poniedziałek, 11 lipca 2016

Niedokończony poemat, czyli 'Martwe dusze' Mikołaj Gogol

BookAThon się zakończył, a ja jestem z siebie bardzo dumna. Co prawda nie przeczytałam jednej z książek (Jo Nesbo, wybacz!), ale reszta książek sprawiła mi wiele przyjemności ;) Dziś o jednej z nich.

*Martwe dusze*
Mikołaj Gogol

*Język oryginalny:* rosyjski
*Tytuł oryginału:* Мёртвые души
*Gatunek:* literatura zagraniczna
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1842
*Liczba stron:* 477
*Wydawnictwo:* Znak
"Podobało mu się nie to, o czym czytał, lecz raczej samo czytanie, ściślej sam proces czytania, że oto z liter ciągle wychodzi jakieś słowo, które czasami diabli wiedzą co znaczy."
*Krótko o fabule:*
W mieście określonym przez autora tajemniczą nazwą "N." zjawia się Paweł Iwanowicz Cziczikow. To mężczyzna dobrze wychowany, który szybko zaskarbia sobie sympatię mieszkańców. Po jakimś czasie wychodzi na jaw cel jego wizyty - pan Cziczikow odwiedza kolejne majątki ziemskie wykupując martwe dusze.

*Moja ocena:*
 Co jakiś czas staram się sięgać po któryś z klasyków. To, że literatura fantastyczna sprawia mi dużą frajdę nie znaczy, że czasami nie mam ochoty na coś zupełnie innego. A Martwe dusze okazały się czymś bardzo innym. 
Przyznam się, że mam jakąś słabość do rosyjskich autorów. Nie wiem czy to dozwolone tak wrzucać ich do jednego wora, ale jakoś pojawiła się taka zależność. I tutaj zazwyczaj nie chodzi o fabułę czy bohaterów, a sam sposób pisania. Człowiek czuje się jakby słuchał cudownej opowieści, którą snuje piekielnie inteligentny bajarz. 
Mikołaj Gogol jest znany przede wszystkim jako twórca komedii obyczajowych. Rewizor i Ożenek to utwory wciąż chętnie wystawiane przez liczne teatry w Polsce. Martwe dusze miały być jego największym dziełem. Ukończył jedynie pierwszy tom, rękopisy rozdziałów kolejnego często były przez niego niszczone, dlatego zachowały się tylko we fragmentach. Zmarł w wieku 43 lat. Do tej pory krążą spekulacje czy autora nie pochowano żywcem - po odkopaniu ciało przewrócone było twarzą w dół. 
Martwe dusze złapały mnie w swoje sidła od pierwszych stron. Nie spodziewałam się takiej frajdy przy lekturze klasyka! Okazało się, że Gogol, posługując się niebywale sprawnym językiem, przedstawił Rosję z jej bolączkami i wyśmiał naturę mieszkających w niej ludzi. A trzeba pamiętać, że zrobił to pod nosem samego cara!
źródło
Ciekawą sprawą jest tutaj kreacja bohaterów. W pierwszym tomie poznajemy mnóstwo różnych charakterów, które mają jednak ze sobą wiele wspólnego - przede wszystkim dążą do zdobywania zysku za wszelką cenę. Jestem pod wrażeniem wnikliwości autora. W prostych dialogach wymalował postaci z krwi i kości, na wskroś rosyjskie, typowe słowiańskie dusze. Na dodatek przelał w wielu z nich masę humoru, często absurdalnego, który tak cenię. Główna postać przez długi czas pozostaje dla czytelnika zagadką. Ot, miły dżentelmen, który nie wiadomo z jakiego powodu, skupuje martwe dusze. Pięknie było czytać jakie reakcje wywoływała ta informacja wśród mieszkańców miasteczka N. Sama historia Cziczikowa przedstawiona była dość późno i idealnie uzupełniła wyobrażenie o nim czytelnika.
 Podobno Gogol miał w zamyśle stworzyć poemat na miarę Boskiej komedii Dantego. To dlatego przedstawia nam świat, widziany oczami Cziczikowa, który zwiedza coraz to nowe zakamarki miasta poszukując martwych dusz do sprzedaży. Z każdą wizytą autor pokazuje nam coraz więcej Rosji, a trzeba przyznać, że opisy u Gogola są bardzo barwne i dokładne. Do tego często zwraca się on bezpośrednio do czytelnika, co sprawia że czytanie staje się tak naprawdę monologiem, przez który autor nawiązuje z nami więź. 
Problem pojawia się kiedy wkracza drugi tom, niestety bardzo okrojony. Często rozdziały czy zdania kończą się przypisem, w którym zostajemy poinformowani, że dalszej części po prostu nie ma. Przyznam, że ten fakt sprawił, że o wiele trudniej było mi przez tom przebrnąć. Bo kiedy historia urywa się w środku ciekawej sceny, żeby przejść do kolejnego dnia czytelnik się gubi. I mimo że styl autora nadal zachwyca to sama warstwa fabularna zaczyna kuleć. Na dodatek czułam się trochę tak, jakby Gogol zaczął usprawiedliwiać mieszkańców Rosji, przedstawiać ich z lepszej strony (jako idealnych gospodarzy) trochę na siłę. Może taki był zamysł, może dalsze części miały to wyjaśnić - tego już się niestety nie dowiemy.
Mimo że Martwe dusze są niedokończonym poematem, zdecydowanie warto po nie sięgnąć. To obraz Rosji opisany z pomysłem, masą inteligencji i hektolitrami absurdalnego humoru, który kryje za sobą melancholijny wyraz autora na temat narodowych niedoskonałości. Lektura może nie lekka, ale zdecydowanie przyjemna.

Moja ocena: 8/10 (za pierwszy tom byłaby dziesiąteczka, no ale...)
I mała próbka humoru Gogola:
"Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia. "
Wyzwania:
http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html


 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka