Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta na schodach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kobieta na schodach. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 sierpnia 2017

Rozwiązanie konkursu [„Lśnij, morze Edenu” i „Kobieta na schodach”]

Cześć.

Jak widzicie (albo i nie) zaszły tutaj pewne zmiany. Przede wszystkim przeniosłam się na nową domenę i zmieniłam nazwę bloga. Mam nadzieję, że przyzwyczaicie się do tej nowej i będziecie nadal mnie wspierać w blogowych działaniach. Jeżeli się zastanawiacie dlaczego właśnie Micha, to podpowiem, że ma to związek z moim prawdziwym imieniem :) Wydaje mi się, że teraz będzie bardziej osobiście, bo Magiel był trochę nieprzemyślany i ad hoc (szczególnie, że to jednak mało oryginalna nazwa, biorąc pod uwagę masę innych magli w świadomości społeczeństwa), a utrzymał się i tak dość długo.

Jest jednak sprawa o której nie wiedziałam podczas przeprowadzki, a która zabolała najmocniej. Utrata komentarzy.

Z tego powodu naprawdę jest mi ogromnie smutno, bo była w nich prawdziwa skarbnica - i Waszego zdania na różne tematy, i polecajek, i dyskusji. Ale staram się sama pocieszać, mówiąc: będą następne! I na to liczę, czytelnicy ;)

Jednak nie przedłużając, czas ogłosić wyniki konkursu. Na szczęście wszystkie komentarze przetrwały na moim mailu. 

Zwycięzcami zostają:

Gratuluję i maile do wygranych właśnie zostały wysłane. Gdyby był jakiś problem to piszcie do mnie :)

A na dniach powinny pojawić się recenzje książek: „Ostatni z żywych” Rogere'a Moore oraz „Bohater Wieków” Brandon Sanderson.

czwartek, 27 lipca 2017

Konkurs [„Lśnij, morze Edenu” i „Kobieta na schodach”]

Ze względów formalnych musiałam dokonać pewnych zmian w regulaminie, dlatego ponownie wrzucam konkursową notkę. Liczę że weźmiecie udział ;)

 Dzisiaj przychodzę do Was z (już dawno obiecanym) konkursem! Do wygrania są dwie książki - wybierajcie więc lekturę, która Was bardziej interesuje i bierzcie udział. O Kobiecie na schodach pisałam już swoją opinię (TUTAJ), o Lśnij, morze Edenu również (TUTAJ).

baner konkursowy (nie zwracajcie uwagi na złą datę początkową ;))

Co trzeba zrobić, aby wygrać egzemplarz książki „Lśnij, morze Edenu" Andresa Ibanez lub „Kobieta na schodach" Bernharda Schlink? :
1) Zgłosić chęć udziału w konkursie
2) Podać swój adres e-mail
3) Wybrać jedną książkę, która Cię interesuje
4) Uzasadnić krótko swój wybór
*5) Udostępnić baner konkursowy albo informację o konkursie na swoim Facebooku lub blogu (nieobowiązkowe)
*6) Być publicznym obserwatorem mojego bloga (nieobowiązkowe)

Przykładowe zgłoszenie może wyglądać tak:
Zgłaszam się!
Adres e-mail:
Wybieram:
Ponieważ:
*Baner: 
*Obserwuję bloga jako:
Zgłoszenia od 27.07.17 r. do 10.08.17 r.
Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jestem ja, natomiast fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Rebis
2. Nagrodą w konkursie są egzemplarze książek "Lśnij, morze Edenu" Andres Inabez, "Kobieta na schodach" Bernhard Schlink.
3. Aby konkurs się odbył, musi się zgłosić min. 8 osób.
4. Konkurs trwa od 27.07.2017 r. do 10.08.2017 r. do godziny 23:59. Zgłoszenia po tym terminie nie będą brane pod uwagę.
5. Aby wziąć udział w konkursie należy: podać adres e-mail, wybrać książkę i uzasadnić swój wybór.
6. Uczestnikiem może być każdy, kto posiada adres korespondencyjny na terenie Polski.
7. Wyniki zostaną ogłoszone do 5 dni od daty zakończenia konkursu
8. Zwycięzcy zostanie wyłoniony przeze mnie.
9. O wygranej poinformuję  zwycięzców drogą mailową. Na przesłanie zwrotnego e-maila z adresem zwycięzca ma 5 dni, w innym przypadku odbędzie się powtórne losowanie.
10. Koszty wysyłki pokrywa organizator.


Powodzenia! :)

sobota, 17 czerwca 2017

Czasami warto zrobić krok naprzód, żeby dowiedzieć się czegoś o sobie - „Kobieta na schodach” Bernhard Schlink

Na początek mam dla Was dobrą nowinę: jeden egzemplarz Kobiety na schodach będzie do wygrania w konkursie. Wypatrujcie informacji ;)


*Kobieta na schodach*
Bernhard Schlink

*Język oryginalny:* niemiecki
*Tytuł oryginału:* Die Frau auf der Treppe
*Gatunek:* literatura zagraniczna
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2014
*Liczba stron:* 265
*Wydawnictwo:* REBIS
Popełniłem ten sam błąd co wtedy. Wówczas wydawało mi się, że wiem, kim ona jest, a nie wiedziałem nic. Nasza bliskość istniała tylko w mojej wyobraźni.
*Krótko o fabule:* 
Uporządkowane życie niemieckiego prawnika odmienia się w mgnieniu oka, gdy w muzeum w Sydney natyka się on na obraz od lat uznawany za zaginiony. To wizerunek Irene, kobiety, dla której był gotów zaryzykować wszystko, a ona bez słowa zniknęła z jego życia. Wiadomość o odnalezieniu obrazu jest zaskoczeniem także dla dwóch innych mężczyzn, którzy kiedyś ją kochali – i nadal czują się przez nią oszukani. Wszyscy czworo spotkają się po latach nad odludną australijską zatoką: każdy z mężczyzn chce odzyskać to, co mu się rzekomo należy.
- opis wydawcy
*Moja ocena:*
Bernhard Schlink znany jest przede wszystkim jako autor bestsellera - książki Lektor (o której pisałam TUTAJ). Podczas sięgania po jego najnowszy tytuł towarzyszyła mi nutka ekscytacji. Bo czy zapoznanie się z najbardziej popularną książką tego autora nie postawiło za wysoko poprzeczki? I czy tym razem znowu z radością dam się pochłonąć historii przedstawianej przez niemieckiego pisarza? Okazało się, że obawy były jak najbardziej bezpodstawne - Kobieta na schodach nie zawodzi.
Trudno byłoby nie zauważyć wielu podobieństw między tą pozycją a Lektorem. Zdecydowanie można wyczuć w nich pewne pierwiastki, które jednoznacznie wskazują, że autorem jest ta sama osoba. Znowu pojawia się tematyka prawa i sprawy sądowej. Widać że Schlink, profesor nauk prawnych, wykorzystuje znajomość tej dziedziny, wprawnie wplatając ją w fabułę kolejnej książki. Tym razem zawód głównego bohatera jest niejako punktem wyjścia dla historii - to w sprawie konfliktu prawnego zwracają się do niego Schwind, malarz, który chce odzyskać swoje dzieło, wiszące w willi Gundlacha oraz atrakcyjna, intrygująca Irena, była żona właściciela obrazu. Przez cały początek książki jesteśmy świadkami przepychanek słownych i wzajemnych oskarżeń dwóch panów. Poznajemy nerwowego Schwinda, który uważa obraz Kobieta na schodach za dzieło swojego życia i nie potrafi pogodzić się z tym, że ten wisi na ścianie jego wroga. Gundlach natomiast to człowiek zraniony, jego żona, Irena, opuściła go dla ekscentrycznego malarza, toteż mężczyzna stawia się rywalowi i nie zamierza opuścić pola walki. 
Podobał mi się fakt, że tym punktem zapalnym był właśnie obraz, tak prosty w swoim przesłaniu, a zarazem tak wyjątkowy, iż potrafił wzbudzać ogromne emocje. Jednak szybko się okazało, że to nie dzieło sztuki będzie w centrum wydarzeń, a jest ono tylko pretekstem do zwrócenia uwagi na osobę znajdującą się na obrazie, czyli na Irenie. Kobieta, która w pierwszej części historii wydaje nam się oderwana od rzeczywistości, jej działania nie potrafią dać nam pełnej perspektywy jej charakteru. Wiemy jedynie, że potrafi rozsiewać swój czar na tyle, żeby rozkochać w sobie dwóch walczących o obraz mężczyzn i zaintrygować naszego głównego bohatera.
„Akt schodzący po schodach” Marcel Duchamp, obraz do którego nawiązuje Schlink w swojej książce, źródło
Początek książki nie frapuje jednak tak, jak było to w przypadku Lektora. To przyjemna, obyczajowa historia, która jednak nie wzbudza w czytelniku głębszych emocji. Wszystko jednak nabiera kolorów w kolejnych częściach powieści, które dzieją się wiele lat później. Wtedy następuje ponowne spotkanie trójki mężczyzn z tajemniczą Ireną, a także z (na długo zaginionym) obrazem Kobiety na schodach. Autor bardzo dobrze sobie poradził z powolnym odkrywaniem przed czytelnikami kart charakteru głównej kobiecej postaci. Dzięki temu początkowa łatka/ocena, którą jej przypasowaliśmy ulega zmianie i tak naprawdę ewoluuje do ostatnich stron książki. Jednak postać głównego bohatera podobała mi się już mniej niż w poprzedniej książce autora. Może brakowało mi szerzej opisanego procesu zmian, które w nim zachodziły? Uważam, że trochę za szybko nastąpiła zmiana z chłodnego, racjonalnego mężczyzny do goniącego za fantazją chłopaka. Co prawda, i tak miło, że jego charakter ewoluował podczas trwania historii, ale brakowało mi trochę rozwinięcia tego momentu zmiany.
Muszę przyznać, że element, który spodobał mi się najbardziej dotyczył traktowania kobiet przez mężczyzn odnoszących sukcesy. Czy w ogóle było tam miejsce na uczucie? A może piękną Irenę traktowali jedynie jako swoje trofeum, kolejny bonus w drodze na szczyt? Jako muzę, niemal przedmiot, który warto trzymać przy sobie? Ciekawe rozważania, które zajmują głowę czytelników, ale także bohaterów, a odpowiedzi na te pytania poznajemy razem z nimi.
Kobieta na schodach to również książka o pokonywaniu barier, o tym, że czasami warto pójść o krok dalej, bo pomimo cierpienia możemy doświadczyć rzeczy pięknych i chwil wartych zapamiętania. Dowiemy się też, że poświęcenie się dla innych, może do nas wrócić. I czasami warto pomagać nawet w sytuacjach beznadziejnych, kiedy nie ma już nadziei. 
Najnowsza powieść Bernharda Schlinka nie jest może tak dobra jak Lektor, ale to kolejna lektura, którą czytało mi się z przyjemnością, fabuła skrywała kilka prawdziwych asów w rękawie, a bohaterowie pokazywali niejedno oblicze. Moim zdaniem warto po nią sięgnąć, chociażby dla magicznego stylu autora.

Moja ocena: 7/10

Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu REBIS.

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka