sobota, 3 października 2026

Kobieta w obliczu przemocy – „Lokatorka z Wildfell Hall” Anne Brontë

Lokatorka z Wildfell Hall
Anne Brontë

Gatunek: literatura piękna
Rok pierwszego wydania: 1848
Liczba stron: 508
Wydawnictwo: MG

Czasem spoglądając komuś głęboko w oczy można poznać jego duszę na wskroś i dowiedzieć się o nim więcej w ciągu godziny niż o innych w ciągu całego życia.
 

Opis wydawcy

Pojawienie się we dworze Wildfell Hall pięknej i tajemniczej wdowy wywołuje wielkie poruszenie i huragan plotek wśród okolicznych mieszkańców. Jednym z nich jest coraz bardziej nią zaintrygowany Gilbert Markham. Czy młoda kobieta skrywa jakiś mroczny sekret? Kiedy żyjąca pod przybranym nazwiskiem „Helen Graham” pozwala dżentelmenowi na lekturę swojego dziennika, na jaw wychodzą wstrząsające szczegóły jej nieszczęśliwego małżeństwa i dramatycznej decyzji o porzuceniu męża. Wydaje się jednak, że nikt nie może uciec przed przeszłością...


Moja recenzja

Anne Brontë jest jedną ze sławnych trzech sióstr pisarek, jednak najmniej docenianą. Charlotte i jej Dziwne losy Jane Eyre oraz Emily i Wichrowe wzgórza zdecydowanie mocniej zapisały się w historii literatury i częściej pojawiają się wśród polecanych lektur. Anne, podobnie jak jej siostry, od najmłodszych lat pisała wiersze i opowiadania. Wydała jednak tylko dwie powieści – Agnes Grey, historię guwernantki, oraz właśnie Lokatorkę z Wildfell Hall. Po przeczytaniu tej ostatniej muszę stwierdzić, że w porównaniu z siostrami niczego jej nie brakuje i spokojnie może stanąć obok nich na piedestale najważniejszych pisarek literatury wiktoriańskiej.

To ciekawe, że każda z trzech sióstr miała trochę inny styl i interesowały ją inne aspekty życia. Charlotte skupiała się na pozycji i traktowaniu kobiet, u Emily przeważała gotycka wizja wyniszczającej miłości, a Anne w centrum zainteresowania stawia realizm i problemy małżeńskie. Jednak tym, co było wspólne, było jedno – kobieta nie pełni tutaj roli drugoplanowej, w której musi dopasować się do życia mężczyzn. Ma siłę sprawczą, znosi wiele trosk i potrafi poradzić sobie nawet wtedy, gdy znajduje się w bardzo trudnym położeniu. W kontekście powieści z XIX wieku jest to szczególnie wyraziste i szybko wywołuje w czytelniku empatię – kibicowanie takiej postaci staje się naturalną konsekwencją poznawania jej historii.  

Co prawda autorka trochę bawi się z czytelnikiem i na początku narratorem zostaje mężczyzna, pan Markham. To przez pryzmat jego spojrzenia poznajemy Helen Graham. To bardzo dobry zabieg, który podkreśla problemy społeczne, z którymi w pewnym stopniu mierzymy się również dzisiaj – pochopne ocenianie nowo poznanych osób, bezrefleksyjną wiarę w plotki i szybkie wykluczanie. Temat zbyt pochopnego oceniania charakteru przewija się zresztą w powieści jeszcze później, ale zupełnie z drugiej strony – kiedy oceniamy kogoś na podstawie tylko tej dobrej strony, którą nam prezentuje. Powieść pokazuje więc, że zarówno pochopna nieufność, jak i bezkrytyczne zaufanie mogą prowadzić do błędnych osądów.

źródło

Po rozpoczęciu historii z perspektywy pana Markhama przechodzimy do opowieści zapisanej w dzienniku pani Graham. Robi się z tego trochę powieść szkatułkowa – mamy powieść w powieści, bo zaczyna się zupełnie nowa historia, która właściwie zajmuje większość książki. Autorka porusza w niej temat małżeństwa i tego, co może dziać się za zamkniętymi drzwiami. Przemocowe zachowania, werbalne znęcanie się nad drugą osobą, niewierność, unikanie spędzania razem czasu czy zazdrość o dziecko – wszystkie te problemy są ponadczasowe. Szczególnie że w XIX wieku kobieta miała znacznie mniej możliwości przeciwstawienia się mężowi i wyjścia z destrukcyjnego związku. Bohaterowie nie są w stanie długo ukrywać, że w ich małżeństwie nie jest tak, jak początkowo zakładali. Szczególnie trudno zachować pozory, kiedy w grę wchodzi alkohol, który dodatkowo nasila toksyczne zachowania. Ciekawostką jest, że Anne Brontë znała problem alkoholizmu z bliska – jej brat Branwell zmagał się z uzależnieniem.  

Anne Brontë tworzy powieść społeczną, w której na pierwszym planie stawia nie tyle romantyczne uczucie, co konsekwencje wyborów i oceniania drugiej osoby. Główna bohaterka zdaje sobie sprawę, jak wiele osób z jej otoczenia ma swoje słabości i jak łatwo można wpaść w nałogi pod wpływem innych. Jako matka wychowująca syna w toksycznym otoczeniu musi podjąć drastyczne, a przede wszystkim bardzo odważne jak na tamte czasy kroki. Szczególnie mocno wybrzmiewa tutaj obserwacja tego, jak chłonne jest małe dziecko i jak szybko przejmuje zachowania bliskich mu osób. To przepełnia czarę goryczy u pani Graham. Jej siła, upór i chęć stworzenia lepszych warunków dla syna są godne podziwu. Helen nie walczy wyłącznie o własne życie – próbuje również przerwać mechanizm, który mógłby ukształtować jej dziecko na wzór ojca. 

Lokatorka z Wildfell Hall przypomina mi, dlaczego powieści wiktoriańskie należą do mojej ulubionej literatury. Mają w sobie odkrywanie tajemnic, tło społeczne minionych czasów i romanse, a zarazem mówią o ludzkich przywarach, które wcale nie tracą na aktualności. Dlatego po raz kolejny czas spędzony z lekturą był dla mnie czystą przyjemnością. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu MG.


Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka