piątek, 1 lipca 2016

Zabawa formą i treścią, czyli 'Drażliwe tematy' Neil Gaiman

 W poniedziałek powinna pojawić się notka na temat letniej edycji Bookathonu, w której mam zamiar wziąć udział. Mam nadzieję, że uda mi się coś napisać na temat ostatniej wizyty w teatrze. Tymczasem wrzucam moją opinię na temat zbioru opowiadań Gaimana, miłej lektury!
*Drażliwe tematy. Krótkie formy i punkty zapalne*
Neil Gaiman

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Trigger Warning: Short Fictions and Disturbances
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* zbiór opowiadań/nowel
*Rok pierwszego wydania:* 2015
*Liczba stron:* 392
*Wydawnictwo:* MAG

"Zawsze jest warto spróbować, nawet jeśli się nie uda, nawet jeśli już zawsze będziesz spadać jak meteor. Lepiej rozbłysnąć w ciemności, stać się natchnieniem dla innych, żyć, niż siedzieć w mroku i przeklinać ludzi, którzy pożyczyli i nie oddali ci świec."
*Krótko o fabule:*
Zbiór opowiadań Neila Gaimana

*Moja ocena:*
 To dziwne, że jeszcze nic o Gaimanie Wam nie opowiadałam, bo to jeden z moich ulubionych autorów. Zaczęło się niewinnie od Nigdziebądź, później przeszło przez Gwiezdny Pył, zbiory opowiadań, a Amerykańscy bogowie przemówili do mnie już w stu procentach. Za każdym razem jak widzę jego nazwisko mam ochotę wziąć książkę w łapki i pożreć ją wzrokiem. Dlatego nie mogłam oprzeć się Drażliwym tematom, szczególnie że okładka po prostu olśniewa swoim pięknem!
Początkowo miałam plan, żeby przeplatać czytanie z innymi książkami. W takim sensie, że kiedy nie mam ochoty dalej czytać tego, co aktualnie jest na tapecie, sięgnę po jakąś krótką formę od Gaimana. Niestety pomysł spalił na panewce, kiedy tylko otworzyłam tę książkę. Mówisz sobie "jeszcze tylko jedno krótkie opowiadanie", a zaraz później przewracasz ostatnią stronę i sprawdzasz czy nie ma więcej. 
Najpiękniejsze w tym zbiorze jest to, że autor bawi się nie tylko treścią, ale też formą. Oprócz pełnowymiarowych opowiadań spotkamy się tutaj z kilkoma wierszami, a nawet odpowiedziami ankietowymi! Tym sposobem ciężko porównywać do siebie niektóre z zamieszczonych w zbiorze utworów, bo są tak od siebie różne. To, co jest bolączką antologii - ten fakt, że jedno opowiadanie jest genialne, a inne bardzo słabe, tutaj nie ma miejsca. Natomiast zdarzają się opowiadania, które zostaną w pamięci na dłużej i te, które szybciej wylecą z głowy - nie zmienia to faktu, że każde z nich jest miłym przeżyciem. 
Świetnym pomysłem było umieszczenie na początku krótkich wyjaśnień do każdego z opowiadań. W pewnych przypadkach nadawało to trochę innego podejścia do przeczytanej historii. Można zacząć od tekstu "O zawartości tej książki", ja jednak najpierw czytałam opowiadanie, a dopiero później jego genezę i było mi z tym bardzo dobrze. Jednak wybór należy do czytelnika.
 Przejdźmy do tego, które formy mi najbardziej się spodobały. Numerem jeden zostanie chyba retelling połączonych baśni "Królewny Śnieżki" i "Śpiącej królewny". Uwielbiam to, że Neil Gaiman nie boi się wziąć wszystkim znanych historii i przedstawić je w kompletnie innym świetle. Z jego poprzedniego tomu opowiadań (Dym i lustra), do tej pory pamiętam opowiadanie "Śnieg, szkło i jabłka", a z tego na pewno zapamiętam "Śpiącą i wrzeciono"! Cudowny zwrot akcji, silne kobiece postaci i takie inne zakończenie. Z podobnych względów podobało mi się opowiadanie "Prawda to jaskinia w czarnych górach", o poszukiwaniu zemsty, ludzkiej chciwości i wyrzutach sumienia, a wszystko to w baśniowych, magicznych klimatach. "Pomarańcz" natomiast zaskakuje formą (odpowiedzi w ankiecie) i przez to naprawdę zyskuje w oczach czytelnika. 
Gaiman oprócz baśni wziął na warsztat też fanficki znanych seriali - Sherlocka i Doctora Who! Przyznam, że jestem dopiero w trakcie oglądania tego pierwszego, a drugiego widziałam kilka odcinków, wiem jednak o co chodzi. I trochę ważne, żeby znać ogólny schemat, wtedy lepiej się czyta i nie trzeba się zastanawiać czym jest TARDIS np. Przyznam, że bardziej podobało mi się właśnie fanfiction Doctora Who, ale oba są godne polecenia.
Miłym puszczeniem oka był tekst "Żeńskie końcówki". Już podczas czytania myślałam, że to dotyczy Polski, ale trudno mi było w to uwierzyć. Dopiero w wyjaśnieniach wyczytałam, że faktycznie Gaiman miał na myśli ludzki posąg w Krakowie! Od razu się człowiekowi robi miło, że w takiej książce wspomniana jest jego ojczyzna.
Najgorsze jest to, że tak wiele tutaj świetnych opowiadań, że nie da się wspomnieć o wszystkich. Wymienię tylko, że zachwyciły mnie też "Problem z Cassandrą", "Przygoda", "Kalendarz opowieści", "Klik-Klak Grzechotka", "Brylanty i perły: baśń", "Powrót Chudego Białego Księcia". No i trudno nie uśmiechnąć się na ostatnie opowiadanie w tomiku - "Czarny pies", które jest nawiązaniem do Amerykańskich bogów. Wiersze Gaimana niestety najmniej zapadły w pamięć, ale również miło się je czytało.
Podobało mi się również ułożenie wszystkich tekstów w antologii, pomysł widać szczególnie kiedy wkracza tekst "Przestrzegać formalności" o tym, jak nie zaproszono Czarownicy na urodziny Aurory, a później od razu czytamy "Śpiącą i wrzeciono". I w ogóle całość jest bardzo wyważona, tak, że nie mamy opcji się nudzić. 
Co ja Wam mogę napisać, po prostu uwielbiam Neila Gaimana i cieszę się, że wiele jego książek wciąż przede mną. Klimat, który tworzy jest cudowny. Do tego zawsze kiedy czytam wszelkie wstępy, dedykacje to od razu się uśmiecham - czuję się jakby mówił personalnie do mnie. Inteligentny facet, który tworzy niezwykłe historie. Nic, tylko czytać!

Moja ocena: 9/10

Wyzwania:

http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka