poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Światowy Dzień Książki - dlaczego ja w ogóle lubię czytać?

Dzisiaj, 23 kwietnia, obchodzimy Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich. Z tego powodu postanowiłam zadać sobie istotne pytanie: dlaczego ja w ogóle lubię czytać?
U mnie zaczęło się mało oryginalnie, bo od pochłaniania kolejnych części Harry'ego Pottera. To wtedy zobaczyłam, że można się tak zatracić w książce, że przez dwa dni odkładałam ją tylko na uzupełnienie jedzenia i płynów. Czytałam każdy tom po kilka razy. I czy żałuję spędzonego z nią czasu? Ani trochę.
Odkąd jestem częścią blogosfery moje czytanie przybrało trochę inny wymiar, pojawiło się sporo pozytywnych tego aspektów, ale też negatywów. Bo faktycznie, czytam uważniej, staram się wyłuskać coś, co później będę mogła napisać w recenzji. Jednak, jednocześnie często czuję presję - że od tygodnia nie pojawił się nowy post, że od początku roku przeczytałam niewiele książek. Akurat jestem na etapie, kiedy sama siebie staram przekonać, że to nic, że te liczby wyświetleń czy komentarzy tak naprawdę się nie liczą, i że i tak przeszłam długą drogę. A wytrwałam tylko dlatego, że po prostu lubię czytać.

W kilku punktach dlaczego:

1) Bo to świetna forma rozrywki

To był pierwszy powód, dla którego pokochałam czytać. Nie będę Wam ściemniać, że najważniejsze było dla mnie czegoś się nauczyć i wyciągnąć coś więcej z książek. Tak, to jest ważne, ale nie był to element, który popchnął mnie w świat literatury. Zaczęłam od prozaicznego czerpania radości z książek - polubiłam się z jakimś bohaterem, kibicowałam mu podczas kolejnych przygód i przeżywałam każdą jego rozterkę. A jeżeli książka obfitowała w zabawne sytuacje - tym lepiej! Początki mojej przygody, to oprócz Pottera, różnoraka fantastyka, bo ona sprawiała mi najwięcej frajdy. Mogę wymienić chociażby cały cykl Opowieści z Narnii, które pochłaniałam w błyskawicznym tempie czy tomy z historią Geralta z Rivii, naszego ukochanego Wiedźmina.

2) Bo w przyjemny sposób przedstawia nieznane dotąd fakty

Zawsze narzekałam, że nie mam pojęcia, co się dzieje na świecie. Nie przepadam za oglądaniem wiadomości, nie przeglądam portali informacyjnych. Okazało się, że z pomocą przyszły mi znowu książki. Nie zmuszałam się do sięgnięcia po nie, bo same blurby mnie zainteresowały. A w środku znalazłam opisy wydarzeń historycznych z krajów, o których nie miałam zbyt dużego pojęcia. Dzięki Dzikim łabędziom Jung Chang poznałam historię przemian w Chinach, z bardzo ciekawej perspektywy trzech pokoleń kobiet. Wojciech Jagielski pokazał mi bliżej życie dzieci kwiatów w dalekich Indiach, w swoim reportażu Na wschód od zachodu. A teraz, czytając Pokonać mur Mariny Abramovic, dowiaduję się czegoś o faktach z przeszłości Bałkan, a zarazem poznaję jej sposób wyrażania artystycznego.

3) Bo zwiększa umiejętność empatii

Jeżeli chodzi o empatię, to zawsze uważałam się za osobę, która potrafi postawić się na czyimś miejscu i wyobrazić sobie, co ta osoba czuje, spróbować ją zrozumieć. Nigdy nie zastanawiałam się nad tym głębiej, ale wydaje mi się, że ta umiejętność w dużym stopniu pochodzi właśnie z czytania książek. Bo wielokrotnie nawiązywałam z bohaterem silną więź, przeżywałam każde jego potknięcie, każde zwycięstwo, każdą porażkę. Często były to zwykłe, przygodowe powieści, w których postacie były po prostu dobrze nakreślone, tak że od razu łapałam z nimi kontakt. Jednak prym wiodą tutaj wielcy pisarze, którzy opisami przeżyć wewnętrznych bohatera, kreślili prawdziwie intrygujące charaktery, które z zewnątrz wydają się po prostu złe, jednoznaczne, ale pod spodem skrywają całą masę targających nimi sprzeczności. Mowa tutaj m.in. o Fiodorze Dostojewskim, którego właśnie za to najbardziej cenię.

4) Bo pokazuje możliwości wyobraźni

Dzięki czytaniu książek nauczyłam się marzyć i bujać w obłokach. Za każdym razem podczas lektury, zastanawiam się jak musiał wyglądać proces powstawania wszystkich sytuacji, kreowania charakteru bohatera i zarysowania świata przedstawionego. Oczywiście, w kwestii wyobraźni króluje znowu fantastyka. Wydaje mi się, że to jest gatunek prawdziwych marzycieli i nieskończonej masy pomysłów. Nie potrafię sobie wyobrazić jak Brandon Sanderson wpadł na pomysł, żeby wszystkie jego książki miały wspólne uniwersum, a zarazem były od siebie tak różne. Albo co kierowało Tolkienem, podczas tworzenia swojego świata Śródziemia. Jednak za każdym razem, kiedy czytam te książki zachwycam się po raz kolejny mocą wyobraźni autora i staram się popchnąć swoje półkule do pracy i projekcji tego, co czytam, w swojej głowie.

5) Bo pełnią funkcję edukacyjną

Tak, doszliśmy i do tego punktu. Książki mogą nas wiele nauczyć, ale często od nas zależy czy im na to pozwolimy. Kwestia podejścia - czy potraktujemy opowieść o chorym chłopcu (za przykład może posłużyć Cud chłopak, R. J. Palacio) jako zwykłą historię czy zastanowimy się, w jaki sposób rzutuje ona na nasze życie. Czy nigdy nie wyśmialiśmy kogoś, z powodu jego wyglądu? Czy traktujemy osoby chore jako inne, boimy się do nich podchodzić i rozmawiać? A to tylko przykład książki dla młodszych czytelników. Mnóstwo jest pozycji, które oferują nam coś więcej, często wśród klasyki literatury. Wspominałam już o spostrzegawczości i umiejętności opisywania codzienności, związanych z nią emocji przez Dostojewskiego. Warto też powiedzieć o Okruchach dnia Kazuo Ishiguro, w których zobaczymy, że czasami skupienie się na wymyślnym celu, może pozbawić nas wiele radości z dnia codziennego. Każdy gatunek może nam zaoferować coś ciekawego - wspomnę chociażby o kryminałach czy thrillerach, które potrafią nauczyć nas analitycznego myślenia. A już nie wspominając o tym, że czytanie poszerza słownictwo i ogólnie horyzonty.

6) Bo.. tak!

No właśnie - bo tak. Taką sobie po prostu rozrywkę wybrałam. Niektórzy chodzą grać w koszykówkę, rozwijając umiejętność pracy w grupie i utrzymując ciało w dobrej kondycji. Inni siedzą na ławeczce i czytają książki. I żadna z tych opcji nie jest lepsza czy gorsza, kwestia wyboru. Ja już się przyzwyczaiłam, że siedząc w tramwaju, wyciągam sobie książkę, a przed snem przeczytam przynajmniej jeden rozdział, żeby trochę się uspokoić po napiętym dniu i przygotować do spania. Nikt mnie nie zmusza do czytania i ja nikogo z otoczenia do tego nie zmuszam. Wydaje mi się, że właśnie bolączką lektur szkolnych jest to, że uczniowie MUSZĄ je przeczytać. Bo zbliżający się deadline działa na czytanie bardzo negatywnie. Pewnie gdybyśmy sięgnęli z własnej ciekawości po prozę Żeromskiego czy Gombrowicza bylibyśmy zachwyceni, a tak - przyjmowaliśmy je jako kolejną pozycję do odklepania na lekcje. Na szczęście książki nie rozpływają się w powietrzu i jeżeli tylko mamy ochotę, możemy po nie kolejny raz sięgnąć. Co jest następną zaletą czytania !

Wiadomo, że istnieje wiele innych zalet czytania, takich potwierdzonych naukowo i przebadanych. Te powyżej wynikają po prostu z mojego doświadczenia. A Wy, dlaczego lubicie czytać?

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka