środa, 23 sierpnia 2017

Prawda bardziej przerażająca niż fikcja - „Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin” Jung Chang



*Dzikie łabędzie. Trzy córki Chin*
Jung Chang

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Wild Swans: Three Daughters of China
*Gatunek:* biografia/autobiografia/pamiętnik
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1991
*Liczba stron:* 640
*Wydawnictwo:* Znak literanova
„Porządnej kobiecie” nie wolno było mieć zdania, a jeśli już je miała, z pewnością nie powinna być do tego stopnia bezczelna, żeby je wypowiadać.
*Krótko o fabule:*
Przejmująca opowieść o trzech pokoleniach jednej rodziny, której doświadczenia tworzą niezwykły obraz przemian, jakie dokonały się w Chinach.
Babka autorki zgodnie ze starą tradycją miała zabandażowane stopy, a rodzice przeznaczyli ją na konkubinę generała.
Matka stała się zaangażowaną komunistką walczącą o nowe Chiny. Jednak gdy razem z mężem zaczęli dostrzegać okrucieństwo Mao, oboje doświadczyli bezwzględnych prześladowań podczas Rewolucji Kulturalnej, byli torturowani i zostali zesłani do obozów pracy.
Mała Jung dorastała jako Pionierka z Czerwoną Książeczką pod pachą, ale jako młoda kobieta zdecydowała się skorzystać z cudem nadarzającej się okazji i opuścić swój kraj na zawsze. Mieszkając w Londynie, napisała książkę, która pozwoliła zrozumieć światu, czym tak naprawdę są współczesne Chiny.
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Nie wiem czy się z Wami kiedyś tym faktem dzieliłam, ale rzadko czytam opisy książek. Zazwyczaj wybiórczo skupiam się na kilku zdaniach z notki wydawniczej, do tego przejrzę recenzje na goodreads i często na tej podstawie wybieram sobie lektury. Do Dzikich łabędzi zachęciło mnie, oprócz powyższych, miejsce akcji, czyli Chiny. Pamiętam jak kilka lat temu czytałam Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz, w którym spore wrażenie zrobiła na mnie kultura tego kraju. W każdym razie mój sposób selekcji okazał się odpowiedni, a Dzikie łabędzie bardzo dobre.
Jung Chang urodziła się w 1952 roku w rodzinie chińskich komunistów. Dzięki podjęciu studiów anglistycznych dostała możliwość wyjazdu do Wielkiej Brytanii, gdzie później osiadła na stałe. Postanowiła opisać wydarzenia z życia swojego, jej matki i babki, na tle wydarzeń historycznych w Chinach. Powieść Dzikie łabędzie przyniosła jej światową sławę, sprzedano ponad 13 milionów egzemplarzy. Do tej pory jej czytanie jest zakazane przez władze w Chinach.
Przez to, że nie czytam opisów, nie wiedziałam, że spotkam się ze swoistym pamiętnikiem. Początkowe zaskoczenie szybko zostało zastąpione zaciekawieniem. Autorka ma ogromny dar wciągania w swoją historię. Pomimo dość obszernej treści, owocującej w sporą liczbę opisów i wątków pobocznych, czytelnik się przy niej nie nudzi. I duża w tym zasługa tego, że wszystko to wydarzyło się naprawdę. Czytając, trudno było mi się z tym pogodzić, że na świecie wciąż można żyć w ten sposób, będąc niewolnikiem systemu, bez możliwości podjęcia z nim walki, ponieważ od razu zostaje się eliminowanym. Ale to jeszcze nic. Największe wrażenie robi to, że system wyniszczał własnych popleczników. To było tak głęboko niesprawiedliwe, że pewnie wyśmiałabym bujną wyobraźnię autorki - gdyby nie były to prawdziwe wydarzenia.
rodzice Jung Chang, źródło
Często ubolewam nad tym, że słabo znam się na historii. Na szczęście wciąż z pomocą przychodzą mi tego typu książki. Dzięki niej dowiedziałam się wielu faktów na temat współczesnej historii Chin, przy okazji poznając życie konkretnej rodziny, do której mogłam się przywiązać i z którą przeżywałam poszczególne wydarzenia. Oczywiście słyszałam wcześniej o kulcie Mao i dojściu komunistów do władzy w Chinach, ale wszelkie szczegóły były dla mnie wielką niewiadomą. Dlatego Dzikie łabędzie to prawdziwa skarbnica wiedzy, jeżeli o to chodzi.
Wiecie już, że wiele tutaj polityki, przemian społecznych, ekonomicznych tego azjatyckiego kraju. Przyznaję, że może to brzmieć trochę nudno. Jednak nie martwcie się, z pomocą przychodzą bowiem trzy główne bohaterki, których życie opisane jest w książce. Najpierw poznajemy dzieciństwo babki pani Chang. Dorastała w czasach, kiedy nadal panowała moda na krępowanie stóp (jeżeli nie wiecie co to takiego, to pozostawię Was w słodkiej nieświadomości - dowiedzcie się z książki), a kobieta była niemal przedmiotem sprzedawanym mężczyznom. Jako że babka była piękną dziewczyną została konkubiną (jedną z wielu!) wysoko postawionego generała. To już jest wyjście do bardzo ciekawej historii. Następnie poznamy mamę autorki, która przeszła przez prawdziwe piekło dla dobra partii komunistycznej, ale nieprzerwanie wierzyła w jej moc. Natomiast ojciec Jung Chang zawsze przekładał dobro kraju nad dobrem rodziny i było to dla wszystkich jak najbardziej normalne, a nawet wskazane. 
Cała ta rodzina przeżywała wydarzenia tragiczne, po których wielu ludzi nie potrafiłoby się pozbierać. I nie mówię tu tylko o psychicznej walce - ciągłym strachu, żeby się nie wychylać, palić książki, żeby nie być posądzonym o burżujstwo bądź powinowactwo z kimś, kto kiedyś należał do Kuomintangu. Chodzi też o czysto fizyczną przemoc, jak klęczenie w deszczu przed domem, w celach nauczki. A uwierzcie, to jeszcze nic, bo w książce pełno jest realistycznych opisów pobić i znęcania się nad innymi. Tym bardziej jest przerażająca i tym większe robi na czytelniku wrażenie.
Nie będę się niepotrzebnie rozpisywać. Dzikie łabędzie to ważna powieść, którą powinniście poznać. Szczególnie jeżeli, tak jak ja, nie jesteście w pełni świadomi co jeszcze kilkadziesiąt lat temu działo się w Chinach. Polecam!

Moja ocena: 8/10


  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Znak literanova.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka