piątek, 24 czerwca 2016

Rock'n'roll w polskiej fantastyce, czyli 'Dreszcz' Jakub Ćwiek

Pora na kolejną recenzję książki Jakuba Ćwieka! Mam w planach być kiedyś na bieżąco z jego nowościami, trzymajcie kciuki, żeby się udało.
*Dreszcz*
Jakub Ćwiek

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* powieść
*Cykl:* część #1
*Rok pierwszego wydania:* 2013
*Liczba stron:* 285
*Wydawnictwo:* fabryka słów

" - Co mi się stało? - zapytał.
- Wersja dugo czy krótko?
- Krótka.
- Pieron cie ciulnoł. "
*Krótko o fabule:*
Ryszard Zwierzchowski to podstarzały rockandrollowiec. W głowie mu tylko pykanie na gitarze, popijanie browarków i rozkoszowanie się życiem. Pewnego dnia dostaje mu się... piorunem. I to zmienia wszystko, bo od tej pory Rychu ma dziwne moce. Pytanie, co z nimi zrobi?

*Moja ocena:*
Zawsze powtarzam, że Ćwieka uwielbiam. Dlatego czasem się wstydzę, bo nie przeczytałam wszystkich jego książek. Wciąż przede mną Ciemność płonie i nowe Grimm City! W międzyczasie postanowiłam w końcu sięgnąć po zalegającego wiele lat na półce Dreszcza. A co dostałam?
Ćwieka z p... przytupem! Książki, które czytałam wcześniej mogłabym polecić wszystkim, bo uważałam je za kupę frajdy z świetnymi bohaterami. Co do Dreszcza to uważam, że jednak młodzież mogłaby się trochę zgorszyć. Nie mam tu na myśli wulgaryzmów, które są raczej powszechne we wszystkich książkach Ćwieka. Oprócz nich można tutaj znaleźć alkohol, krew, rasizm, obrażanie religii czy polityki. Jeżeli ktoś po tym opisie odpuszcza, to rozumiem. Ja jednak wciąż dałam się porwać Ćwiekowi. 
Już tak mam z tym autorem, że po prostu dobrze spędzam z jego twórczością czas. Często zadziwiam się jak on potrafi budować zdania, które są czasem tak złośliwe czy nawet obraźliwe, a zarazem tak inteligentnie wprowadzone.
Podobał mi się pomysł zaprezentowania polskich superbohaterów i złoczyńców. Szczególnie, że autor zrobił to bardzo realistycznie i nie bawił się w jakieś patosy i wzdychanie. Mamy podstarzałego Rycha, który do baranków i obrońców ludzkości raczej nigdy nie należał. I nagle dostaje moce, z których sam pewnie nie wiedziałby jak skorzystać. Dlatego wprowadzono postać Benjamina, jego majordomusa. Widać tutaj wzorowanie się na znanych nam historiach o superbohaterach i różnych komiksach (których niestety nie znam, chociaż mam w planach kiedyś się za nie zabrać!).
źródło
 Co do bohaterów to najbliżej poznajemy Rycha, który jest jaki jest, ale i tak go polubimy. Chociaż przychodzi to ciężej niż obdarzenie sympatią takiego Lokiego czy Kędziora, to wciąż jest typ bohatera, których Ćwiek lubi kreować. Do tego jest Alojz, kumpel głównej postaci. Muszę przyznać, że znowu podobał mi się realizm przy wprowadzeniu tego górnika. Trudno też nie wspomnieć tutaj o śląskich wtrąceniach, które czasami nastręczyły mi problemu ze zrozumieniem, ale nigdy takiego z którego zaraz bym nie wyszła. Ogólnie brawo za wprowadzenie gwary w taki sposób, że czytelnik czyta to z ich typowym zaciąganiem, a jednocześnie wie o co chodzi! Najbardziej płasko wypadł Benjamin, trzeci najważniejszy bohater historii. Wydaje mi się jednak, że jego przeszłość może będzie przedstawiona w kolejnej części? Na pewno chciałabym wiedzieć więcej.
Problem z książką mam taki, że spodziewałam się jeszcze więcej. Dlatego, że Kłamcę uważam za cudeńko, Chłopców uwielbiam i myślałam, że Dreszcza też pokocham. A spędziłam z nim miło czas i nic poza tym. Na dodatek uważam, że całość była trochę nierówna. Jeden poważny, prowadzący rozdział i kilka krótkich epizodów to trochę mało. Nie załamuję się jednak, bo druga część czeka na półce i może ona podniesie moje wrażenia na temat tego dziwnego superbohatera. 

Moja ocena: 6/10

Wyzwania:

http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka