poniedziałek, 28 września 2020

„Wiosna zaginionych” Anna Kańtoch - w katowickiej dzielnicy coraz więcej pytań

„Wiosna zaginionych”
Anna Kańtoch

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* kryminał
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2020
*Liczba stron:* 400
*Wydawnictwo:* Marginesy

Nadzieja potrafi zrobić z nas idiotów, ale jeszcze większych idiotów robi z nas czasem strach.

*Krótko o fabule:*
Krystyna, emerytowana policjantka, jako młoda dziewczyna straciła w tajemniczych okolicznościach brata. W 1963 roku piątka studentów, dwie dziewczyny i trzech chłopaków, wyruszyła w Tatry, troje z nich zostało odnalezionych martwych, jeden – brat Krystyny – zaginął bez wieści. Wrócił tylko Jacek.  Teraz, po ponad pięćdziesięciu latach, Krystyna niespodziewanie spotyka go w osiedlowym sklepie w katowickim Nikiszowcu. Okazuje się, że Jacek od jakiegoś czasu pod zmienionym nazwiskiem mieszka w tej samej dzielnicy. Krystyna postanawia zmusić go do zdradzenia, co wydarzyło się w górach, a może nawet dokonać zemsty – w tym celu późnym wieczorem wybiera się do jego domu z nożem w plecaku. Gdy jednak wchodzi do willi, zastaje Jacka zamordowanego.
- opis wydawcy 


*Moja ocena:*

Kryminały to nie jest moja bajka, czytałam ich w życiu naprawdę niewiele, także bardzo daleko mi do znawcy gatunku. Ostrzegam, że moja opinia będzie więc napisana z punktu widzenia zupełnego laika. Musicie wiedzieć, że nawet nie interesując się tymi historiami z dreszczykiem trudno było nie słyszeć o autorce, Annie Kańtoch. Sporą ma grupę fanów, a wśród napisanych przez nią książek znalazło się też miejsce dla kilku tytułów z gatunku fantastyki. Mnie wcześniej nie dane było jej twórczości poznać, chociaż napalałam się na przeczytanie jakiejś jej książki od dłuższego czasu. W końcu padło na nowość od wydawnictwa Marginesy i od razu mogę przyznać - nie zawiodłam się.

Ostatnio coraz ciężej jest mi skupić się na lekturze, jest tak, że poczytam godzinkę i muszę robić sobie przerwę. Sprawa z Wiosną zaginionych była zupełnie inna - zerknęłam na pierwszy rozdział, później jeszcze kolejny i ani się obejrzałam, a już książkę kończyłam. Nie chodzi tutaj nawet o samą podstawę dobrego kryminału, czyli nagromadzone tajemnice i pytania, których rozwiązanie chcemy poznać. Tutaj przede wszystkim styl pisania pani Kańtoch sprawił, że nie chciało się odkładać książki - Wiosna zaginionych to powieść, którą naprawdę czyta się z czystą przyjemnością i w ekspresowym tempie.

Postawienie w głównej roli podstarzałej, emerytowanej policjantki, mieszkanki Katowic, okazał się strzałem w dziesiątkę. Autorka znalazła bardzo ciekawą, polską protagonistkę, dała jej dobrze zarysowaną przeszłość, kilka wad, a także bystrość oraz jasność umysłu, wręcz zaskakującą na ten wiek. Krystyna prowadzi rozdziały jej poświęcone w pierwszej osobie, relacjonując swoje życie z wystarczającą dozą wnikliwości, pochylając się nad sprawami, które zrobiła w swoim życiu źle, opisując swoje żale i nieprzepracowane traumy z przeszłości. To niesamowite jak długo człowiek potrafi rozmyślać o wydarzeniach, które miały miejsce lata temu, a jednak w przypadku Krystyny i sprawy jej brata nie mamy prawa się dziwić. Tajemnicze morderstwo, związane z zaginięciem z przeszłości, to prawdziwy wyzwalacz wspomnień, które wracają echem po wielu latach i nadal wzbudzają emocje.

źródło

Wracając do stylu pisania autorki, warto zaznaczyć jej umiejętność przedstawienia codzienności polskiego osiedla. Anna Kańtoch postarała się, żeby wszystkie szczegóły były dopracowane, a tło historii mocno zarysowane, a zrobiła to bez zbędnych, długich opisów, bardziej wplatając je zgrabnie w główną akcję. Krystyna żyje w niewielkim mieszkaniu, często plotkuje z sąsiadkami na pobliskiej ławce, zajada się gotowymi daniami, kupuje pulpety i gołąbki w słoiku, za co nieustannie dostaje reprymendę od córki. Jej wnuk przesiaduje ciągle przy komputerze, grając w fortnite'a i prowadząc internetowy pamiętnik, gdzie może się wyżalić na niekończące kłótnie rodziców i wszelkie kłębiące się w nim tajemnice. Wnuczka natomiast, studentka ASP, angażuje się w pomaganie zwierzętom i wprost przepada za swoją babcią, z którą ma bardzo dobry kontakt. Sporo tutaj dobrze nakreślonych charakterów, a autorka pozwala nam poznać ich za sprawą zmiany punktu widzenia - czasami czytamy rozdziały dotyczące Krystyny (te są napisane w pierwszej osobie), a czasami opisujące życie policjanta Grygi. Dzięki temu przekrój społeczeństwa i problemów różnych osób będzie większy. 

Dobrze, ale przejdźmy do tego, czego w kryminale każdy poszukuje - jak to jest z tą główną intrygą, czy zagadka jest wystarczająca, a rozwiązanie satysfakcjonujące? Z odpowiedzią nie jest wcale tak prosto, bo Anna Kańtoch wodzi nas za nos od samego początku. Kiedy poznajemy pierwszą tajemnicę z przeszłości głównej bohaterki, zaczynamy szukać wytłumaczenia. Jednak zamiast zbliżać się do rozwiązania, poszlaki zaczną się mnożyć i za moment zamiast szukać tego jednego wyjaśnienia, będziemy mieć całą garść pytań bez odpowiedzi. Wspaniale się ten zabieg sprawdził, powolne odkrywanie przeszłości Jacka doprowadziło do kilku interesujących tropów, a czytelnik mógł zacząć domyślać się rozwiązania. Ja byłam w miarę blisko, ale i tak autorce udało się mnie w kilku miejscach zaskoczyć. Wiele pytań zostało jeszcze bez odpowiedzi, ale dzięki temu czytelnicy chętnie sięgną po kolejny tom. Ja na pewno z przyjemnością wrócę do przygód Krystyny i reszty bohaterów.


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Marginesy.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka