wtorek, 25 kwietnia 2017

Dysputy o życiu z Kostuchą? - „Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć” Tomasz Kowalski

Książkę możecie wygrać w konkursie na mojej stronie, dokładny link TUTAJ. Zachęcam do wzięcia udziału :)

*Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć*
Tomasz Kowalski

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* literatura polska
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2013
*Liczba stron:* 302
*Wydawnictwo:* MG
Litość dowartościowuje - ciągnął dalej Tomasz. - Naprawdę. Stawia nas po stronie zwycięzców, a to już jest coś. Pozwala się chełpić swoim szczęściem, bez narażania się na krytykę i posądzanie o bufonadę i nadęcie. Mało tego, gdy litujemy się nad innymi, wszyscy chwalą nas za dobre serce i szlachetną postawę. 

*Krótko o fabule:*
Czy można w sposób zabawny mówić o śmierci, religii, sztuce i patriotyzmie? A o samobójstwie, alkoholizmie, literaturze i wampiryzmie? Otóż można. Wystarczy zajrzeć do trzech grabarzy z cmentarza w Ponurej. Tam przy papierosie i wódce Tomasz, Rysiek i Młody bez litości karcą świat pozorów, tandetnego blichtru, ludzkiej głupoty i hipokryzji. Świat, który niczym hordy dzikich barbarzyńców odzianych w szare garnitury próbuje wedrzeć się na teren cmentarza – tego ostatniego bastionu wolnej myśli, niczym nieskrępowanej refleksji, zapominanego już prawa do nieprzejmowania się prędkością, z jaką kręci się nasza zadyszana Ziemia.
- opis wydawcy
*Moja ocena:*
Kiedy przeczytałam opis książki na stronie wydawnictwa od razu stwierdziłam, że chcę sięgnąć po tę pozycję. Przede wszystkim zachęciła mnie obecność samej Śmierci wśród bohaterów. Dodatkowo wydawało mi się, że całość akcji będzie miała miejsce w jednym miejscu - na cmentarzu w Ponurej, co mogło zaowocować dobrym materiałem na adaptację teatralną. Sięgnęłam więc po powieść bezzwłocznie.
Tomasz Kowalski urodził się w 1970 roku w Katowicach, z wykształcenia jest prawnikiem. Nakładem wydawnictwa MG ukazała się również jego druga książka Mędrzec kaźni.
Pierwsze rozdziały wprowadzają klimat grozy, ale podszytej czarnym humorem. Bo wyobraźcie sobie kaplicę, gdzieś na cmentarzu w małej mieścinie, Ponurej, gdzie drzwi się uchylają i do środka wkracza Śmierć. Tak, taka nasza, znana z literatury Kostucha, co to nawet kosę w łapie trzyma! Ale już po kilku stronach wiemy, że nie musimy się jej obawiać, bo z naszymi bohaterami to akurat trzyma sztamę i traktuje ich raczej jako kompanów do rozmowy przy papierosie aniżeli kolejnych klientów. Tak zaczyna się toczyć dyskusja, której prowodyrami i uczestnikami jest trójka grabarzy, pracujących na cmentarzu w Ponurej. Autor postanowił jednak złamać wszelkie stereotypy dotyczące tego zawodu - Tomasz, Rysiek i Młody wykazują się sporą inteligencją i przede wszystkim zainteresowaniem różnymi aspektami życia. Żaden temat do rozmowy nie jest im obcy i chociaż czasami nie do końca się zgadzają (w końcu takiego Młodego i Tomasza dzieli pokolenie), to zawsze dojdą do jakichś wniosków. Czyli dowiemy się na przykład co sądzą o samobójstwie artystów niespełnionych, a i Śmierć nie będzie cicho siedzieć w kącie, tylko swoje pięć groszy wciśnie.
źródło
Ogromnym plusem książki Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć jest jej lekkość w odbiorze, co zawdzięczamy zastosowaniu przez autora czarnego humoru. Dzięki temu tematy, które mogłyby nas przygnębić czy przestraszyć, tak naprawdę bawią. Śmierć sama żartuje z uczestników, że i tak po nich przyjdzie, bo to jedno spotkanie jest nieuniknione. Traktowane jest to jako coś naturalnego, po prostu kolej rzeczy. Sporą dawkę humoru wprowadzają też inni bohaterowie, którzy są ciekawym przekrojem społeczeństwa. Poznamy przykładowo Madame Helikopter, kobietę lekkich obyczajów, potentata zniczowego, pana Ćwięczka czy starą dewotkę Walazkową. Każdy z nich przynosi ze sobą nowe to historie, nad którymi nasi grabarze będą mogli podyskutować.
Moim ulubionym fragmentem zostanie poznanie wampira, czyli pana Murnałowskiego, który od trzystu lat jest mieszkańcem cmentarza, swój czas spędza na spożywaniu sporych ilości alkoholu i marzy jedynie o wyzionięciu ducha, ale takim prawdziwym, coby odejść z naszego, ziemskiego podoła raz, a porządnie! Z jego historią wiąże się też kilka ciekawych wątków, jak chociażby poczucie moralności ludzkiej w obliczu decydowaniu o życiu innych.
W książce spotkamy też inne postacie, nazwijmy je nadnaturalnymi. Wspomnę tylko szybko, że bardzo ciekawym zabiegiem było wprowadzenie pewnej osoby podczas ostatniego rozdziału - powstała ładna klamerka, a autor pokazał, że ma odwagę. No i skoro już zabawy konwencją to na sto procent albo wcale! Na kartach poznamy również tzw. oblivokry, czyli kreatury, które dla zabawy będą wodzić ludzi na pokuszenie i zakładać się o ich dusze! Strzeżcie się więc, bo nie wiadomo kogo możecie spotkać w zadymionym barze.
Autor trochę też nas, jako naród, powyśmiewa. Wytknie płytką wiarę, podywaguje nad naszym patriotyzmem, jak również (temat bardzo na czasie) skomentuje poziom czytelnictwa w Polsce. Za każdym razem zrobi to lekko i z przymrużeniem oka.
Jestem bardzo zadowolona, że sięgnęłam po pozycję Tomasza Kowalskiego. Spędziłam z nią kilka miłych dni, czytanie szło mi lekko, ale nie pozbawione było grama refleksji. Jedyne, nad czym ubolewałam, to że to bardziej zbiór opowiadań, powiązanych dzięki trzem głównym bohaterom i miejscu akcji. Nie ma więc głównego celu, do którego dąży akcja, a raczej każda scena ma taki mały punkt kulminacyjny, nadaje się więc bardziej na zbiór etiud, aniżeli pełnometrażowy spektakl. Jest to jednak szkopuł bardziej osobisty - patrząc na książkę jako autorka strony mogę powiedzieć, że nie zmarnowałam czasu na jej czytanie. I polecam Wam również się z nią zapoznać!

Moja ocena: 7/10



  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MG.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka