piątek, 21 czerwca 2019

Angielska magia nie umarła - „Jonathan Strange i pan Norrell” Susanna Clarke


*Jonathan Strange i pan Norell*
Susanna Clarke

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Jonathan Strange and Mr Norell
*Gatunek:* fantastyka
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2004
*Liczba stron:* 816
*Wydawnictwo:* MAG
Być może ich nie usłyszała, bo chociaż w pokoju panowała cisza, cisza pół setki kotów jest bardzo szczególna, niczym pięćdziesiąt osobnych cisz, jedna na drugiej.
*Krótko o fabule:*
Anglia, początek XIX wieku. Tajemniczy pan Norrell jest jednym z nielicznych, którzy zajmują się jeszcze czarami. Ale to właśnie dzięki niemu i jego młodemu przyjacielowi - Jonathanowi Strange'owi, Anglia stanie się na powrót krainą tajemnej sztuki. Dwaj bohaterowie posiądą niezwykłą władzę, a sam rząd poprosi ich o pomoc w walce z Napoleonem. Lecz magia ma swoją cenę...
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Wiele razy już słyszałam, że jeżeli ktoś uważa się za fana fantastyki to powinien sięgnąć po pozycję Jonathan Strange i pan Norrell. Aktualnie dość ciężką do zdobycia klasykę gatunku, ponad ośmiusetstronicową powieść będącą pastiszem książek historycznych przypominających styl z powieści Jane Austen. Tyle że z dodatkiem magii.

Autorka, Susanna Clarke, na tworzenie tego opus magnum poświęciła dziesięć lat swojego życia. Zaczęła od pisania poszczególnych przygód magów-dżentelmenów, umiejscowionych na początku XIX wieku, a kiedy kilka z jej opowiadań trafiło do znanych i cenionych pisarzy fantastyki, którzy okazali się zachwyceni pomysłem, postanowiła stworzyć z tego powieść. Za Jonathana Strange i pana Norrella otrzymała w 2005 roku nagrodę Hugo.

Zdarzało mi się kiedyś napotykać recenzje tej książki, ale ostatnio zrobiło się o niej już dość cicho. Teraz kiedy powróciłam do opinii innych czytelników muszę powiedzieć, że jestem zaskoczona jak bardzo ta książka ich dzieli. Jedni są nią zafascynowani, inni nie rozumieją fenomenu. Mnie bliżej do tych pierwszych, ale nie jestem ślepa na kilka potknięć, które przeszkadzały mi podczas lektury. Od razu od nich zacznę. Chodzi o fakt, że fabuła potrzebuje naprawdę długiego czasu na nabranie kolorów. Początek się ciągnie, czytelnik nie wie czego powinien się złapać, co tutaj jest głównym punktem, a co tylko koloryzowaniem autorki. Wprowadzane są coraz to nowe postaci, opisywane są ich przeszłe przygody i teraźniejsze przemyślenia. Wszystko to bardzo w duchu rasowej powieści historycznej, ale takiemu zwykłemu fanowi fantastyki może wydawać się przytłaczające.

źródło
Kiedy nastąpił moment, w którym fabuła się rozkręciła (w końcu!), to byłam już zachwycona. Zazwyczaj nie przeszkadza mi rozwlekły styl opisów, a przebywanie w towarzystwie dobrze wychowanych dżentelmenów i dam zawsze sprawiało mi przyjemność. Także, gdy już dobrze poznałam bohaterów, ich przeszłość i charakter to pokochałam przeżywanie ich kolejnych przygód. Te nie są może dynamiczne i nafaszerowane wartką akcją, ale to powolne tempo po przeczytaniu prawie połowy wypełnionych stron zaczęło pasować do całości i pozwoliło na rozkoszowanie się światem przedstawionym i charakterystyką postaci.

Uwielbiam kiedy autorzy proponują oryginalne podejście do kreacji świata przedstawionego w fantastyce, a Susanna Clarke na pewno do takich twórców należy. Napisała powieść historyczną, do której musiała wykonać naprawdę spory research. Akcja książki Jonathan Strange i pan Norrell ma miejsce na początku XIX wieku, podczas wojen neapolitańskich, a wśród jej bohaterów znajdziemy wiele znanych osób, które żyły w tamtych czasach. Między innymi będziemy przebywać z księciem Wellingtonem czy poetą Lordem Byronem. Czyli Clarke przedstawia nam alternatywną wersję Anglii lat minionych. Magia też jest tutaj dokładnie przemyślana - autorka wprowadza całą jej historię w postaci cytatów z wymyślonych książek historycznych o angielskich magach z przeszłości. Pozwala nam uwierzyć, że oni naprawdę istnieli, a my możemy czytać ich biografie i powtarzać ich nazwiska. Na dodatek sam pomysł na grupkę osób, która uważa się za angielskich magów-teoretyków, zmuszoną do konfrontacji z magiem-praktykiem jest genialna.

Dla mnie jednak największym plusem było przedstawienie postaci. Dzięki temu, że sporo czasu zostało poświęcone na pokazanie ich przeszłości, że spędziliśmy z nimi chwile zwątpienia, radości i strachu, że ewoluowali i przez całą powieść mogliśmy nawiązać z nimi więź. Nikt tutaj nie jest bezbarwny, każdy z nich wprowadzony jest w jakimś celu. Świetnie rozwiązany został pomysł na elfa, nazywanego mężczyzną o włosach jak puch ostu. Wspaniale wykreowane postaci Lady Pole czy lokaja Stephena Blacka. Pokochałam Strange'a, rozumiałam jego decyzje i posunięcia. Norrell to również bardzo charakterystyczny dżentelmen, który czasami wzbudzał złość, ale zawsze działał zgodnie ze sobą. To jest często pułapka dla autorów - kreują postaci, a później wkładają im w usta słowa bądź pchają ich do uczynków, które po prostu do danego charakteru nie pasują. U Clarke natomiast wszystko było na swoim miejscu.

Cóż, ogólnie byłam bardzo zadowolona z lektury książki Jonathan Strange i pan Norrell. Kiedy już się w nią wkręciłam to miałam połączenie dwóch lubianych gatunków - fantastyki i powieści historycznej w stylu Austen. Czy polecam ją każdemu? Raczej nie. To pozycja właśnie dla takich osób, które nie boją się pokaźnej liczby stron, długich opisów i powolnej akcji. Jeżeli jednak na to przymknąć oko to można otrzymać prawdziwą ucztę literacką.

Moja ocena: 8/10



Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka