zwracał się w głąb siebie, ku klinowatemu trzonowi ciemności, niewidocznemu dla innych.
*Krótko o fabule:*
W letniej rezydencji na Hebrydach przebywa rodzina Ramsayów i ich goście. Wydarzeniem dnia jest planowana wycieczka do latarni morskiej. Ale to tylko tło dla monologów wewnętrznych kolejnych postaci zapisanych w formie strumienia świadomości. A epilog tej historii nastąpi dopiero po latach... 
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Dzięki akcji autorki bloga Kochajmy książki, której opis można znaleźć na stronie Czytam Europę, sięgnęłam po długo leżącą na półce książkę Do latarni morskiej. O samej Virginii Woolf pisałam już trochę przy okazji Pani Dalloway (link). W przypadku opisywanej przeze mnie dzisiaj książki warto jednak wspomnieć, że za najbardziej szczęśliwy okres dzieciństwa uważała ona etap mieszkania w Kornwalii, właśnie w pobliżu latarni morskiej. Sama powieść także zawiera sporo elementów autobiograficznych.

Z autorką przeżyłam miłość od pierwszego przeczytania dobrych dziesięć lat temu, a mimo to do tej pory zapoznałam się jedynie z trzema jej książkami. I w takim układzie jest mi naprawdę dobrze. To nie jest dla mnie tego typu literatura, którą się pochłania, czyta jedną powieść za drugą, a raczej książki, które pozwalają nam coś przeżyć i nie można ich przedawkować. Każda z lektur pozwalała mi na przeniesienie się w świat wewnętrzny bohaterów i wierzę, że kolejny tytuł zrobi to samo. Tylko że na pewno trochę czasu minie zanim do jej twórczości wrócę.

W przypadku Do latarni morskiej, tak jak Woolf nas już przyzwyczaiła, nie będziemy mieć do czynienia z typową fabułą. Całość książki można przedstawić w dwóch zdaniach: Rodzina Ramsey'ów z przyjaciółmi przebywają w letnim domku, a nazajutrz planują odwiedzić latarnię morską. Udaje się jednak do niej popłynąć dopiero lata później i to w okrojonym składzie. Tyle, naprawdę nic więcej fabularnie tutaj się nie stanie. Nie o to jednak w książce chodzi.

źródło
Do latarni morskiej podzielona jest na trzy części. W pierwszej, nazwanej Okno, poznajemy bohaterów, Woolf pochwali się wybitnym prowadzeniem strumienia świadomości, a także szybko zmieniającej się perspektywy, z której poznajemy wydarzenia. Chociaż to nie one są tutaj ważne, a to, w jaki sposób dana postać je przetwarza, co z nich wyciąga. To ich życie wewnętrzne jest na pierwszym planie. Druga część natomiast, nazwana Czas płynie, skupi się na przedmiocie opuszczonego domu letniego, w którym brak jest żywej duszy, jedynie co jakiś czas pojawia się ktoś, żeby powycierać warstwę kurzu. Cały ten rozdział przedstawi upływ dziesięciu lat, skupiając się jednak na cichym otoczeniu, a nie na ważnych wydarzeniach z życia postaci. Te, zostaną wspomniane w krótkich wstawkach, zamieszczonych w nawiasach i to z nich dowiemy się kto wyszedł za mąż, a który z bohaterów w przeciągu tych dziesięciu lat umarł. Woolf między wierszami opowiada o czasie, sposobie w jaki postrzegamy minione wydarzenia, co utkwi nam w pamięci na dłużej, co będziemy wspominać po latach, a o czym bezpowrotnie zapomnimy, które wspomnienia ulegną metamorfozie, zmieniając naszą percepcję danego wydarzenia.

Proza Virginii Woolf nie należy do łatwych i nie da się jej czytać bez pełnego skupienia. Autorka wchodzi w głowy bohaterów i przedstawia nam ich życie wewnętrzne. To, że niewiele dzieje się na zewnątrz, brak tutaj standardowej „akcji”, sprawia, że możemy głębiej skupić się na emocjach i stosunku poszczególnych bohaterów do każdej sytuacji. Uczucia między nimi nie są zaprezentowane wprost, nikt tutaj nie będzie nikomu wyznawał miłości. Ramsey doceni swoją żonę, kiedy ta przytaknie mu w sprawie brzydkiej pogody i to będzie dla niego największy dowód jej oddania oraz miłości. To w takich niuansach Woolf jest najlepsza. Jej proza jest rozczłonkowana, a zarazem tak bardzo realistyczna. Pokazuje, że zwykły dzień, proste czynności to tylko to, co widać na zewnątrz, a w głowie każdego z nas toczą się niekończące batalie i rozważania, to wewnątrz każdego człowieka leży najciekawszy element życia. I dlatego niezmiennie warto do jej prozy wracać.

czwartek, 7 stycznia 2016

#66 - Strumień świadomości w wykonaniu Virginii Woolf, czyli 'Pani Dalloway'

Tę książkę przeczytałam przed świętami i z braku czasu zrezygnowałam z napisania recenzji. Teraz jednak stwierdziłam, że pewnie wielu z Was nie zna Pani Dalloway albo w ogóle twórczości pani Woolf, więc warto Wam co nieco o tym opowiedzieć. 

*Krótko o fabule:*
Autorka opisuje jeden czerwcowy dzień z życia Klarysy Dalloway, mieszkanki Londynu lat dwudziestych poprzedniego wieku. Pod pozorem prostych czynności, jak spacer w parku bądź przygotowywanie do przyjęcia, kryje się cała masa emocji opisywanych z perspektywy różnych bohaterów.
 
*Moja ocena:*
 Virginia Woolf żyła na przełomie XIX i XX wieku w Londynie. Wychowywana w otoczeniu ludzi kultury i sztuki wyrosła na kobietę bardzo wrażliwą i delikatną, przeżyła kilka załamań nerwowych. Należała do słynnej grupy Bloomsbury, która zrzeszała intelektualistów i artystów. Większość z Was zapewne wie, że zmarła w wieku 59 lat, popełniając samobójstwo (wypełniła kieszenie kamieniami i rzuciła się w wody rzeki Ouse). 
Pani Dalloway nie jest moim pierwszym spotkaniem z autorką. Wcześniej przeczytałam tomik opowiadań Dama w lustrze i byłam pozytywnie zaskoczona. Najbardziej znane dzieło pani Woolf nie zrobiło na mnie tak dużego wrażenia jak powinno, ponieważ przygotowałam się na ten styl pisania, który preferowała autorka. Przeszukując Internet odkryłam, że ten sposób tworzenia ma swój termin literacki - strumień świadomości. Jest to taki rodzaj monologu wewnętrznego, czyli opisywane są nie tylko wydarzenia, ale także wszelkie myśli i odczucia bohaterów. Przyznam, że na początku może nam się wydawać, iż nie uda nam się przebrnąć przez to morze uczuć i opisywanych emocji, ale kiedy tylko wystarczająco się wyciszymy, poddamy mocy Virginii Woolf to przepadniemy na kilka godzin.

 Prawda jest taka, że Pani Dalloway to książka, która nie nadaje się na czytanie podczas wykładów czy podróży w zatłoczonej komunikacji miejskiej. Potrzebujemy trochę spokoju, może dobrej kawy i dopiero wtedy będziemy potrafili docenić kunszt autorki. Emocje po prostu wyciekają ze stron, a prawdziwi wrażliwcy (tacy jak ja) będą zachwyceni tym, że Virginia Woolf umiała w taki lekki sposób przedstawić uczucia, które sami doświadczają. Naprawdę te opisy robią wrażenie, w ogóle nie nudzą i w kilku zdaniach przybliżają nam charaktery poszczególnych bohaterów. Na dodatek są takie lekkie i urocze, wydaje mi się, że takie cudo mogło wyjść jedynie spod kobiecego pióra.
Akcja obejmuje tylko jeden dzień, ale na tych nielicznych dwustu stronach przeczytamy wiele prawd na temat ludzkich zachowań. Ich obawy przed oceną innych, relacje rodzinne, traumatyczne wspomnienia, myśli o śmierci. Mimo że nie dzieje się wiele potrafimy współczuć zagubionemu Piotrowi, trzymać kciuki za Recję, która przyjechała do Londynu z miłości, o którą drży wiele razy tego dnia. Poznając ich uczucia, które autorka opisuje z niebywałą przenikalnością, niejako poznajemy ich samych.
Z książką Virginii Woolf powinny się przede wszystkim zapoznać osoby wrażliwe na piękno i gotowe na ciągle skupienie na lekturze. Zdecydowanie do tego typu literatury trzeba dojrzeć, podejrzewam że kilka lat temu nie byłabym taka zadowolona. Teraz mogę powiedzieć, że na pewno będę chciała jeszcze sięgnąć po inne jej książki.

 Ocena: 8/10

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka