niedziela, 15 października 2017

Wyrzuty sumienia jako wystarczająca kara? - „I nie było już nikogo” Agatha Christie

Moja pierwsza książka królowej kryminałów. Przeczytana trochę pod wpływem polecenia, trochę pod wpływem nadchodzącej premiery Morderstwa w Orient Ekspressie. Teraz koniecznie muszę sięgnąć po jakąś ekranizację poniższej książki!
*I nie było już nikogo*
Agatha Christie

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* And Then There Were None  
*Gatunek:* thriller/sensacja/kryminał
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1939
*Liczba stron:* 216
*Wydawnictwo:* Wydawnictwo Dolnośląskie

 Łatwiej uwierzyć w kłamstwo niż w prawdę. 
*Krótko o fabule:*
Dziesięć osób, każda podejrzana o morderstwo, zostaje zaproszonych przez tajemniczego gospodarza do domu na wyspie. Gdy ginie druga osoba, goście szybko zdają sobie sprawę, że to, co początkowo uważali za nieszczęśliwy wypadek, jest robotą zabójcy. Postanawiają odkryć jego tożsamość, ale okazuje się, że nikt nie ma alibi. Odizolowani od społeczeństwa, niezdolni do opuszczenia miejsca pobytu, umierają jeden po drugim w sposób opisany w dziecięcej rymowance, która wywieszona jest w ich pokojach.
- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Za książki autorstwa pani Agathy Christie, znanej także jako królowa kryminałów, zabierałam się już od wielu lat. Jej sława zdaje się nie blednąć, a teksty, które napisała wciąż stają się źródłem inspiracji współczesnych twórców. Książki są nadal chętnie ekranizowane i adaptowane (wystarczy wspomnieć nadchodzącą premierę Morderstwa w Orient Ekspresie).  Ja postanowiłam sięgnąć po tytuł I nie było już nikogo, za sprawą pewnego polecenia (dziękuję k-czyta!). Jak przebiegło to pierwsze spotkanie z królową? 

Kilka słów wstępu na temat samej pani Christie. Jest to najlepiej sprzedająca się autorka wszech czasów, wydała ponad 90 powieści i wiele sztuk teatralnych. Była też członkiem, a później prezesem, Klubu Detektywów, który zrzeszał autorów powieści kryminalnych. 

Powieść I nie było już nikogo znana jest również pod pierwotnym tytułem Dziesięciu Murzynków. Oba te tytuły odnoszą się do wierszyka prezentowanego w książce, w jednym tłumaczeniu jego bohaterami są murzynki, a w drugim żołnierzyki. Ja czytałam tę drugą wersję. To właśnie wokół tej krótkiej rymowanki kręci się cała zagadka kryminalna. Poszczególne wersety przedstawiają sposób w jaki znika kolejny z żołnierzyków. Natomiast na tajemniczej wyspie zaczynają umierać goście, a każdy w okolicznościach podobnych do tych z wierszyka. Bohaterowie w swoich pokojach znajdują nad kominkiem wiszący tekst rymowanki, który staje się złowieszczym przypomnieniem o nadchodzącej katastrofie. 


wierszyk, wokół którego uknuta jest intryga, źródło

Zawsze powtarzam, że nie przepadam za kryminałami, jednak te z klasycznym podejściem trafiają do mnie bardziej niż inne. Jakiś czas temu chwaliłam Sherlocka, a teraz muszę przyznać, że kryminał Christie naprawdę przypadł mi do gustu. Przede wszystkim podoba mi się pomysł zamknięcia grupy podejrzanych i ofiar w miejscu, z którego nie mogą uciec. Tym razem jest to wyspa, na którą każdy zostaje zaproszony przez kogoś innego, ale posiadającego takie same inicjały - U.N. Owen (co jest ciekawą grą słów z angielskim „unknown”, czyli „nieznany”). 

Trochę zadziwia mnie fakt, że wiedząc od początku co będzie się działo (w końcu wierszyk po kolei przedstawia śmierć każdego z mieszkańców wyspy) wciąż czytało się książkę z zapartym tchem. Przede wszystkim trybiki w głowie pracowały na pełnych obrotach, przeskakując z podejrzanego na podejrzanego. Miałam ich podczas lektury kilku, ale autorka po kolei się ich pozbywała. Jeżeli więc jesteście dobrzy w wyjaśnianiu zagadek kryminalnych to zmierzcie się z tą książką - mnie zakończenie naprawdę zaskoczyło

Bohaterowie są wykreowani bardzo dobrze. To dość krótka lektura, więc nie poznamy życiorysu każdego z nich, ale z rozdziału na rozdział będziemy się dowiadywać coraz więcej, a przeszłość naszych niewinnych duszyczek zacznie nabierać coraz bardziej mrocznych barw. Trzeba pochwalić zdolność autorki do przedstawiania osób, które w towarzystwie wydawały się uosobieniami dobra i wrażliwości, a dopiero kiedy zostawały same ze swoimi zmorami przeszłości pokazywały prawdziwą twarz. To wtedy unaoczniały się gnębiące ich wyrzuty sumienia. 

I nie było już nikogo to książka, która jest świetnym punktem wyjścia do burzliwych dyskusji. Porusza tematy związane ze zbrodnią i karą, pozostawia czytelnika z zagwozdką na temat tych wszystkich osób, które zostały uniewinnione, chociaż zbrodnię popełniły. Z drugiej strony zastanowimy się czy można usprawiedliwiać ludzi, którzy decydują się na własną rękę wymierzać tamtym karę. I czy wyrzuty sumienia, gnębiące bohaterów nie powinny zostać uznane za już wystarczającą katorgę. Czyli dostajemy rozrywkowy kryminał, który wciąga i zaskakuje, a zarazem niesie pewną wartość. Ja na pewno na tej książce Agathy Christie nie poprzestanę i będę dalej zaznajamiać się z jej twórczością.

Moja ocena: 7+/10


Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka