Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artur urbanowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artur urbanowicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 września 2017

Egoizm sprowadzi Cię na złą ścieżkę - „Grzesznik” Artur Urbanowicz


*Grzesznik*
Artur Urbanowicz

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* horror
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2017
*Liczba stron:* 473
*Wydawnictwo:* Wydawnictwo GMORK
Nieprzypadkowo to pycha jest pierwszym z grzechów.

*Krótko o fabule:*
Marek Suchocki "Suchy", boss suwalskiego półświatka, dowiaduje się, że jego najgroźniejszy konkurent wychodzi z więzienia. Nie czekając na dalszy rozwój wypadków, wraz ze swoimi wiernymi ludźmi postanawia raz na zawsze stawić mu czoło. Porachunki kończą się tragicznie – Marek spada ze schodów i doznaje silnego wstrząsu mózgu. Kiedy po tygodniowej śpiączce odzyskuje przytomność, okazuje się, że jego grupa została rozbita, a wszystkie pieniądze zarobione przez lata przestępczej działalności zniknęły. Jego przeciwnik, przez swoje brutalne i bezkompromisowe dokonania ochrzczony niegdyś przez media Grzesznikiem, daje się poznać jako genialny, niesamowicie inteligentny psychopata, który nie zna litości. Stawia Suchego przed wyborem – albo ustąpi, albo zostanie mu odebrane wszystko, czym tylko kiedykolwiek się cieszył. Na domiar złego, wkrótce po wypadku ujawniają się nowe, przerażające zdolności Marka…
- opis wydawcy 



*Moja ocena:*
Horrory to nigdy nie była moja bajka i raczej nie zapowiada się, że wskoczą do grona moich ulubionych gatunków. Co prawda czytanie o pokonywaniu ludzkich granic i obserwowanie zachowania człowieka w warunkach ekstremalnych jest ciekawym zjawiskiem, ale ja po prostu nie lubię się bać. Otaczająca nas rzeczywistość już potrafi wystarczająco nas postraszyć, dlatego nie szukałam nigdy tego uczucia w książkach czy w filmach.
Za to Urbanowicz mnie przekonał, że horror nie musi być takim typowym przerażaczem. W swoim debiucie (udanym Gałęziste) pokazał, że dużą rolę odgrywa dobrze wykreowane tło wydarzeń, nawet jeżeli jest to po prostu małe miasteczko na Suwalszczyźnie. Jego miejsce akcji stało się niejako jednym z bohaterów i głównym antagonistą. Pomysł był świetny, czytało się przyjemnie i mimo kilku niedociągnięć uważam, że była to naprawdę dobra książka i czekałam na kolejne.

Wydaje mi się, że moją główną bolączką, jeżeli chodzi o Grzesznika jest jego moralizatorski wydźwięk. I nie chciałabym tutaj negować przedstawionego przesłania. Wręcz przeciwnie - uważam, że to był dobry punkt wyjścia do całości. Ta kwestia egoizmu głównego bohatera, potępienie tego grzechu i pokazanie do czego on finalnie prowadzi. Niestety, brakowało mi oryginalnego podejścia do tematu. Sam element fantastyczny mnie zawiódł i niemal widziałam ogromny palec autora, który mówi: „Nununu! Nie wolno tak robić, bo skończysz podobnie”. Wolałabym coś bardziej... otwartego, niedopowiedzianego? Z czego mogłabym sama wyciągnąć wnioski i przenieść na swoje życie zamiast wystawionej konkretnie nacechowanej opinii.

Kolejny raz, autorowi udaje się (celowo!) stworzyć najbardziej irytującego głównego bohatera. Suchy denerwuje od pierwszych stron do ostatnich, a ja przez cały czas miałam nadzieję, że dostanie za swoje. Mężczyzna uważa, że cały świat jest stworzony dla niego, innych traktuje z góry, z pogardą i brakiem szacunku, swoją matkę obraża na każdym kroku, żonę zdradza, a jak ktoś mu dobrze nakręci makaron na uszy to nawet najlepszego przyjaciela sprzeda wrogowi. Dlatego trzeba oddać autorowi, że idealnie sobie poradził z wykreowaniem egoistycznej postaci. Trochę szkoda, że brakowało tam czegoś więcej. Bo nawet w momentach kiedy napadały go wątpliwości i zastanawiał się nad zmianą, to i tak nie mogłam wykrzesać z siebie nawet nutki empatii.

źródło
Postacie drugoplanowe wypadają bardzo dobrze. Podobał mi się pomysł na wykreowanie matki głównego bohatera. Pani Maria jest dość irytującą staruszką, ale czujemy, że to nie jest wystarczający powód na traktowanie jej bez szacunku, jak to robi Suchy. Na dodatek poznajemy też Ulkę, czyli siostrę Marka, która odcina się od negatywnego wpływu brata na jej życie. Jej wątek mi się podobał do momentu, kiedy dowiadujemy się, że istnieje w związku z nią pewna tajemnica, która niestety wydała mi się dość banalnym pomysłem.

W przypadku Gałęzistych czułam ten dreszczyk emocji i klimat mrocznego lasu wprowadzał mnie w stan niepokoju. Natomiast podczas lektury Grzesznika strachu nie uświadczyłam. To była dla mnie bardziej powieść obyczajowo-gangsterska, pełna akcji i z elementami horroru, ale samych momentów pełnych napięcia było dosłownie kilka.

Na plus działa fakt, że autor bardzo dobrze sobie radzi z opisywaniem codzienności bohaterów. Kiedy Marek przychodzi opiekować się matką, rozmawia z kumplami o kolejnych przekrętach czy tłumaczy coś córce - to wszystko czyta się przyjemnie, a na dodatek nie ma tutaj miejsca na nudę. Pojawiło się także naprawdę sporo miejsca na wstawki humorystyczne (nie pamiętam takich z poprzedniej książki autora). Więc można się było przy lekturze dobrze bawić.

Grzesznik to ciekawa powieść gangsterska z elementami horroru. Nie będziecie mieli przez nią problemów z zasypianiem w nocy, ale za to umili Wam kilka wieczorów. Autor ma lekkie pióro, a jego książka pełna jest akcji, która wciąga czytelnika. Żałuję tylko tych kilku wyświechtanych rozwiązań fabularnych, chociaż zostały zgrabnie wplecione w historię. Podsumowując, warto poznać, chociaż Gałęziste lepiej wspominam. I liczę, że kolejna książka autora będzie zbliżona raczej do jego debiutu niż do Grzesznika.

Moja ocena: 6/10


Za książkę dziękuję autorowi, Arturowi Urbanowiczowi.


czwartek, 8 września 2016

Zobaczyć, znaczy uwierzyć - „Gałęziste” Artur Urbanowicz


Czy tylko ja, patrząc na zdjęcia okładki widziałam jedynie masę gałęzi? Bo tam ukryte jest coś jeszcze, ciekawe czy ktoś z Was to wyłapie!
*Gałęziste*
Artur Urbanowicz

*Język oryginalny:* polski
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* horror
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2015
*Liczba stron:* 459
*Wydawnictwo:* Novae Res
Zastanawiające, że w całej tej wojnie pomiędzy ateistami a wierzącymi rozważa się tylko dwie możliwości – Bóg istnieje albo nie.

A co jeżeli jest trzecia…?
*Krótko o fabule:*
Karolina i Tomek to para studentów, którym od jakiegoś czasu sypie się związek. Za namową dziewczyny postanawiają spędzić zbliżające się święta Wielkanocy na wycieczce, na Suwalszczyźnie. Nie podejrzewają, że czeka ich niezapomniana przygoda, ale niekoniecznie przyjemna.

*Moja ocena:*
Szczerze powiedziawszy sama siebie zaskoczyłam. Kilka lat temu nie powiedziałabym, że mogę się wciągnąć w czytanie horroru, bo to zawsze był gatunek, który starałam się omijać. Do tej pory wstrzymuję się przed oglądaniem strasznych filmów, ponieważ skutkuje to nieprzespanymi nocami. Jednak w tym roku się przemogłam - zaczęło się w styczniu od Stefana Dardy, a teraz padło na debiut Artura Urbanowicza.
Autor jest matematykiem i informatykiem, wykłada na Uniwersytecie Gdańskim. Pisaniem zajmuje się niemal od dziecka, pierwszą powieść napisał w wieku 14 lat.
Zaczynając lekturę książki Gałęziste miałam skojarzenia z debiutem Dardy, ponieważ autor również poświęcił wiele początkowej uwagi na zbudowanie fundamentów historii. Oznacza to dość długi wstęp, który zawiera przede wszystkim opis wydarzeń związanych z dwójką głównych bohaterów, w których będziemy mieli okazję poznać ich charaktery, historię ich związku i motyw, dla którego wybierają się na wycieczkę. Przyznam, że fabuła wciągnęła mnie od pierwszych rozdziałów i z chęcią przewracałam kolejne strony. Umiejscowienie akcji na Suwalszczyźnie tylko podkręciło moje podekscytowanie, ponieważ są to tereny Polski, które wciąż nie są przeze mnie zbadane. (Chociaż po przeczytaniu książki zastanowię się w którym okresie roku tam zawędruję!).
Bohaterowie to studenci. Można było wyczuć, że autor sporo wie o tej grupie wiekowej, ponieważ wśród charakterów rozpoznawałam wiele znanych mi z życia postaci. Bohaterowie Urbanowicza bywają wulgarni, piją alkohol, kłócą się, no i mają grzeszne myśli - podobnie jak wielu ze znanych mi dwudziestolatków. Jeżeli chodzi o sposób wykreowania każdej z postaci to trzeba przyznać, że był on precyzyjny. Karolina to studentka psychologii, która chce ratować swój związek. Z Tomkiem sprzecza się niemal o wszystko, poczynając od prędkości jazdy samochodem na kwestiach wiary kończąc. Jest pełna empatii, a przez to bywa naiwna. I czasami nie hamuje gniewu. Nie można się jej jednak dziwić, bo z jej chłopaka jest niezłe ziółko. Naprawdę, przez większość czasu zastanawiałam się jak takie dwie osoby mogły ze sobą wytrzymać, powtarzając że się kochają, czego nie było widać w ich poczynaniach. A później przypomniałam sobie ile sama znam takich par. Trzeba przyznać, że dziewczyna miała niemal anielską cierpliwość do Tomka, który przez większość czasu mnie irytował.
źródło
Jeżeli chodzi o elementy horroru to podobało mi się powolne budowanie napięcia. Co kilkadziesiąt stron autor wtrącał wzmiankę, która wprowadzała klimat grozy i czytelnik mógł zacząć się domyślać kto będzie głównym antagonistą. Podobało mi się wplecenie w historię dawnych wierzeń słowiańskich, ściśle związanych z naturą. Szczególnie, że autor opisywał intrygujące miejsca, które faktycznie istnieją na mapach Polski, jednak robił to w sposób wywołujący u czytelnika gęsią skórkę. Muszę przyznać, że ogólnie nie zabrakło elementów schematycznych (rytuał), ale nie przeszkadzało mi to w dużym stopniu. Zapewne dlatego, że autor wprowadził kilka ciekawych rozwiązań (narkotyk), a przede wszystkim dzięki zaskoczeniu na końcu książki. Uwielbiam takie zagrania! Kiedy czytelnik myśli, że już po wszystkim, a dostaje kolejną bombę fabularną, której się nie spodziewał (przynajmniej ja byłam zaskoczona, pozytywnie).
Na początku powieści zostało wspomniane, że w treści pojawiają się wyrażenia kolokwialne, w celu nadania autentyczności wydarzeniom. Przyznam jednak, że na dłuższą metę trochę wadził mi ten styl. Na pewno wpłynął na lekką przyswajalność tekstu i realistycznych bohaterów, jednak ja za tym zabiegiem nie przepadam.
Ostrzegam czytelników, że książka jest przeznaczona raczej dla osób pełnoletnich. I nie chodzi mi tutaj jedynie o wulgarny język niektórych postaci, ale też opisy stosunków seksualnych. Mnie w żaden sposób te sceny nie raziły, a nawet uważam, że były bardzo w treści potrzebne, jednak młodszych oraz bardziej wrażliwych czytelników przestrzegam.
Gałęziste Artura Urbanowicza to kolejny dobry polski debiut fabularny. Książka spełnia funkcję rozrywkową, czyli tę, której najbardziej szukamy w tego typu literaturze. Najlepsze jest jednak to, że podczas czytania było po prostu czuć potencjał autora. Z niecierpliwością czekam na kolejne jego książki.
I przyznajcie, że ta okładka jest taka prosta, a jednocześnie tak cudownie się prezentuje!

Moja ocena: 7/10

Za książkę dziękuję autorowi, Arturowi Urbanowiczowi.

Wyzwania:

http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html












Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka