środa, 24 kwietnia 2019

Dokąd zmierza ludzkość - „Koniec dzieciństwa” Arthur C. Clarke


*Koniec dzieciństwa*
Arthur C. Clarke

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Childhood's End
*Gatunek:* science fiction
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1953
*Liczba stron:* 270
*Wydawnictwo:* Rebis
Żadna utopia nie zadowoli wszystkich. Gdy warunki życiowe człowieka poprawiają się, podnosi poprzeczkę wyżej i nie zadowala się już władzą ani stanem posiadania, które kiedyś zdawały mu się niemożliwym do spełnienia marzeniem. Nawet kiedy osiągnie już wszystko, co mógł zaoferować świat, pozostają jeszcze głębie umysłu i tęsknoty serca.
*Krótko o fabule:*
Gdy człowiek ma już ruszyć na podbój kosmosu, nad największymi miastami Ziemi pojawiają się statki obcych. Po daremnych próbach oporu sytuacja się normalizuje: przybysze jednoczą państwa, eliminują ubóstwo i przestępczość, zaprowadzają pokój. Większość ludzi jest zadowolona i tylko nieliczni już pytają, jaki cel mają nadzorcy ludzkości.
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Odkąd pamiętam stroniłam od czytania horrorów. Strach towarzyszący lekturze nigdy mnie nie pociągał, tak samo jak oglądanie przerażających filmów nieustannie odstręczało. Nadszedł jednak taki czas, że zaczynam rozumieć fascynację wywoływaniem u siebie tego nieprzyjemnego uczucia. Szczególnie, że do mnie przyszło z niespodziewanego źródła. Gdybym sięgnęła po horror po prostu oczekiwałabym pewnych emocji. W przypadku Końca dzieciństwa myślałam, że mam przed sobą przygodową historię science fiction, która umili mi kilka wieczorów. Tymczasem, ta książka prowadzi człowieka w kierunku bardzo niekomfortowych myśli, a zarazem wywołuje ciągłe uczucie niepokoju.

Arthur C. Clarke to dobrze znane nazwisko wśród fanów gatunku. Poza talentem pisarskim był to wizjoner świata techniki - to na jego koncepcji oparto projekty pierwszych stacji orbitalnych. Najbardziej znanym jego dziełem jest na pewno 2001: Odyseja Kosmiczna, której ekranizacja Stanley'a Kubricka (wspólnie napisali do niej scenariusz) stała się filmową klasyką gatunku science fiction.

Koniec dzieciństwa zaczyna się od inwazji obcych. Nie jest to ekscytujące wzięcie szturmem Ziemi - tysiące statków kosmicznych po prostu unosi się nad największymi metropoliami naszej planety, a kierujący nimi osobnicy, tzw. Zwierzchnicy ogłaszają, że przejmują władzę nad planetą. I już, bez zbędnych walk i scen akcji Ziemia przechodzi pod władanie kosmitów. Zdecydowanie na początku lektury towarzyszyły mi podobne emocje co podczas oglądania filmu Arrival z Amy Adams, główna oś fabuły również jest bardzo zbliżona. Więc jeżeli podobał Wam się ten film, po Koniec dzieciństwa sięgnijcie koniecznie.
źródło
Zadajmy sobie od razu pytanie: czy Koniec dzieciństwa zasługuje na miano klasyki gatunku, czy faktycznie ma w sobie coś, co wyróżnia go na tle innych książek science fiction? W końcu po opisie można wnioskować, że to kolejna historia o inwazji obcych, a takich znamy już wiele. Nie będę Was trzymać w niepewności i od razu powiem: tak, moim zdaniem ta książka zdecydowanie ma w sobie coś więcej. Może do tej pory nie czytałam wiele tytułów science fiction i nie znam się na tym gatunku, ale szczerze nie pamiętam kiedy ostatnio jakaś książka utrzymywała mnie w tak ciężkich emocjach po lekturze. Przez ten ciągły niepokój trudno było w nocy zasnąć, a umysł wciąż nasuwał myśli o tym jakie jest znaczenie Ziemi w kontekście ogromu kosmosu. Także książka serwuje emocje niesamowite, ale jednocześnie przerażające.

Zaczynając lekturę człowiek nie jest świadomy, a nawet nie podejrzewa co ta historia jeszcze kryje. Początek, czyli inwazja Zwierzchników szybko okazuje się nie takim złym wydarzeniem. Nowi władcy Ziemi wprowadzają swoje zasady, które wydają się lekiem na całe zło - kompletny zakaz prowadzenia wojen, wprowadzenie zasady równości, zabronienie krzywdzenia zwierząt. Oczywiście, nie wszyscy od razu zaczynają stosować się do nowych praw, ale wystarczy kilka manifestacji potęgi ze strony Zwierzchników, żeby przekonać mieszkańców Ziemi. Planeta staje się z pozoru szczęśliwym miejscem, pokojowo nastawionym, a dzięki wiedzy przybyszów z kosmosu ludzkość staje na szczycie rozwojowym swojego gatunku. Są też skutki uboczne - wszyscy dowiadują się, że ich religie nie mają racji bytu, sztuka jest niepotrzebna i trzeba się pogodzić z uczuciem nudy. Czy to duża zapłata za pokój?

Clarke w swojej książce snuje rozważania na temat celu istnienia całego ludzkiego gatunku, przestrzega, że gwiazdy nie są dla nas, że nasza wiedza to mała kropla w morzu świadomości, która kryje się w kosmosie. W książce nie śledzimy poczynań jednego bohatera, będziemy z perspektywy kilku postaci mogli zobaczyć pełną wizję autora. Pozornie podobną do innych, a zarazem tak różną, tak bardzo oddziałującą na czytelnika.

Nie chcę pisać więcej, żeby nie podzielić się istotnymi spoilerami. Wydaje mi się, że to wznowienie jest zdecydowanie warte uwagi. Po raz pierwszy w pełni rozumiem zachwyt czytelników gatunkiem science fiction. Książka ukazała się w ramach nowej serii wydawnictwa Rebis - Wehikuł czasu. Będzie ona zawierała klasyczne tytuły z gatunku science fiction, więc na pewno będę ją śledzić. I Wam też polecam.

Moja ocena: 9/10


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka