A świat trwa
László Krasznahorkai
Gatunek: zbiór opowiadań
Rok pierwszego wydania: 2013
Liczba stron: 344
Wydawnictwo: Czarne
Świat nie zapewnia nam bezpieczeństwa, ale podczas gdy was, jak sądzę, boli brak bezpieczeństwa we wszechświecie, mnie uwiera brak sensu w ludzkim świecie. Człowiekiem kieruje małostkowy instynkt chwilowego zaspokojenia.
Dwadzieścia jeden opowieści, które składają się na ten tom, opisuje świat z perspektywy niezwykłych bohaterów: outsiderów, wędrowców, wyobcowanych ekscentryków, ludzi rozpaczliwie poszukujących porządku w otaczającej ich rzeczywistości, a przede wszystkim – sensu własnego istnienia. Za wartkim strumieniem ich myśli, monologów, czasem lamentów zdaje się skrywać ten sam tajemniczy protagonista, przywdziewający jedynie fantazyjne maski. Ktoś jak my strwożony absurdem, któremu się przygląda.
László Krasznahorkai w 2025 roku został laureatem Literackiej Nagrody Nobla. Kojarzę nazwisko autora przede wszystkim z Szatańskim tangiem, choć w mojej głowie ten tytuł od razu łączy się z często polecanym mi filmem Béli Tarra. Krasznahorkai współpracował z tym reżyserem przez lata, przy kilku filmach. Po lekturze A świat trwa mogę się tylko domyślać, jak mroczne i ponure muszą być te dzieła.
Decyzja o wyborze zbioru opowiadań wydawała mi się idealna – pomyślałam, że w krótkich formach będę mogła zapoznać się ze stylem autora i zobaczyć świat jego oczami w różnych okolicznościach. Finalnie jednak żałuję, że nie sięgnęłam po jedną z jego powieści. Być może dłuższa forma, pozwalająca mocniej zanurzyć się w jednej historii, pomogłaby mi docenić jego twórczość.
A świat trwa to zbiór 21 opowiadań podzielonych na trzy sekcje: „Mówi”, „Opowiada” i „Żegna się”. Wydaje się, że wszystkie łączy jeden narrator, który w kolejnych częściach opowiada, mówi i żegna się. Spajają je również powracające tematy i uczucia – przede wszystkim niepokój oraz poszukiwanie sensu.
Sporym wyzwaniem okazała się dla mnie forma. Jeżeli całe opowiadanie to tak naprawdę jedno, długie na kilka stron zdanie, możecie się domyślić, że lektura wymaga ciągłego skupienia. Krasznahorkai prowadzi swoje narracje niczym strumień świadomości – myśli wypływają z niego bez zahamowań. Mogę docenić pomysł i kunszt, z jakim jest to napisane, ale jako czytelniczka często zwyczajnie się w tym gubiłam. I chociaż strumień świadomości w wykonaniu Woolf pokochałam, to z tym Krasznahorkaia mi nie po drodze.
Największym problemem był jednak dla mnie wszechobecny mrok i poczucie beznadziei. Wiem, że gdzieś między tymi wszystkimi ponurymi wizjami pojawiają się absurd i czarny humor, ale po zakończeniu lektury i tak zostało we mnie przede wszystkim poczucie, że świat jest miejscem trudnym do życia, a człowiek nieustannie, często bezskutecznie, próbuje znaleźć w nim jakiś sens. I tak jak mogę docenić styl Krasznahorkaia i kunszt, z jakim buduje własny literacki świat, tak to, z czym kończę tę lekturę, sprawia, że na tym etapie życia nie mam szczególnej ochoty wracać do jego twórczości.
Lata
Annie Ernaux
Gatunek: autobiografia / literatura faktu
Rok pierwszego wydania: 2008
Liczba stron: 240
Wydawnictwo: Czarne
Odwrotnie niż w młodości, gdy miała pewność, że w ciągu jednego roku czy nawet miesiąca dokonuje się w niej przemiana, a świat wokół pozostaje niezmieniony, teraz to ona czuje się nieruchoma w galopującym świecie.
"Czy byłabym szczęśliwsza, mając inne życie?" – zdaje się stale pytać Ernaux, prowadząc nas przez kolejne dekady swej biografii, które w mistrzowskim laboratorium jej prozy stają się zarazem biografią całego pokolenia. Od czasów niedostatku po lata kapitalistycznego przesytu. Od powojennej młodości, kiedy rytm życia w małym normandzkim miasteczku wyznaczały święta religijne, po dorosłość, kiedy z religijną gorliwością czytało się Simone de Beauvoir. Od wstydu wychowania w robotniczej rodzinie po wstydliwe przyjemności klasy średniej. A wszystko to na tle wielkiej historii, której motywem przewodnim było wyzwolenie. Wyzwolenie polityczne, wyzwolenie seksualne, wyzwolenie z klasowych ograniczeń. Ernaux mierzy się z zagadnieniami rewolucji obyczajowej, postępującego konsumpcjonizmu i sekularyzacji, przywołuje przełomowe momenty dla historii Francji i Europy. "Chciałabym te liczne obrazy siebie, rozdzielone, niezsynchronizowane, połączyć nicią opowieści o swojej egzystencji od narodzin w czasie II wojny światowej aż do dzisiaj. O istnieniu poszczególnym, lecz jednocześnie wtopionym w historię pokolenia".
Annie Earnaux w 2022 roku została laureatką Literackiej Nagrody Nobla. Nie miałam zbyt dużych oczekiwań wobec prozy autorki, nie do końca wiedziałam, czego się po niej spodziewać. Lata okazały się autobiograficzną opowieścią, która przypomina pamiętnik – choć zamiast skupiać się wyłącznie na sobie, Ernaux przeplata osobiste wspomnienia z historią i przemianami społecznymi we Francji.
Nie wiedziałam, że czytanie zapisków z czyjegoś życia może być tak satysfakcjonujące. Podczas tej lektury naprawdę można przenieść się w czasie. I chociaż to zupełnie nie moje dzieciństwo ani miejsce – autorka dorastała w Normandii, a wspomina głównie lata 40.–90. – udało jej się wywołać we mnie nostalgię i tęsknotę za minionym czasem. Ciekawym pomysłem było wykorzystanie fotografii – opisując kolejne zdjęcia, Ernaux wraca do przeszłości i przywołuje związane z nimi wspomnienia. Wspomnienia szkolne i studenckie, pierwsze miłości, zmieniające się mody i obyczaje sprawiły, że razem z autorką przemierzałam kolejne dekady.
Obok bardzo osobistych historii Ernaux umieszcza wydarzenia i przemiany francuskiego życia społecznego. Dzięki temu Lata stają się nie tylko autobiografią, ale też zapisem pamięci całego pokolenia. Sporo jest tu o wolności, dorastaniu, dążeniu do niezależności i młodzieńczym buncie przeciwko zastanemu porządkowi. Czuć w tym również pewne paralele z polską historią. Pomocne okazały się też przypisy tłumaczki, które pozwalają lepiej zrozumieć francuskie wydarzenia i konteksty, nie zawsze oczywiste dla polskiego czytelnika.
To książka o pamięci i przemijaniu, ale przede wszystkim o tym, jak nasze prywatne życie splata się z czasami, w których przyszło nam żyć.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz