Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom na wyrębach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dom na wyrębach. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 października 2017

Śmierć, powroty zza grobu, strachy i upiory - co czytać w najbliższym tygodniu?

Wielkimi krokami zbliża się okres, w którym wspominamy umarłych. Palimy znicze, składamy wizyty na cmentarzach i rozmyślamy o śmierci. Natomiast za oceanem mieszkańcy Ameryki świętują Halloween, przebierają się i straszą nawzajem. Dlatego dzisiaj stworzyłam listę książek, które mogą się w jakimś stopniu wiązać z tym okresem i po które warto teraz sięgnąć. 

Zacznijmy od pewnych oczywistości. Wydaje mi się, że w tym okresie spokojnie można sięgnąć po książki, w których Śmierć występuje w sensie fizycznym, czyli jest bohaterem powieści. W tym przypadku mam Wam do polecenia dwie książki. Pierwsza to bardzo dobrze znana i jedna z moich ulubionych powieści, Złodziejka książek Marcusa Zusaka. W tym przypadku Śmierć jest narratorem, dzięki czemu cała fabuła staje się jeszcze bardziej oryginalna. Jest to piękna historia młodziutkiej Liesel, akcja  umiejscowiona jest w Niemczech, podczas II wojny światowej. Wydaje mi się, że nie ma sensu wiele zdradzać, ponieważ to książka, po którą każdy powinien sięgnąć. Polecam tylko zaopatrzyć się w paczkę chusteczek. 
Kolejną pozycją, o której warto wspomnieć jest Rozmowa na trzech grabarzy i jedną śmierć Tomasza Kowalskiego. Również w tym przypadku Śmierć jest bohaterem powieści, ale nawet w bardziej namacalnym stopniu niż w Złodziejce książek. Bo tym razem to prawdziwa Kostucha, która wpada czasami na rozmowy z trójką grabarzy w przycmentarnej kaplicy. Wygląda jak typowa Śmierć znana nam z ludowych przekazów - kościotrup w długiej czarnej szacie, koniecznie z kosą. W tym przypadku najciekawiej wypada konfrontacja poglądów Kostuchy z wciąż żyjącymi grabarzami. Powieść do przeczytania w jeden dzień, która może otworzyć nam oczy na niektóre tematy, idealna do czytania na ten okres.

Kolejna kategoria to takie mniej typowe pozycje. Pierwszą będzie Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumas. Dlaczego akurat ta? Przede wszystkim, to niezła cegła, a wiadomo, że takie czyta się najprzyjemniej kiedy za oknem szaleją deszcze, a my możemy się zaszyć pod kocykiem i czytać. Na dodatek to powieść niesamowicie wciągająca i jej klimat jest dość mroczny. Przede wszystkim jednak tytułowy hrabia, żeby dokonać swojej zemsty, niejako się uśmierca (a raczej przeprowadza fortel, żeby wrogowie nie zdawali sobie sprawy, że wszystkie nieszczęścia ich spotykające to jego sprawka). Mamy więc grupę ludzi, którzy myślą, że mści się na nich duch człowieka z przeszłości, któremu wyrządzili krzywdę. Powracający zza grobu, żeby dokonać swej zemsty. 
Dla fanów kryminałów i thrillerów, mogę polecić Drogę do piekła Przemysława Piotrowskiego. W jej przypadku mamy do czynienia z Johnem Pilarem, człowiekiem skazanym na śmierć, który po egzekucji budzi się w okropnym miejscu, swoistym piekle, zawierającym najgorsze ludzkie lęki. Spotkamy tam więc potworne demony z rogami i diabelskimi ogonami, będziemy też świadkami okropnych tortur, a wszędzie dookoła ciemno, obskurnie, z towarzyszącym wszechogarniającym zapach siarki. Równocześnie, brat bohatera prowadzi na powierzchni swoje śledztwo, ponieważ jakoś trudno mu uwierzyć w winę Johna. Dla fanów gatunku to chyba najlepszy wybór, szczególnie że rozwiązanie zagadki jest naprawdę ciekawe, a dodatkowo może skłonić czytelnika do wyciagnięcia przykrych wniosków o otaczającej nas rzeczywistości. 

Mam nadzieję, że znajdą się tutaj również fani klasyki literatury. W tym przypadku polecę Wam szybciutko trzy pozycje, o których nie będę się specjalnie rozpisywać, bo pewnie większość z Was je już zna. Przede wszystkim Mistrz i Małgorzata Michaiła Bułhakowa. Przepiękna pod wieloma względami powieść z gatunku realizmu magicznego, w której znajdzie się miejsce dla całej ferajny podejrzanych typów, jak kot Behemot czy szef szefów, Woland. Jeżeli jeszcze nie znacie - nadrabiajcie koniecznie! Kolejna książka, to oczywiście Dziady Adama Mickiewicza. Zapewne większość z Was zna je z liceum, kiedy czytaliśmy je bardziej ze względu na obowiązek, niż dla przyjemności. Warto jednak do nich wrócić i poczuć ten niesamowity klimat ludowych wierzeń, nadprzyrodzonych postaci, a wszystko w pięknej otoczce polskiego romantyzmu. Ostatnią klasyczną książką, o której muszę wspomnieć są Martwe dusze Mikołaja Gogola. Jak widzicie jednak słowiańscy autorzy, w klasycznym podejściu do śmierci i dusz, wciąż rządzą. Jeżeli chcecie wiedzieć dlaczego warto Gogola poczytać odsyłam do swojej opinii (LINK).

Jeżeli mówimy o upiorach, strachach i duchach, to trzeba też pochylić się w stronę gatunku horroru. Dobrze wiecie, że słabo się w tym gatunku odnajduję, ale mam Wam coś do polecenia. Nic innego jak Dom na Wyrębach Stefana Dardy. Historia człowieka, który chce dokonać zmiany w swoim życiu i przeprowadza się na niemal totalne odludzie. Okazuje się, że wpada w sam środek nieprzyjemnej afery z przeszłości, która wciąż oddziałuje na dom, w którym zamieszkał. Będziemy mieć do czynienia z paranormalnymi zjawiskami, trochę się przestraszymy, ale ze strachu nie umrzemy. Wydaje mi się, że na ten okres idealna. 

Zastanawiacie się może za co ja się postanowiłam zabrać? Wybrałam Księgę cmentarną Neila Gaimana. Na razie za mną pierwszy rozdział, ale już widzę, że to był odpowiedni wybór. Akcja dzieje się na cmentarzu, a bohaterami są jego mieszkańcy. Niektórzy nieżyjący już od dwóch tysięcy lat! Ale więcej o niej, dopiero gdy lekturę zakończę.


Czytaliście któryś z tych tytułów? Może macie jakiś do dorzucenia? :)
A w przyszłym roku może pojawi się edycja filmowa tego postu?

niedziela, 10 stycznia 2016

#67 - Niestraszne mi zjawy, strzygi i upiory, czyli Stefan Darda i 'Dom na Wyrębach'

Na uczelni powoli zaczyna się napięty okres. Przed sesją czeka mnie mnóstwo zaliczeń, trzeba dokończyć projekty, oddać sprawozdania i wygłosić ostatnie prezentacje. Dlatego mam nadzieję, że zrozumiecie moje nieobecności w blogosferze. I tak staram się co jakiś czas do Was wpadać, ale brakuje mi czasu na całkowite oddanie się sprawie :)
Udało mi się na chwilę wyrwać i napisać szybką recenzję - zapraszam!

*Dom na wyrębach*
Stefan Darda

*Język oryginalny:* polski
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* horror
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2008
*Liczba stron:* (w moim wydaniu) 330
*Wydawnictwo:* Videograf II

"Życie składa się z chwil. Ulotnych, niezapomnianych, takich których nie chce się pamiętać i takich, które wgryzają się w świadomość nie mając za żadną cenę ochoty jej opuścić."
*Krótko o fabule:*
Marek jest świeżym rozwodnikiem, który szuka szansy na nowy początek. W tym celu kupuje drewniany dom, wyglądający na spełnienie wszystkich jego marzeń. Po latach spędzonych w dużym mieście ma nadzieję w końcu delektować się ciszą, spokojem, a dodatkowo oddać się swojemu hobby, czyli oglądaniu ptaków. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie tajemniczy sąsiad, oskarżany o morderstwo i niewytłumaczalne zjawiska zachodzące w otoczeniu Marka.

*Moja ocena:*
Dzięki prowadzeniu tej strony staram się poszerzać swoje literackie horyzonty o gatunki, z którymi nie miałam wcześniej kontaktu. Osoby, które mnie znają mogą zaświadczyć, że horrory staram się omijać szerokim łukiem, czy to w wersji filmowej czy książkowej. Dlaczego więc sięgnęłam po powieść pana Dardy? A właśnie z bardzo błahego powodu - akurat znalazłam ją w swojej domowej biblioteczce, bo siostra kilka lat temu kupiła i mi polecała. Biorąc pod uwagę fakt, że staram się wyczytywać domowe zasoby książek, dzięki akcji autorki bloga Po książkach mam kaca, postanowiłam dać szansę Domowi na wyrębach.
Stefan Darda zadebiutował tą powieścią już dobrych osiem lat temu. Autora fascynuje przyroda, a także wszelkie wierzenia ludowe. Sam wspomina, że chciałby kiedyś zamieszkać w takim drewnianym domu, co bohater jego książki. Nie dziwi też umiejscowienie części akcji w Lublinie, gdzie spędził swoje czasy studenckie.
źródło
Muszę przyznać, że już od pierwszych stron byłam zaskoczona. Autor ma niebywale lekkie pióro i porównanie z okładki do Stephena Kinga wydaje się uzasadnione. Co prawda mistrza horrorów czytałam jedynie Joyland, ale styl jest zdecydowanie podobny do tego z Domu na wyrębach. Darda bardzo sprawnie nakreślił charaktery bohaterów, bez zbędnych opisów, zapewne przyczyniła się do tego narracja pierwszoosobowa. Za to przyroda, a przede wszystkim zachowanie ptaków jest dokładnie studiowane przez postać Marka, przez co możemy się poczuć jakbyśmy byli świadkami wydarzeń. Co do postaci drugoplanowych to najbardziej błyszczy oczywiście tajemniczy sąsiad. Tutaj naprawdę trzeba pogratulować autorowi za kreatywne wprowadzenie Jaszczuka, którego charakter poznajemy przez cały czas i kilka razy zmieniamy zdanie na jego temat. Ciekawym bohaterem był również przyjaciel Marka - Hubert z dość wulgarnym słownictwem i osobliwym poczuciem humoru.
Jednak jak to było z tym horrorem? Cóż, na początku dostajemy pewne tropy, które możemy interpretować na swój sposób. Ja od razu połączyłam to ze zjawiskami paranormalnymi, ale jeżeli ktoś podejdzie do sprawy sceptycznie to znajdzie realne wytłumaczenie. Dlatego byłam zadowolona z takiego rozpoczęcia. Niestety później autor bardziej skupił się na codziennym życiu bohaterów i wtedy jakoś straciłam zainteresowanie. Jednak po tym zwolnieniu dostajemy niezłą bombę i wtedy już trudno się oderwać od lektury. Jest przygnębiająco, mroczno i dość depresyjnie - mi ten klimat pasował idealnie!
Podsumowując, jest to naprawdę bardzo dobry debiut. Książkę przede wszystkim czyta się przyjemnie, chociaż bywają momenty kiedy dreszcz przeszedł mi po plecach. Na szczęście nie było ich dużo i nie były przesadnie brutalne, dlatego jeżeli chcecie rozpocząć przygodę z tym gatunkiem Dom na wyrębach powinien sprawdzić się idealnie!
Moja ocena: 7/10


Wyzwania:
https://www.facebook.com/events/1530370353952798/
http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka