Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michael cunningham. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą michael cunningham. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 maja 2018

Trzy kobiety, jedna dusza - „Godziny” Michael Cunningham


*Godziny*
Michael Cunningham

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* The Hours
*Gatunek:* literatura piękna współczesna
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1998
*Liczba stron:* 220
*Wydawnictwo:* Rebis
Ale i tak pozostają godziny, prawda? Jedna, po niej druga, przechodzisz przez tę pierwszą, a zaraz, o Boże, jest następna.
*Krótko o fabule:*
Clarissa, mieszkanka współczesnego Nowego Jorku, nazwana przez mężczyznę, którego kocha, panią Dalloway, jest wydawcą. Laura – gospodynią domową uwięzioną w dusznym, beznamiętnym małżeństwie. Obie szamoczą się między pragnieniem miłości a wpojonymi zasadami, między nadzieją a rozpaczą. Próbują odnaleźć radość życia na przekór temu, czego oczekują od nich przyjaciele, kochankowie, rodzina.  
- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Michael Cunningham napisał powieść Godziny w 1998 roku, pod wpływem swojego długoletniego zauroczenia twórczością autorki Virginii Woolf, a szczególnie jedną pozycją - Pani Dalloway. Raczej błędem, a na pewno niedopowiedzeniem, byłoby tę powieść nazwać po prostu inspiracją. Autor kompletnie zatapia nas w świecie otoczonym aurą pani Woolf, a jego książka najlepiej pokazuje jakim podziwem darzy tę autorkę i jak bardzo rozumie jej twórczość. Do tego stopnia, że potrafi wzbudzić w czytelniku podobne emocje, jak podczas czytania Pani Dalloway. Nikogo więc nie zdziwi fakt, że za Godziny autor otrzymał prestiżowe nagrody - m.in. Pulitzera i Faulknera.

Czy można przeczytać Godziny przed zapoznaniem się z Panią Dalloway? Niby nikt tego nie zabroni, ale moim zdaniem o wiele lepiej jest zapoznać się z najsłynniejszą powieścią Virginii Woolf przed zabraniem się za pozycję Cunninghama. Z bardzo prostej przyczyny - wynajdowanie wszelkich powiązań między tymi lekturami dostarczy nam dodatkowej przyjemności. Ponadto, łatwiej będzie nam docenić kunszt pisarski autora, który zdaje się w pełni pojmować proces twórczy Virginii Woolf.

Cunninghama znam na razie z jednej przeczytanej książki, a konkretnie ze zbioru opowiadań - Dziki łabędź i inne baśnie. Po Godzinach mogę tylko napisać, że to autor który znalazł już swój, specyficzny styl, który momentami przypomina właśnie strumień świadomości, którego przedstawicielką była Woolf. W jednym z wywiadów wspominał o tym, jak wyglądał początek prac nad książką Godziny. Jego pierwotnym planem było zakończyć powieść sceną śmierci autorki (Woolf utopiła się w rzece, poprzez napełnienie kieszeń kamieniami). Jednak później stwierdził, że nie chce zostawiać czytelnika z tak drastycznym końcem i żeby trafniej odnieść się do twórczości Woolf, postanowił gloryfikować życie, ponieważ dla niego autorka Pani Dalloway była w tym mistrzynią - w tych opisach małych radości dnia codziennego. Dlatego postanowił książkę rozpocząć sceną śmierci Woolf, żeby mieć to zdarzenie za sobą i móc skupić się właśnie na jej życiu.
kadr z ekranizacji, źródło
 Książka podzielona jest na trzy sekcje. Pierwsza przedstawia nam Virginię Woolf, podczas pisania swojego najsłynniejszego dzieła - Pani Dalloway. W tym przypadku Cunningham przeprowadził dość pokaźny research (jak wskazuje spis pozycji w podziękowaniach), żeby jak najdokładniej pokazać otoczenie, w którym przebywała autorka. Druga ma miejsce w latach 50tych i skupia się na zamężnej kobiecie, Laurze Brown, która zdaje się odczuwać szczęście tylko gdy odcina się od swojego męża i syna, zaszywa samotnie w pokoju i czyta książki. W przypadku tego konkretnego dnia, który opisuje Cunningham, Laura zanurza się w lekturze Pani Dalloway. Trzecia sekcja dzieje się już współcześnie, a jej bohaterką jest Clarissa Vaughan. Jej przyjaciel, Richard, ma tego dnia odebrać nagrodę literacką i Clarissa postanawia wyprawić z tej okazji przyjęcie.

Już w krótkim opisie każdej z tych części można się dopatrzyć nawiązań do Pani Dalloway. Jest ich oczywiście o wiele więcej - zaczynając od tego, że Clarissa wybiera się rano kupić kwiaty, a Richard wciąż nazywa ją ksywką z młodości „panią Dalloway”, po małe, subtelne wstawki, jak to, że podczas zakupów Clarissa przechodzi koło podnieconego tłumu, koczującego przed przyczepą jakiejś gwiazdy filmowej (kiedy bohaterka próbuje ją rozpoznać padają przypuszczenia „Meryl Streep? Vanessa Redgrave?”), a w Pani Dalloway to przejazd ministra wzbudzał podobne emocje. Mam nadzieję, że to rozwieje Wasze wątpliwości i zrozumiecie, że lepiej poznać powieść Woolf przed lekturą Godzin i mieć szansę odnajdywania wszystkich tych małych odniesień.

Wydarzenia w książce Godziny dotyczą jednego dnia z życia trzech różnych kobiet. Łączy je jednak pewna osobliwa wrażliwość, ciągłe poszukiwanie nieosiągalnych celów i to powierzchowne zadowolenie z życia, za którym skrywa się mnóstwo wątpliwości. Dzięki głębokim portretom psychologicznym postaci, które godzina za godziną, dzielą się z czytelnikiem każdą swoją myślą, każdym spostrzeżeniem i uczuciem, stają się nam one bliskie i pozwalają razem z nimi odczuwać każdą, nawet najmniejszą, emocję.

Godziny zdecydowanie trafiają do mojego grona ulubieńców, to książka, której trzeba dać się ponieść i otworzyć się na to, co nam ofiaruje. Zdarzyło mi się czytać opinie, że jej treść znudziła czytelników, jednak warto jej dać szansę. I nie zapomnijcie, że z Panią Dalloway Virginii Woolf tworzą nierozerwalny duet, dlatego zapoznajcie się z tymi dwoma pozycjami. A jeżeli jedna z nich nie przypadnie Wam do gustu, to wątpię, że druga zachwyci - są jednak dość mocno powiązane.

Jeszcze dwa słowa na temat ekranizacji z 2002 roku, która swojego czasu też zrobiła furorę, a Nicole Kidman otrzymała za rolę Virginii Woolf swojego upragnionego Oscara. Oglądałam ją jakieś siedem lat temu, więc wspomnienia raczej się zatarły, pamiętam jednak, że wtedy film bardzo mi się spodobał. Toteż, jak już się zapoznacie z książką, możecie też sięgnąć po film!

Moja ocena: 9/10



piątek, 28 października 2016

Uwspółcześnione opowieści z dzieciństwa - „Dziki łabędź i inne baśnie” Michael Cunningham

Dzisiaj nowość, na którą ostrzyłam sobie apetyt odkąd pojawiła się w zapowiedziach. I zostałam zaspokojona, chociaż najchętniej wsunęłabym więcej!

*Dziki łabędź i inne baśnie*
Michael Cunningham

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* A Wild Swan: And Other Tales
*Gatunek:* literatura zagraniczna
*Forma:* baśnie/bajki
*Rok pierwszego wydania:* 2016
*Liczba stron:* 157
*Wydawnictwo:* REBIS
Czasem tkanina, która nas rozdziela, nadrywa się na tyle, żeby zaczęła prześwitywać miłość. Czasem to naderwanie jest zaskakująco małe.

*Krótko o fabule:*
Dlaczego Piękna poprosiła ojca tylko o białą różę? W jaki sposób zostaje się czarownicą? Co się dzieje z królewiczem skazanym na życie z łabędzim skrzydłem zamiast ramienia? Kim są współczesny dzielny ołowiany żołnierzyk i baletnica? Co się stało z obciętymi włosami Roszpunki? Jaki los czeka bohaterów baśni, gdy wybrzmi „I żyli długo i szczęśliwie”? I czy my sami, znając czarodziejskie formułki, nie mielibyśmy ochoty trochę… napsocić?
Odpowiedzi na te i wiele innych pytań znajdują się w niniejszym zbiorze „baśni dla dorosłych”, które udowadniają uniwersalność i ponadczasowość starych historii, ale pokazują też, co zmyślne, dowcipne i utalentowane pióro może wyczarować z od dawna osłuchanych, znanych wszystkim bajek.
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Za każdym razem kiedy widzę, że autorzy bawią się tekstami, które znamy z dzieciństwa, oczy zaczynają mi się świecić. Po przeczytaniu opisu Dzikiego łabędzia i innych baśni wiedziałam, że to będzie książka, na którą zapoluję. Długo jednak nie dochodziło do mnie, że nie dość, iż bajki są tutaj uwspółcześnione, a problemy pogłębione, to jeszcze autorem jest Michael Cunningham. Kajam się teraz przed Wami, bo mam cztery jego powieści w biblioteczce, ale nadal żadnej z nich nie przeczytałam! Jednak po tej lekturze na pewno to nadrobię.
Michael Cunningham to amerykański pisarz, urodzony w 1952 roku w Cincinnati. Jego najbardziej znaną powieścią są Godziny, za które został nagrodzony Nagrodą Pulitzera. Na jej podstawie powstał głośny film z Meryl Streep i Nicole Kidman w rolach głównych.
Zacznę może trochę od końca, ale muszę tutaj to zaznaczyć - wydanie tej książki jest przepiękne. Naprawdę, jeżeli szukacie idealnej pozycji na prezent to ta powinna się nadać. W twardej okładce, szyta, okładka pod obwolutą jest prosta, czarna. Jednak najpiękniejsze we wszystkim są ilustracje towarzyszące kolejnym opowiadaniom wykonane przez Yuko Shimizu. Jest to japońska ilustratorka, jej prace umieszczane były m.in. w „New York Times'ie” i „Newsweeku”. Widać, że miała pomysł na spięcie wszystkich prac, każdy obrazek posiada charakterystyczną kreskę, a dzięki temu, razem z opowiadaniami tworzą idealną całość. Na dodatek ilustracje oddają klimat samych tekstów Cunninghama - niby są baśniowe, ale jednak skierowane do osób dorosłych.
źródło
Już od pierwszego opowiadania można wyczuć z czym czytelnik będzie miał do czynienia. Autor wziął na warsztat baśnie, te znane i mniej znane, a następnie rozłożył je na czynniki pierwsze, pogdybał nad motywami bohaterów, ich losami przed i po opowiedzianej historii. Potem przedstawił je ponownie w nowej odsłonie, z elementami współczesności, które okazały się idealnie wpływać na czytelnika (a przynajmniej na mnie) oraz skłaniać go do zastanowienia się nad paroma kwestiami. Tylko chwilami poczujemy to kojarzone z baśni „i żyli długo i szczęśliwie”, jednak przez większość czasu będzie bardziej ponuro, lekko ironicznie, a zarazem dość sugestywnie. Nikt nie powinien mieć problemu z wywnioskowaniem konkretnych morałów z poszczególnych historii.
Czasami się zastanawiam co nowego można jeszcze napisać na podstawie bajek i baśni. Aktualnie bardzo wielu autorów opiera się na tym gatunku, korzysta ze znanych schematów, przenosząc je po prostu w nowe światy (wspomnę chociażby Cinder czy Dwór cierni i róż). Cunningham wybrał jednak odmienną drogę, on nie zmienia samych podstaw baśni, ale dokładna do nich swoje cegiełki. Wiele z nich naprawdę robi wrażenie. Przykładowo Baba Jaga to dawna seksbomba, której losy na starość przestały się układać i postanawia ona zbudować sobie słodki dom w środku lasu. Za każdym razem, czytając o znanych postaciach, przytakiwałam w głowie pomysłom autora. Uważam, że każdy z nich podparty był doświadczeniami, które zdobywa każdy dorosły, a na dodatek idealnie dopasowały się do bajkowych historii.
Jak każdy tom opowiadań i ten posiada jedną wadę - jest nierówno. Nie oznacza to, że niektóre z teksów są słabe. Raczej mam tutaj na myśli to, że kilka z nich to perełki wyróżniające się na tle innych. Ja pokochałam Ołowiany, dzielny oraz Długo/Szczęśliwie. Oba teksty skupiały się na miłości małżeńskiej, tej z przeciwnościami dnia codziennego, rutyną, zmęczeniem i wątpliwościami. Szczególnie podoba mi się przekaz, w którym to czynności powszednie, ale odbywające się w obecności ukochanej osoby stają się takimi małymi szczęśliwymi zakończeniami. Do tego ogromne brawa za zakończenie opowiadania Bestie - sama zawsze zastanawiałam się nad takim podejściem do tematu i pasuje tutaj idealnie. Oprócz tego poruszane zostaną tematy m.in. zazdrości osobom pięknym i popularnym (Roz.czarowanie), radzenia sobie z defektem (tutaj opowiadanie Dziki łabędź, w którym autor skupił się na dalszych losach brata, który wiódł życie z nieszczęsnym łabędzim skrzydłem) czy tajenia pewnych szczegółów przed ukochanym, w dobrej intencji (Jej włosy). Zresztą, nie będę Wam tu wiele zdradzać, lepiej przekonajcie się sami, czego nauczyć Was może ten zbiór opowiadań.
Tę książkę po prostu się pochłania. Naprawdę nie zamierzałam tak szybko jej skończyć, jednak jak już przysiadłam tak dotrwałam do końca. Wciąż powtarzałam - jeszcze jedna historia i idę spać. Oczywiście tak się przekonywałam aż do ostatniej strony. Rzecz, której żałuję, to fakt, że książka jest naprawdę cienka, ma zaledwie 150 stron, a mi wciąż było mało. W świecie bohaterów spędziłam iście magicznie czas i smutno było z nim się rozstawać.
Polecam fanom baśni i oryginalnego do nich podejścia.

Moja ocena: 8+/10

  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu REBIS.

Wyzwania:
http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html









Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka