sobota, 21 kwietnia 2018

Superbohater inny niż wszyscy - „Sandman: Preludia i Nokturny” Neil Gaiman


*Preludia i Nokturny*
Neil Gaiman / Sam Kieth / Mike Dringenberg / Malcolm Jones III

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Preludes and Nocturnes
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* komiks
*Rok pierwszego wydania:* 1989
*Liczba stron:* 237
*Wydawnictwo:* Egmont Polska
Jaką MOC miałoby PIEKŁO, gdyby uwięzieni w nim nie mogli śnić o NIEBIE?
*Krótko o fabule:*
Pierwszy tom bestsellerowej sagi fantastyczno-obyczajowej o Władcy Snów, Sandmanie. W tomie znalazły się dwa wydane w 2002 roku albumy: "Sen sprawiedliwych" i "Nadzieja w piekle". Historia rozpoczyna się od uwięzienia Władcy Snów na Ziemi, przez pana Burgessa i przedstawia próby jego powrotu na swoje stanowisko.
- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Nareszcie nadszedł ten moment - sięgnęłam po swój pierwszy w życiu komiks. Był czas, kiedy po prostu myślałam, że ta forma nie jest dla mnie. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, że przeglądam obrazki z dialogami w dymkach i sprawia mi to radość. Powoli jednak, czytając kolejne zachwyty znajomych czy oglądając świetne ekranizacje komiksów, przekonałam się do tej formy i stwierdziłam, że jestem gotowa spróbować. Trochę poszperałam w tytułach, zanim zdecydowałam się na Sandmana. Początkowo myślałam o powieściach graficznych, których ekranizacje widziałam (jak Persepolis czy V jak Vendetta). Jednak po przeanalizowaniu wielu tytułów, stwierdziłam, że najbezpieczniej będzie sięgnąć po autora, który zazwyczaj w pełni mnie zadowala, czyli po genialnego Neila Gaimana.

Początki były dla mnie trudne. Nie wiem, czy to nieznajomość formy czy brak skupienia z mojej strony, ale czasami nie mogłam się połapać kto się wypowiada i jaka jest kolejność obrazków. To znaczy, przechodziłam do zdarzenia po prawej stronie, a powinnam znaleźć się na dole, do czego chwilę później docierałam. Myślałam, że taka już cecha komiksów. A jednak nie! Z czasem tak się wciągnęłam, że wzrok automatycznie przeskakiwał do odpowiedniego obrazka i zdarzenia, a ja jakoś przestałam mieć problem z zobaczeniem historii jako całości, a nie jako serii zagadek pod tytułem „kto, gdzie i w jakiej kolejności rozmawia”.

Trochę z powodu tego początkowego zagubienia wciągnięcie się w historię zajęło mi dłuższą chwilę. A żeby być konkretną, to dokładnie jedno opowiadanie. Bo tak, Sandman: Preludia i Nokturny, to w sumie taki zbiór historii dotyczących Boga Snów. Zaczyna się od uwięzienia i przetrzymywania go przez długie lata. Muszę tutaj wspomnieć o świetnych wstawkach, opisujących zmiany jakie zaszły na świecie, po zamknięciu Morfeusza. To były takie pojedyncze strony, co kilka lat, pokazujące reakcje osób na brak snu/zbyt wiele snu itp. Podsumowując - od kiedy Sandman przestał wykonywać swoje zadania i nie panował już nad Krainą Snów, wiele spraw na świecie się grubo pokiełbasiło.
źródło
Ci z Was, którzy znają twórczość Neila Gaimana dobrze wiedzą, że w jego przypadku nie mamy co się martwić o fabułę i bohaterów. Oczywiście, wszystko oparte jest na znanych ogólnie postaciach, ale okraszone kunsztem autora, przyjmuje postać wciągającej i nowatorskiej historii. Sandman to taki wycofany bóg, kwestionujący wiele swoich zachowań, ale na zewnątrz gra twardziela. Nie jest pewny czy uda mu się wyjść z niektórych sytuacji obronną ręką, ale dodaje sobie animuszu udawaną pewnością siebie. Moim ulubionym momentem jest chyba wizyta w piekle i jego gra z jednym z demonów - to naprawdę świetny wątek. Fabuła nabiera rozpędu gdzieś w drugiej połowie, chociaż od początku chwała Gaimanowi za postawienie przed bohaterem prostego zadania - w czasie uwięzienia ukradziono Sandmanowi trzy artefakty, które przez resztę tomu będzie w różnych miejscach szukał.

Jeżeli oceniam komiks, to muszę przejść do bardzo istotnego elementu, czyli ilustracji. Trudno nie docenić talentu zajmujących się tą kwestią artystów. Bardzo szybko przyzwyczaiłam się do stosowanej kreski, a zmiana ilustratora podczas historii nie wpłynęła jakoś na odbieranie dzieła (Sam Keith pożegnał się z Sandmanem przed opowiadaniem 24 godziny). Wszyscy bohaterowie wyglądali oryginalnie - widać było, że twórcy podzielają jedną wizję tego świata. Sandman z płonącą peleryną, mrocznym wyrazem twarzy i wystającymi kośćmi policzkowymi od razu kupił mnie swoją postacią. A takich oryginałów jest tutaj mnóstwo, chociażby świetnie narysowani Kain i Abel czy zgraja demonów z piekła. No i Śmierć we własnej osobie, siostra naszego Sandmana, pojawiająca się pod koniec tomu - znowu bardzo różna od moich wyobrażeń.

Sandman: Preludia i nokturny to dopiero początek zabawy Gaimana postacią Boga Snu, wprowadzenie w ten świat i przedstawienie jego bohaterów. Z tego co zdążyłam doczytać, to im dłużej zapoznajemy się z przygodami Sandmana, tym jest lepiej. Uważam, że to świetny tytuł, jeżeli dopiero chcecie rozpocząć czytanie komiksów, a dla fanów tej formy to już raczej pozycja obowiązkowa. Wciągająca akcja, zabawa gatunkami (mamy fantastykę, czerpiącą garściami z różnych mitologii, elementy kryminalne, poszukiwanie rozwiązania różnych zagadek, a zdarzą się także opowiadania rodem z horroru), charakterni bohaterowie, a wszystko w przepięknej oprawie graficznej. Ja już ostrze zęby na kolejne tomy, a Wam polecam zapoznać się z pierwszym!

Moja ocena: 8/10


źródło

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka