M. L. Wang
Gatunek: fantastyka
Rok polskiego wydania: 2023
Liczba stron: 528
Wydawnictwo: Vesper
Zabieraliśmy po to, żeby żyć. Zabieraliśmy po to, by pewnego dnia oddać. A teraz zabieranie dobiegło końca.
Opis wydawcy
Sciona Freynan z Tiranu, sierota od czwartego roku życia, zawsze miała więcej do udowodnienia niż jej koledzy. Przez dwadzieścia lat poświęcała każdą chwilę na studiowanie magii, napędzana szalonym pragnieniem osiągnięcia niemożliwego: zostać pierwszą kobietą przyjętą do Wysokiego Magisterium na Uniwersytecie Magii i Przemysłu. Udaje jej się to, niestety jej nowi koledzy są zdeterminowani, żeby sprawić, by poczuła się niemile widziana i - zamiast wykwalifikowanego asystenta - przydzielają jej... woźnego.
Był czas, gdy czytałam niemal wyłącznie literaturę fantastyczną. Gdyby w tamtym okresie na rynku pojawiła się autorka taka jak M. L. Wang, z pewnością od razu zwróciłabym na nią uwagę. Pierwsze wzmianki o jej twórczości zaczęły krążyć w sieci za sprawą „Miecza Kaigenu” — powieści często wymienianej w zestawieniach najlepszych jednotomowych książek fantasy. Każdy, kto choć trochę zna ten gatunek, wie, że jego zmorą bywa wielotomowość serii, które albo nie doczekują się zakończenia, albo każą latami czekać na kolejne części. Dobre, zamknięte historie fantasy są więc dziś prawdziwą rzadkością.
Krew nad Jasną Przystanią trafiła do tegorocznej puli książek wybranych przeze mnie z domowej biblioteki. Jako najobszerniejsza z nich, stała się lekturą otwierającą rok — idealną na czas, który mogłam w całości poświęcić czytaniu. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę. Od pierwszych stron dałam się wciągnąć tej historii. Autorka wykazuje się niezwykłą umiejętnością konstruowania otwarcia powieści: już w pierwszym rozdziale intryguje światem przedstawionym, ukazuje brutalność wydarzeń, a jednocześnie odwagę bohaterów. Bardzo szybko staje się jasne, że M. L. Wang nie zamierza oszczędzać swoich postaci. Dodatkowo tajemnicza, złowroga siła, która w kilka sekund potrafi pochłonąć ludzkie ciało, natychmiast przykuwa uwagę czytelnika.
![]() |
| źródło |
Po intensywnym wstępie tempo narracji wyraźnie zwalnia, a punkt ciężkości przesuwa się na główną bohaterkę — młodą Scionnę, aspirującą do roli pierwszej kobiety-magiczki przyjętej do Wysokiego Magisterium. Jeśli ktoś wyczuwa w tym feministyczny wydźwięk, to słusznie. Scionna funkcjonuje w świecie zdominowanym przez mężczyzn, których często przewyższa talentem i wiedzą. Jest jednak nieustannie dyskredytowana, traktowana z wyższością, a wszelkie potknięcia tłumaczy się jej rzekomą nadmierną emocjonalnością. Ten przekaz bywa bardzo dosłowny, lecz łagodzi go fakt, że mężczyźni sprawujący władzę nie tyle nienawidzą kobiet, co konsekwentnie odrzucają wszystkich, którzy różnią się od nich — w tym również imigrantów. Mechanizm wykluczenia okazuje się tu uniwersalny.
Na szczególną uwagę zasługuje system magiczny. Akcja w dużej mierze rozgrywa się w środowisku akademickim, a magia opiera się na precyzyjnych obliczeniach, starannie skonstruowanych wersach oraz wykorzystaniu specjalnego urządzenia, które scala cały proces. Całość została opisana przejrzyście, a przy tym bardzo oryginalnie, co czyni świat przedstawiony wyjątkowo wiarygodnym.
Moment, w którym Scionna wpada na trop zmuszający czytelnika do całkowitej reinterpretacji wcześniejszych wydarzeń, wypada niezwykle efektownie. Nagle wszystkie wcześniejsze sygnały zaczynają się łączyć w spójny obraz terroru i systemowej przemocy. Autorka trafnie pokazuje, jak życie w komforcie i luksusie sprzyja przymykaniu oczu na cierpienie innych — problem boleśnie aktualny również we współczesnym świecie.
Bohaterów nie ma wielu, ale każdy z nich zapada w pamięć. Scionna to interesująca protagonistka: imponuje siłą charakteru i determinacją, ale jednocześnie obdarzona jest wyraźnymi wadami, zwłaszcza nadmiernie rozbudowanym ego. Dobrze wypada jej relacja z Thomlinem — rozwijająca się powoli, ale ewoluująca w kierunku, który szczególnie przypadł mi do gustu.
Krew nad Jasną Przystanią to przykład powieści fantasy, która w pełni realizuje swoje założenia. To wciągająca, świetnie skonstruowana przygoda o doskonale wyważonym tempie, od której trudno się oderwać, dopóki nie pozna się rozwiązania wszystkich zagadek.

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz