Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik aliny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kącik aliny. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 maja 2019

#KącikAliny - Opisując życie w 101 książkach, czyli „A Life in Books: Rise and Fall of Bleu Mobley” Warren Lehrer

Czytając opis tej książki wiedziałam, że czeka mnie ciekawa literacka podróż. Otóż: życie głównego bohatera opisywane jest tutaj przy pomocy 101 napisanych przez niego książek - zaczynając od powieści stworzonych za młodzieńczych lat, a kończąc na ostatniej pozycji wydanej już w więzieniu.  

All around me I hear the dreams of my neighbours.

Warren Lehrer, który poza napisaniem tego książkowego tour de force, również zaprojektował zawarte w niej okładki książek Bleu oraz ilustracje, to często nagradzany artysta-pisarz. Jego praca nie była mi dotąd znana, a zdecydowanie powinna! W „A Life in Books” Lehrer prezentuje fikcyjny obraz autora, Bleu Mobley, który w więzieniu postanowił nagrać historię swojego życia. Autor przeplata nagrania z elementami pochodzącymi z bibliografii Bleu, która liczy (tak, zgadliście) 101 pozycji. Jego pierwsze książki, wydawane jeszcze w szkole średniej, mają głównie za zadanie pomóc w usprawiedliwieniu nieobecności ojca w życiu Bleu, a także pomóc w wyrażeniu wdzięczności względem matki. Ostatnie książki odnoszą się do bardziej kontrowersyjnych tematów, często nawet politycznych. Obok każdej okładki zaprojektowanej przez Lehrera, znajduje się krótki opis fikcyjnego wydawcy, a pod tym fragment książki. Już pierwsze dzieła Bleu wskazują na jego chęć eksperymentowania z tradycyjną powieścią. Niektóre z jego innowacyjnych pomysłów to: książka, która jest jednym długim zdaniem; kolorowanka dla dzieci ukazująca zbrodnie wojenne; książka z małym telewizorkiem, by oglądać, co dusza zapragnie, podczas gdy inni podziwiają obszerność „czytanej” powieści; książka o mężczyźnie, który postanawia pozwać do sądu siebie samego; czy nawet zwój zawierający długie, nocne przemyślenia bezimiennego pisarza. 


„A Life in Books” to zdecydowanie ambitna książka, w której Lehrer mógł, w zależności od wybranego gatunku, bawić się narracją, nawet wychodzić poza granice tradycyjnych form oraz zgłębiać psychikę różnorodnych postaci. To właśnie one dominują w powieści Lehrera - każda z 101 książek opowiada o różnych bohaterach, a do tego jest jeszcze Bleu, jego przyjaciele i rodzina. A jednak wszyscy zdają się być kompletni, prawdziwi i świetnie zarysowani. Potrafią rozbawić, rozgrzać serducha, a czasem zwyczajnie rozczarować. Zdaje się, że Lehrer nie pominął żadnego gatunku literackiego: od science fiction przez manifesty do interaktywnych powieści. To tylko upewnia nas o szerokim wachlarzu jego umiejętności. Pokazuje on również jak często wygląda praca pisarza: samotna, a zarazem opierająca się na doświadczeniach zasłyszanych przy kawie. Bleu czerpie inspiracje z otaczających go ludzi, to oni i ich historie często popychają go do napisania kolejnej książki.  


Maybe if I had your imagination and your abilities, I’d be a miserable son of a bitch too.

Oczywiście, przy tej pozycji grzechem byłoby nie powiedzieć o ilustracjach, a są one przemyślane, idealnie wpisujące się w tematy książek i, choć nie ocenia się po okładkach, to jednak widząc takie z pewnością sięgnęłabym po dzieła Bleu Mobley. A to może niedługo się spełnić, ponieważ Lehrer pracuje właśnie nad wydaniem jednej z powieści Bleu z „A Life in Books”, którą będę musiała zdobyć!


„A Life in Books” to gratka dla oczu i umysłu. Nie ma tu nużących przemyśleń, choć są zdania, które dają do myślenia. Ilustracjom chce się przyglądać, a humor przeplatający się przez całą powieść zachęca do dalszej lektury. Oprócz uczucia niesamowitego, unoszącego mnie lekko nad ziemią doświadczenia wynikającego z przeczytania książki, zostają mi również dwa słowa, które z mojego słownika prędko nie znikną: „Holy crapoly!”  

Więcej o autorze i jego dziełach znajdziecie tutaj: https://warrenlehrer.com


czwartek, 16 sierpnia 2018

#KącikAliny - 6 ważnych dla mnie książek

Pamiętacie jeszcze wpisy z cyklu #KącikAliny? Tak tylko przypominam, że w tych notkach wypowiada  się gościnnie moja siostra, najczęściej o literaturze w języku angielskim (ze względu na wybrane studia), ale każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Oddaję jej głos, a Was zapraszam do czytania!



Sześć ważnych dla mnie książek


6) Never Let Me Go Kazuo Ishiguro


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* dystopia, science-fiction
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2005
*Liczba stron:* 282
*Wydawnictwo:* Faber and Faber 


„Kathy, Ruth i Tommy uczą się w elitarnej szkole z internatem - idylicznym miejscu w sercu angielskiej prowincji. Nauczyciele kładą tu wielki nacisk na twórczość artystyczną i wszelkiego rodzaju kreatywność. Tym, co odróżnia tę szkołę od innych jest fakt, że żaden z uczniów nie wyjeżdża na ferie do rodziny. Życie w Halisham toczy się pozornie normalnym trybem: nawiązują się młodzieńcze przyjaźnie, pierwsze miłości, dochodzi do konfliktów między uczniami a nauczycielami. Stopniowo w wyniku przypadkowych napomknień i aluzji, wychodzi na jaw ponura, zarazem przerażająca tajemnica…”  
- opis polskiego wydawcy    


W tej powieści zakochałam się już od pierwszych stron. Wyzbyta z prawie jakichkolwiek uczuć, za to pełna niedomówień i subtelnych wskazówek, narracja Kathy wspaniale wpisuje się w historię, którą opisuje. A jest to historia zgoła zaskakująca, o której szczegółach dowiadujemy się powoli, wraz z postaciami książki. Wywołuje to poczucie empatii, zarazem nieustannie zmuszając do zastanowienia się nad kierunkiem, w którym zmierza ludzkość
To nie jedna z tych dystopijnych powieści, gdzie protagonista walczy z totalitarnym, uciskającym go systemem. I choć w Never Let Me Go pojawiają się momenty zawahania i niepewności, to żadna z postaci nie bierze nawet pod uwagę walki czy choćby ucieczki, co tylko wzmaga aurę niepokoju.  
Jednak to bohaterowie są najważniejsi w tej powieści, a są oni niesamowicie prawdziwi. Popełniają błędy - większe lub mniejsze - podczas wspólnych lat spędzonych w Hailsham, próbują odnaleźć się w prawie obcym dla nich świecie i błądzą musząc wybrać pomiędzy przyjaźnią, a miłością. 
I głównie dlatego, gdy nadszedł czas wyboru tematu pracy licencjackiej, nie musiałam się długo zastanawiać. Never Let Me Go już zawsze będzie dla mnie miało wartość sentymentalną.   

„It’s like walking past a mirror you’ve walked past every day of your life, and suddenly it shows you something else, something troubling and strange.” 

5) Woman’s World Graham Rawle


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* literatura multimodalna, kolaż
*Forma:* powieść / powieść graficzna
*Rok pierwszego wydania:* 2005
*Liczba stron:* 437
*Wydawnictwo:* Counterpoint


„Whether it's choosing the right girdle or honing her feminine allure, Norma Fontaine measures life by the standards set in women’s magazines. But she discovers that the real world is less delightful, and more sinister, than portrayed in the glossies. When dark secrets threaten her brother’s blossoming romance, Norma must decide whether to sacrifice life in a woman's world for the sake of her brother’s happiness. As her decision is slowly revealed, readers realize that, like life in the magazines, Norma isn’t quite what she seems.” 
- opis wydawcy    


Graham Rawle pracował 5 lat nad stworzeniem tego arcydzieła. Używając wycinek z magazynów dla kobiet z lat 60-tych, zdołał opowiedzieć intrygującą opowieść wykorzystując pojawiające się w magazynach w nadmiernych ilościach banały, i reklamy, wspaniale wpisujące się w historię Normy. I bez wycinek, fabuła byłaby porywająca, ale dzięki nim ta książka szybko znalazła miejsce na mojej liście faworytów. Mojemu podziwu nie ma końca i za każdym razem, gdy sięgam po tę książkę zdaję sobie sprawę z geniuszu Rawle’a.   
Może właśnie dlatego spotkanie z nim twarzą w twarz było dla mnie wielkim wydarzeniem i sprawiło, że zapomniałam o całym świecie. Przy takim mistrzu nie dziw, że ciężko było cokolwiek powiedzieć, a same słowa podziwu wydawały mi się za bardzo trywialne. Graham Rawle był jednak na tyle miły, że z radością podpisał nie tylko mój egzemplarz Woman’s World, ale również plakat zapowiadający jego przyjazd.  

„As a woman, you must never look less than your loveliest.” 

4) The Unconsoled Kazuo Ishiguro


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* speculative fiction
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1995
*Liczba stron:* 535
*Wydawnictwo:* Faber and Faber 


„Ryder, światowej sławy pianista, przybywa do bezimiennego miasta gdzieś w Europie, by dać koncert w tutejszej filharmonii. Napotkani mieszkańcy wydają się czegoś po nim oczekiwać, choć zupełnie nie tego, czego mógłby się spodziewać. Czy młoda kobieta z synkiem, z którą zgadza się porozmawiać na prośbę jej ojca, boya hotelowego, jest w rzeczywistości jego partnerką życiową? Żoną? Kimś, kogo znał wcześniej? Ryder niewiele pamięta, a strzępki wspomnień okazują się niezbyt wiarygodne. Nieoczekiwanie orientuje się, że nie wie nawet, kto go zaprosił, że znalazł się w obcej sobie, zagmatwanej i wrogiej przestrzeni, w zamkniętym kręgu ludzi, których być może spotkał i miejsc, które być może kiedyś odwiedził. Świecie surrealistycznym, zabawnym i groźnym - po troszę jak z 'Alicji w Krainie Czarów', po troszę jak ze 'Strefy zmroku'. W społeczności miasta zdaje się panować desperacja i zagubienie, zaś Ryder urasta niemal do roli mesjasza, który ma ocalić je przed upadkiem.  ”
- opis polskiego wydawcy


 To książka, którą albo się kocha albo nienawidzi. Zdecydowanie odbiega od innych dzieł noblisty i jest najbardziej eksperymentalną z jego powieści. Wraz z Ryderem próbujemy zrozumieć gdzie dokładnie jesteśmy i dlaczego. Każdy zdaje się go znać, a on natomiast nie poznaje prawie nikogo. Ta książka to istny sen, w którym otwarcie drzwi w restauracji może prowadzić do lasu; gdzie kobieta, która dopiero co była opisywana przez nieznanego mężczyznę okazuje się być żoną Rydera; w którym znikąd pojawiają się mury. Niemal należy zagubić się w tej powieści razem z głównym bohaterem. Czas wydaje się tu podlegać innym prawom, gdzie choćby rozmowa opisana na kilku stronach odbywa się w krótkiej podróży windą.   
Ishiguro zachwycił mnie tą powieścią, która jak dziwny sen intryguje i zaprasza do ponownego przeanalizowania. Powrót do The Unconsoled to już prawie tradycja, którą celebruję z namaszczeniem. Po przeczytaniu książki nigdy nie spotyka mnie zawód i wierze, że tak już pozostanie. 

„It's nonsense to believe people go on loving each other regardless of what happens.” 

3) Head in Flames Lance Olsen


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* literatura multimodalna, kolaż
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2009
*Liczba stron:* 188
*Wydawnictwo:* Widow and Orphan House 



„Head in Flames is an astonishing collage novel composed of chips of sensation, observation, memory, and quotation shaped into a series of narraticules told by three alternating voices, each inhabiting a different font and aesthetic / political / existential space.The first belongs to Vincent van Gogh on the day he shot himself in Auvers-sur-Oise in July 1890. The second to Theo van Gogh (Vincent's brother’s great grandson) on the day he was assassinated in Amsterdam in November 2004. The third to Mohammed Bouyeri, Theo's murderer, outraged by the filmmaker's collaboration with controversial politician Ayaan Hirsi Ali on a 10-minute experimental short critiquing Muslim subjugation and abuse of women.” 
- opis wydawcy    

 Pierwsza książka Lance’a Olsena, którą przeczytałam i od razu się zakochałam. Trzy głosy należące do Vincenta van Gogha, Theo van Gogha i Mohammeda Bouyeri, skupiają się na ostatnich momentach ich życia. Vincent, którego wpisy składają się z fragmentów listów do brata, tytułów jego obrazów, wspomnień rozmów odbytych z innymi malarzami lub mieszkańcami miasteczka. Theo, który rozmyśla o swoim filmie, Britney Spears, przypominając sobie teksty piosenek. Mohammed, rozgoryczony i zdeterminowany by ukarać Theo za film o jego religii, rozpamiętuje nieudane próby asymilacji w nowym kraju, który zdaje się go nie akceptować.   
Lance Olsen sięgnął po ważne tematy śmierci, samobójstwa i morderstwa, tolerancji, asymilacji w nowym kraju i religii, a bawiąc się formą pozostał szczery w przekazie. Zanurzenie się w trzech przeplatających się głosach wydaje się na początku przytłaczające, ale to uczucie szybko mija i zastępuje je zachwyt.   
I choć jest to książka ważna i ciekawa, to miejsce na tej liście, zawdzięcza głównie mojemu spotkaniu z autorem. Lance Olsen oraz jego żona, Andi, to zdecydowanie dwójka najsympatyczniejszych i najbardziej inspirujących osób jakie dane mi było spotkać w ostatnich latach. Zamieniłam z nimi zaledwie kilka zdań, a sprawiły one, że z mocniej bijącym sercem wracam do wspomnień tamtego spotkania. Oboje wykazali się dużą otwartością i życzliwością, a autograf Lance’a to wspaniała pamiątka. 

„Look: I am standing inside the color yellow.”

2) Madame Antoni Libera


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* Bildungsroman, Künstleroman
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1998
*Liczba stron:* 396
*Wydawnictwo:* Znak

„Powieść jest ironicznym portretem artysty z czasów młodości, dojrzewającego w peerelowskiej rzeczywistości schyłku lat sześćdziesiątych. Narrator opowiada o swoich latach nauki i o fascynacji starszą od niego, piękną, tajemniczą kobietą, która uczyła go francuskiego i dała mu lekcję wolności. Jest to zarazem opowieść o potrzebie marzenia, o wierze w siłę Słowa i o naturze mitu, a także rozrachunek z epoką peerelu. Tradycyjna narracja, nie pozbawiona wątku sensacyjnego, skrzy się humorem, oczarowuje i wzrusza.”  
- opis wydawcy    

 Do tej książki wracam w każde wakacje. Pięknie napisana, pełna ciekawych historii, postaci oraz zabiegów literackich, z odniesieniami do mistrzów literatury. Z narratorem polubiłam się niemal natychmiastowo (i nie tylko dlatego, że mamy urodziny tego samego dnia). Jego determinacja, chęć zostawienia po sobie spuścizny, o której będą opowiadać po latach, od pierwszych stron sprawia, że szczerze chcę by mu się udało. Kibicuję mu i jestem pod wrażeniem, gdy chcąc dowiedzieć się jak najwięcej o nauczycielce francuskiego, wykazuje się niesamowitą pomysłowością. Jego wypracowanie, w którym dowodzi, że Panna (on) i Wodnik (ona) są sobie przeznaczeni i podaje różne przykłady znanych artystów, to zdecydowanie mój ulubiony fragment powieści.   
Sama historia nauczycielki, która jest pokazywana kawałek po kawałku, staje się coraz bardziej fascynująca. Zaczynając od plotek, przechodzimy do faktów zbieranych przez narratora, który już wcześniej wykazał się zadziwiającą wytrwałością. Libera stworzył powieść, która szybko złapała mnie za serce i narratora, w którym odnalazłam kawałek siebie. 

„Melodia życia jest smutna (…) A jeśli nawet czasem przechodzi w tonację dur, to zawsze kończy się w moll.”

1) Bluets Maggie Nelson


*Język oryginalny:* angielski
*Gatunek:* lyric essay, prose poetry
*Forma:* poezja/powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2009
*Liczba stron:* 112
*Wydawnictwo:* Random House Children's Publishers


„A lyrical, philosophical, and often explicit exploration of personal suffering and the limitations of vision and love, as refracted through the color blue. With Bluets, Maggie Nelson has entered the pantheon of brilliant lyric essayists.”  
- opis wydawcy    


 Moja najświeższa miłość. Książka, która z każdym kolejnym przeczytaniem staje się mi bliższa. Nelson pisze o depresji, stracie, miłości i, oczywiście, kolorze niebieskim. Sam tytuł odnosi się do obrazu Joan Mitchell o tym samym tytule, ale i w książce nie brak odniesień do znanych piosenkarzy, pisarzy i malarzy, u których można znaleźć kolor niebieski.   
Każdy z propositions (tak Nelson nazywa numerowane wpisy) jest jak piękny wiersz, który łączy się z kolejnymi wpisami by stworzyć niesamowite dzieło. Dzięki temu, każdy powrót do tej książki niesie ze sobą możliwość odkrycia czegoś nowego wśród pięknych fraz aż do bólu prawdziwych.   
Kupiona zostałam samym faktem, że jest to książka o moim ulubionym kolorze, jednak gdy czytałam ostatnie zdanie, moje serce biło już jak oszalałe - zostało sprzedane. W jeden dzień wracałam do rozważań o kolorze niebieskim trzy razy, nie mogąc się nasycić. Ta krótka książka szybko stała się najważniejszą i najukochańszą na mojej liście - teraz już nie będę musiała się zastanawiać, którą książkę zabrałabym na bezludną wyspę!  

„When I was alive, I aimed to be a student not of longing but of light.”  

Każda z tych książek jest godna polecenia, niezależnie od tego jakie gatunki literackie mogą nas pociągać. I choć jest to lista całkowicie subiektywna, to wierzę, że można znaleźć tu coś dla siebie.



-------------------------------------------------------------------------------------------------

Ja na pewno coś dla siebie znalazłam i chętnie przeczytam kilka pozycji z tej listy. A Wy? 

poniedziałek, 27 marca 2017

#KącikAliny - Nic nie jest na stałe, czyli „Here” Richard McGuire

Kolejny post z cyklu, prowadzonego przez moją siostrę - #KącikAliny, a w nim bardzo oryginalna powieść graficzna :)

*Here*
Richard McGuire

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Here 
*Gatunek:* powieść w formie komiksu
*Forma:* powieść - komiks
*Rok pierwszego wydania:* 2014
*Liczba stron:* 304
*Wydawnictwo:* Hamish Hamilton

Last dog...
I am losing my eyesight. 
I can't see a thing without my reading glasses. 
*Krótko o fabule:*
Richard McGuire's Here is the story of a corner of a room and of the events that have occurred in that space over the course of hundreds of thousands of years. It is the long-awaited fulfillment of a pioneering comics vision, from one of the greatest innovators in the genre.
                                                                                                                          - opis wydawcy

*Moja ocena:*
Rzadko sięgam po komiksy - powodów jest wiele, ale najważniejszy to jednak niepewność przy wyborze. Here został mi polecony (i pożyczony), co rozwiązało ten problem. Nie jest to typowy komiks; każda ze stron jest niczym osobny obraz, w którym znajdują się mniejsze obrazy. Wszystkie skupione są na fragmencie pokoju, który przechodził przez miliony lat zmiany - od całkowitej pustki przez jego budowę aż po wirtualne odtworzenie go w przyszłości. W lewym górnym rogu każdej strony i panelu znajduje się rok, w którym dana sytuacja miała miejsce. A wydarzeń było bardzo dużo - tańce, pojedynki, zabawa w kalambury, upadki, imprezy, pożar, a nawet śmierć. I choć czasem wydaje się, że w tym komiksie panuje chaos, to jednak niektóre strony są zdecydowanie tematyczne. Gdy, np. tematem jest taniec, na każdym z paneli widać tańczące dziewczyny z różnych lat; a kiedy zniszczenie zdaje się być głównym wątkiem, rysunki przedstawiają potłuczone szkło, rozbite lustro i wodę wpływającą przez okno. Czasem chodzi o jedno słowo, np. lost, które zostało wypowiedziane w różnym kontekście, w różnym czasie. Pomimo tych tematycznych paneli, po odłożeniu komiksu w głowie miałam chaos. Bo pytanie brzmi: kto jest głównym bohaterem?
Już po pierwszych stronach, zaczynamy zastanawiać się kto tak naprawdę jest główną postacią w tym komiksie. Czy jest to mężczyzna, który opowiada kawał? A może rodzina robiąca ze sobą zdjęcia? Aż w końcu dochodzimy do wniosku, że protagonistą może być miejsce, w którym to wszystko się dzieje. Przez lata zmieniające się, budowane, niszczone, remontowane, przyporządkowujące się ludziom je zamieszkującym. Tego właśnie oczekujemy od głównego bohatera - widocznej zmiany, którą przechodzi.
Co najważniejsze, Here zdaje się być o tym, że nic nie jest na stałe; miejsce, w którym teraz żyjemy; ludzie, z którymi teraz żyjemy; problemy, z którymi się teraz zmagamy. Wszystko to kiedyś przeminie, MY przeminiemy. McGuire właśnie na to kieruje naszą uwage i jak sam mówi:

"If Here is about one thing, it's that nothing lasts, whatever it is or however permanent it seems."
Oczywiście, mówiąc o komiksie muszę wspomnieć coś o samych rysunkach. W Here pojawia się cała paleta barw. Wiele ze stron to tylko jeden kolor w różnych odcieniach, natomiast inne pokazują mocne kontrasty. Styl bardzo przypomina obrazy Edwarda Hoppera, jego kolory i ich nasycenie, a także przedstawienie postaci. Same strony z panelami nasuwają na myśl Kennetha Josephsona i jego przystawianie zdjęć z przeszłych lat do teraźniejszych miejsc.


Here to zdecydowanie nietypowy komiks,  który intryguje ciekawymi rysunkami, śmieszy przedstawionymi dialogami i zadziwia głębokością przekazu.
 

czwartek, 23 lutego 2017

#KącikAliny - Słownik miłości, czyli „The Lover's Dictionary” David Levithan

Luty to miesiąc, który głównie kojarzy mi się z Walentynkami i Tłustym Czwartkiem. I choć jedno z tych świąt obchodzę z pompą, to drugie zazwyczaj mija prawie niezauważone. W tym roku udało mi się spędzić Święto Zakochanych z dobrą książką, która temat miłości przedstawia w niesztampowej formie. 

*The Lover's Dictionary*
David Levithan

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* The Lover's Dictionary 
*Gatunek:* powieść eksperymentalna
*Forma:* powieść - słownik
*Rok pierwszego wydania:* 2010
*Liczba stron:* 211
*Wydawnictwo:* Fourth Estate
"Does every "I love you" deserve an "I love you too"? Does every kiss deserve a kiss back? Does every night deserve to be spent on a lover?"
*Krótko o fabule:*
In 185 snapshot moments The Lover's Dictionary tells the story of a love affair between two people in New York. Moving, funny, heart-breaking and life-affirming, it is a story that anyone who has ever fallen in love will recognise.
                                                                                                                          - opis wydawcy

*Moja ocena:*
David Levithan - autor powieści młodzieżowych - w interesujący sposób traktuje temat miłości w swojej książce The Lover's Dictionary. Tworzy on słownik, w którym definicje słów to krótkie opowieści dotyczące podanych wcześniej wyrazów. Nigdy nie poznajemy imion głównych bohaterów, ale czytając ich historie czujemy się częścią ich związku. Każda z tych krótkich opowieści pisana jest przez mężczyznę, który zwraca się bezpośrednio do swojej dziewczyny, co sprawia, że niektóre definicje przypominają niemal listy. Mamy jednak wiele wpisów, które mają tylko jedno zdanie zawierające przemyślenia narratora. Jednak to co najbardziej zachęca to cała gama uczuć rozbrzmiewająca od pierwszej strony do ostatniej. Levithan ukazuje nam miłość nie tylko jako uczucie uniesienia i radości, ale też smutku i zranienia. Ponieważ definicje nie są uporządkowane chronologicznie, smutne wydarzenia przeplatają się z tymi radosnymi. Towarzyszymy bohaterom na ich pierwszej randce - pełnej nadziei i podekscytowania; jesteśmy z nimi kiedy pada propozycja wspólnego mieszkania; wspieramy ich kiedy tracą bliskie sobie osoby; śmiejemy się, gdy podczas kłótni padają niedorzeczne określenia. Każdy wpis jest zadziwiająco prawdziwy i sprawia, że myślimy o naszych osobistych miłostkach.
"only, adj
That's the dilemma, isn't it? When you're single, there's the sadness and joy of only me. And when you're paired, there's the sadness and joy of only you."


Jednak dla wielu przeprawa przez tą książkę może okazać się zbyt trudna. Ciągłe przeskoki do całkowicie różniących się od siebie wydarzeń sprawiają, że czasami możemy się zagubić, a forma z czasem może się po prostu znudzić. Sama historia, którą oferuje Levithan jest dość oklepana i powtarzająca się w wielu filmach i książkach. Dla mnie jednak była to świetna książka na walentynkowy wieczór - jako antyfanka wychodzących ostatnimi czasy romansów, dokonałam właściwego wyboru czytając te krótkie wpisy dotyczące miłości.

The Lover's Dictionary to słownik, który może nas zachwycić i nauczyć tak ciężkiego, języka miłości. 

Zaintrygowani? Może chcielibyście, żeby książkę wydano w Polsce?

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka