poniedziałek, 2 października 2017

Zbiór opowiadań inspirowany wycieczką po Stanach Zjednoczonych - „Drobinki nieśmiertelności” Jakub Ćwiek



*Drobinki nieśmiertelności*
Jakub Ćwiek

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* literatura współczesna
*Forma:* zbiór opowiadań
*Rok pierwszego wydania:* 2017
*Liczba stron:* 312
*Wydawnictwo:* SQN
 Chodzi o to, że ja wierzę. Zarówno w Boga, jak i w Amerykę właśnie. Wierzę, że to kraj niebywałych możliwości, kraj szans i amerykańskiego snu. Ziemia obiecana? Być może, na pewno kiedyś do tego zmierzaliśmy, kiedyś byliśmy na szczycie. 
*Krótko o fabule:*
Co łączy Rocky’ego Balboę i pewnego starszego pana? Jaką historię kryją stare schody w Georgii? Komu nowoorleańscy muzycy naprawdę sprzedają duszę i jak zostać bogiem w Nowym Jorku? Drobinki nieśmiertelności to podparta licznymi przykładami odpowiedź na najczęściej zadawane pisarzom pytanie, czyli skąd czerpią pomysły. Tym razem źródłem inspiracji dla Jakuba Ćwieka były miejsca i zdarzenia związane z jego popkulturową podróżą przez Stany Zjednoczone.
- opis wydawcy


*Moja ocena:*
Jakub Ćwiek znany jest ze swojej fascynacji Stanami Zjednoczonymi. Upust swojej miłości dał w poprzedniej książce, w której opisał wielką przygodę, jaką przeżył z grupą swoich znajomych w podróży śladami popkultury w Ameryce. O książce pisałam już rok temu (link do recenzji). Przyznam, że podobał mi się ten oryginalny pamiętnik, nawet jeżeli wiele odniesień do popkultury było mi obcych. Tym razem Ćwiek napisał coś bliższego mojemu gustowi. Jest to zbiór opowiadań, dla których inspiracją były elementy tej podróży. 

Muszę powiedzieć, że autor ma prawdziwy talent do snucia opowieści. Można to wywnioskować już po przeczytaniu kilku jego książek bądź po prostu po spotkaniu, na którym można posłuchać go na żywo. To naprawdę człowiek, który ma gadane i potrafi z wielu sytuacji wyciągnąć to, co najlepsze, tworząc dzięki temu ciekawe anegdoty. Drobinki nieśmiertelności ten jego talent pokazują. Widać to szczególnie patrząc na konfrontację każdego opowiadania z inspiracją do niego. Te krótkie, zawierające się w kilku zdaniach wstawki, w których autor przedstawia myśl kryjącą się za fabułą sprawiają, że doceniamy jego łatwość w kreowaniu opowieści. Z jednego zdania bądź zapamiętanego widoku potrafił napisać pełnoprawne opowiadanie. To jest rzecz, którą zdecydowanie należy podziwiać i co wróży mu bardzo dobrą przyszłość w świecie literatury. 
źródło
Niestety, pomimo talentu autora, przeszkadza mi zamysł wyciskania historii z drobnych inspiracji, tworząc opowiadania, które nie są wysokich lotów. Nie zrozumcie mnie źle, to naprawdę dobra rozrywka, ale po prostu znam inne książki autora i uważam, że stać go na o wiele więcej. Porównując z innymi napisanymi przez niego lekturami, ta wypada dość średnio. Niemal jakby były to opowiadania, które napisał jako zadanie na lekcję polskiego. Widać, że ma talent do ich kreowania, ale dla mnie za mało kryło się tam prawdziwej głębi. Tak jakby autor chciał po prostu przelać na karty historie, które nagle mu wpadły do głowy, ale które nie zostały przez niego specjalnie przemyślane. Takie mam przynajmniej wrażenie. Po prostu mogłam mieć zbyt wygórowane oczekiwania, bo w końcu niektóre książki Ćwieka należą do moich ulubionych (kocham serię o Kłamcy!). 

Nie wyciągajcie pochopnych wniosków z poprzedniego akapitu, bo ogólnie jest nieźle. Moim zdaniem poniżej oczekiwań, które mogliśmy mieć na podstawie twórczości autora, ale wciąż dobrze. Ten zbiór opowiadań idealnie sprawdził się jako towarzysz moich podróży. Kiedy miałam tylko niedługą chwilę mogłam otworzyć książkę i przeczytać jeden z tekstów - większość jest naprawdę dość krótkich, a przeczytanie całej książki może zająć dosłownie kilka godzin. Wrażenie robi na pewno wydanie książki. Okładka przykuwa wzrok i moim zdaniem jest naprawdę świetna. Przed każdym z opowiadań znajdziemy też mapkę z zaznaczonym miejscem akcji i ilustracją, dotyczącą danego tekstu. Bardzo mi się ten zabieg podobał.

Co do treści, to jest różnie (chyba nikogo to nie dziwi, skoro mowa o zbiorze opowiadań). Oczywiście w zależności od tekstu albo prawdziwie się wciągałam albo czytałam, tak tylko, żeby skończyć. Podobało mi się opowiadanie Dusza to szkarłatna mgła, może ze względu na inną formę (napisane jako list), ale też dlatego, że niosło spory ładunek emocjonalny, dotyczyło borykania się z traumą wojenną. I przedstawione było w ciekawy sposób, bez zbędnego patosu. Dodatkowo wrażenie zrobiło Nie masz tu więcej przyjaciół, Eugene, szczególnie po przeczytaniu historycznej inspiracji (podczas powodzi po huraganie Katrina, ubogie dzielnice Nowego Orleanu zostały celowo zatopione, tylko żeby ratować tę turystyczną część). Trochę słabiej wspominam chociażby Świętego, który moim zdaniem sprawdziłby się lepiej jako dodatek do poprzedniej książki autora. To w ogóle mógłby być dobry pomysł, żeby połączyć Drobinki nieśmiertelności z Przez stany POPświadomości w jeden tom. Obie lektury świetnie się uzupełniają, a jako osobne książki czegoś im brakuje. 

Zbiór opowiadań Drobinki nieśmiertelności pokaże Wam talent i lekkość autora do tworzenia historii. Dla fanów Jakuba Ćwieka to pozycja obowiązkowa, bo można przekonać się jak radzi sobie z krótką formą w gatunku innym niż fantastyka. Nie należy jednak nastawiać się na arcydzieło, a raczej na przyjemną rozrywkę. Miłe dopełnienie jego poprzedniej książki.

Moja ocena: 6/10


  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu SQN.



Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka