sobota, 21 maja 2016

Obcy na obcej ziemi,czyli 'Dziecko Odyna' Siri Pettersen

Jeżeli się zastanawiacie co u mnie, to mogę to skomentować tylko w jeden sposób. Jestem zawalona robotą. Nie mam jak się ogarnąć, termin magisterki mnie goni, więc trzymajcie kciuki! Dobrze jest umilić sobie krótkie wolne chwile taką lekturą!
*Dziecko Odyna*
Siri Pettersen

*Język oryginalny:* norweski
*Tytuł oryginału:* Odinsbarn
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* powieść
*Cykl:* część #1 trylogii Krucze Pierścienie
*Rok pierwszego wydania:* 2013
*Liczba stron:* 647
*Wydawnictwo:* REBIS
"Rozpamiętywanie błędów popełnionych przez innych to niebezpieczna zabawa. Szybko zbiera się ich zbyt wiele. A jeśli uznasz je za własne, to tylko pogarsza sprawę."
*Krótko o fabule:*
Hirka mieszka w Elveroi, małej miejscowości na północy krainy Ym. Od reszty świata odróżnia się jednym - nie ma ogona. Na jej plecach zostały jedynie ślady, które według słów jej ojca, zostawiły wilcze szpony. Kiedy kłamstwo taty wychodzi na jaw, Hirka dowiaduje się, że nie pochodzi z tej krainy, a dla reszty jej mieszkańców jest zgnilizną.

*Moja ocena:*
 Naprawdę nie miałam w planach zakochać się w tej książce. Spodziewałam się przyjemnej fantastyki. Ot, kilku schematów przedstawionych w nowym świetle. I początkowo tak było, ale im więcej czasu spędziłam przy lekturze tym bardziej nie chciałam jej kończyć.
Siri Pettersen to norweska pisarka, a także projektantka stron internetowych i ilustratorka. Dziecko Odyna to jej fabularny debiut, za który dostała nagrody Fabelprisen oraz Sproing.
Książka zaczyna się ciekawym prologiem, który oczywiście zostawia za sobą masę tajemniczej aury, rozwiewanej wraz z kolejnymi rozdziałami. Przyznam, że początkowo pomysł ludzi z ogonami nie kupił mojego zainteresowaniami, ale będąc po całej lekturze jestem naprawdę pod wrażeniem. 
W świecie przedstawionym czuć staronordyckie wpływy. Cała kraina oddaje cześć Widzącemu, który jest ich bogiem. Ponadto żyje on w postaci kruka, zasiada wraz z Radą i rządzi z nimi całym światem. Dlatego wszystkie kruki uważane są za niemal święte, nie można ich skrzywdzić, a nawet można liczyć na nie w przypadku wysyłania listów. Nie podejrzewałam, że ptak mógłby zyskać moją sympatię, ale Kuro podążający wszędzie za główną bohaterką jest świetnym kompanem! 
Autorka nie boi się poruszać wielu kontrowersyjnych tematów. W kwestii religii poznajemy kilka rodzajów podejścia - wiarę bezwarunkową, czyli takie całkowite oddanie bogu oraz wiarę bardziej z przyzwyczajenia. I w czasach załamania tej wiary ciekawie oglądać różne sposoby reakcji wśród poszczególnych bohaterów. Oprócz tego podobały mi się kwestie polityczne. Całym światem zarządza Rada składająca się z przedstawicieli najbardziej wpływowych, bogatych rodzin z całej krainy. Są to w większości starsi ludzie, w wielu kwestiach niezgodni. I kiedy dołącza do nich nowy członek z łatwością manipuluje ich uczuciami, znajduje słabości i finalnie doprowadza do sytuacji, kiedy to on wodzi za nos każdego z nich. 
źródło
Jednak to, czym Dziecko Odyna mnie zachwyciło, byli bohaterowie. Główną postacią jest Hirka, która zostaje wyrzutkiem, różniącym się od reszty mieszkańców Ym. Mimo tego nie jest to dziewczyna użalająca się nad swoim losem, a raczej taka, która postara się zrobić wszystko żeby przetrwać i pomóc bliskim. Za wiele decyzji ją podziwiam i uważam, że to taka silna dziewczyna. Z drugiej strony nie była to postać idealna, wiele razy wpadała w kłopoty - kilka razy myślałam sobie "teraz, to musi się coś stać, żeby jej to uszło płazem", ale tak się nie działo. Za co brawa, bo niektóre sytuacje wydawały się bez wyjścia, a Siri Pettersen i tak dała radę, po trudach i znoju, wyciągnąć z nich bohaterkę. 
Rime wydaje się bardziej idealny. Wysoko urodzony, z dużymi mocami, potrafiący walczyć. I zapatrzony w Hirkę. Jednak im dalej tym jego postać coraz bardziej zyskiwała w moich oczach. Miał swoje problemy, które go kształtowały i pchały w kierunku różnych decyzji. I do tego był taki opiekuńczy względem Hirki! Chłopak-marzenie. W ogóle cały wątek miłosny był cudowny. Wisiorki, na których liczyli sobie punkty, moment kiedy przyjaźń przekształciła się w coś większego. A najważniejsze jest to, że na temat ich miłości czytamy naprawdę niewiele, więc jak już się pojawiają takie sceny to po prostu spijamy je z kart powieści.
Cała reszta bohaterów, nawet jeżeli pojawiali się na chwilę, była świetnie wykreowana. Urd, gdy tylko się pojawił, od razu wzbudzał niechęć i odrazę. I to powolne odkrywanie tajemnicy jego szyi (kto czytał, ten wie!) doprowadziło do ciekawych wniosków. Oprócz tego małe rólki, które miał Ventle, Ilume czy Sylja były tak bardzo potrzebne. A autorka bez zbędnych opisów potrafiła przedstawić charakter każdego z nich - wystarczyło wprowadzić ich w jednej, dwóch scenach i już wiedzieliśmy kto jest kim.
Tym bardziej płakać mi się chce, że już skończyłam czytać! Te ostatnie rozdziały otworzyły tak ciekawe perspektywy! A zarazem dość smutne i przerażające. Już widzę, że autorka sprytnie otworzyła sobie furtkę do rozwinięcia świata przedstawionego, ale naprawdę mogła dodać przynajmniej jeszcze jeden rozdział. Teraz nie mam pojęcia, a nawet nie potrafię się domyślić co dalej będzie z Hirką. A oprócz niej polubiłam jeszcze wiele postaci drugoplanowych, szczególnie interesuje mnie rozwinięcie wątku Teina. 
Podsumowując, to naprawdę ciekawa fantastyka. Przede wszystkim zaskoczyła mnie cudownymi bohaterami, których losy po prostu chcemy śledzić. Oprócz tego świat przedstawiony czaruje, a czuję, że w kolejnych tomach będzie jeszcze bardziej rozwinięty. Styl autorki jest łatwo przyswajalny, a zarazem akcji jest tyle, że ani na chwilę się nie nudziłam. 

Moja ocena: 9/10

  Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu REBIS.

Wyzwania:
http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html


 
 
 
 
 
 
 

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka