czwartek, 10 września 2020

„Siedem czarnych mieczy” Sam Sykes - Włóczęga z rewolwerem na tropie zemsty

*Siedem czarnych mieczy*
Sam Sykes

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Seven Blades in Black
*Gatunek:* fantastyka
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2019
*Liczba stron:* 656
*Wydawnictwo:* Rebis

"Mądra kobieta by uciekła. I chociaż nie uważam się za szczególnie mądrą, też bym tak postąpiła, gdyby nie trzy rzeczy. Po pierwsze, nigdy nie umknęłabym mu pieszo. Po drugie, szwy by mi puściły i bym się wykrwawiła. A po trzecie? Sal Kakofonia nie ucieka."

*Krótko o fabule:*
Okradziono ją z magii. 
Pozostawiono na śmierć.
Zdradzonej przez tych, którym ufała najmocniej, i odartej z magii Sal Kakofonii nie pozostało nic prócz imienia, sławy i legendarnej broni. Ma jednak wolę silniejszą od czarów i świetnie wie, dokąd pójść.Blizna to kraina rozdarta przez potężne imperia, do której zbuntowani magowie się udają, żeby zniknąć, zhańbieni żołnierze umrzeć, Sal zaś idzie tam z mieczem, bronią i listą siedmiu nazwisk. Zemsta sama w sobie jest nagrodą.
- opis wydawcy


*Moja ocena:*

Motyw zemsty połączony z gatunkiem fantasy to bardzo dobry punkt wyjścia dla emocjonującej powieści. Bohater napędzany jest silną motywacją, czytelnik zaciekawiony jest jej przyczyną i chętnie pozna przeszłe wydarzenia, które doprowadziły do tego stanu rzeczy. Nic więc dziwnego, że Sam Sykes zdecydował się postawić właśnie zemstę w centrum swojej historii. Autor jest młodym pisarzem fantasy - ma dopiero 36 lat, a wydał już dwie trzytomowe serie, które niestety nie pojawiły się w Polsce. Prywatnie: syn słynnej Diany Gabaldon, autorki Outlandera

Powieść Siedem czarnych mieczy zaczyna się od pojmania naszej narratorki przez wojsko Rewolucji. Sal Kakofonia popełniła w życiu sporo wykroczeń, za wiele z nich nałożono na nią karę śmierci. W oczekiwaniu na egzekucję zaczyna jednak snuć swą opowieść o zemście, a przesłuchująca ją Tretta szybko zaczyna rozumieć, że Włóczęga może mieć ważne informacje, z którymi warto się zapoznać. 

Z narracją pierwszoosobową wiele osób ma problem, ale wydaje mi się, że tutaj ważna jest jedna rzecz - czy polubi sie narratora. W końcu to jego przemyślenia i emocje będziemy śledzić z pierwszej ręki. Akurat jedną z największych zalet Siedmiu czarnych mieczy jest główna bohaterka, Sal Kakofonia i w tym przypadku szybko się z narratorką polubiłam. To kobieta silna, zdeterminowana, dążąca do celu po trupach. Jej ciało pokrywają tajemnicze blizny i liczne tatuaże, a w kaburze przy pasie nosi emanujący magią rewolwer, Kakofonię. Ta postać na wielu płaszczyznach zyskała moją aprobatę. Jest dość wyszczekana, mocno sarkastyczna i ocieka czarnym humorem, uwielbia docinać innym, a często robi to przy buteleczce whiskey. Z przekleństw korzysta nad wyraz sprawnie i często. Jednocześnie będzie nam dane poznać jej wrażliwą stronę, bolączki związane z moralnością niektórych zachowań i traumatyczne przeżycia z przeszłości.

źródło

Sal napędzana jest zemstą, spieszy się z wypełnieniem swojej misji, co w sporym stopniu rzutuje na tempo akcji. Kobieta będzie podróżowała, spotykała po drodze nowych towarzyszy i przeszkody, wciąż będąc świadomą, że czas na wykończenie wrogów nieubłaganie ucieka. Po zakończeniu jednej walki, będzie ją czekała kolejna, i kolejna, i kolejna. Z jednej strony to dobrze - w końcu trudno się nudzić przy takim nawale akcji. Z drugiej - trochę gubi to element zaskoczenia, bo czasami potrzebna jest chwila oddechu. Na dodatek cała historia jest opowiadana przez Sal, także czytelnik wie kto na pewno wyjdzie cały i zdrowy z potyczki, o której właśnie czyta.

Pomysł na wątek miłosny z dziewczyną, Liette, był moim zdaniem bardzo ciekawy. Niestety, nie dano mu mocnych podstaw (kobiety znały się przed rozpoczęciem akcji, więc nie wiemy jak wyglądały początki ich relacji), a przez całą powieść niewiele ten związek się rozwinął. Trochę szkoda, bo sam pomysł i dziewczyny były świetne, więc mam nadzieję, że w kolejnych tomach ten wątek nabierze kolorów.

Świat przedstawiony jest zbudowany na schematycznych podstawach - mamy dwie strony konfliktu, Cesarstwo i Rewolucję. Pierwsza dysponuje armią magów, druga przeróżnymi wynalazkami, co tworzy ciekawe zestawienie czary vs. technologia. Między nimi wciąż panuje wojna, a co jakiś czas dochodzi do krwawych starć. Dodatkowo jest też grupa magów, która chce zdetronizować aktualnego Cesarza, jako że urodził się bez talentu magicznego. Sal nie bierze tutaj żadnej strony, po prostu popycha do przodu swoją osobistą misję. Dzięki oglądaniu konfliktu z boku czytelnik będzie mógł się przekonać, że wojna to bezsensowne przelewanie niewinnej krwi. Brutalność opisów walk zdecydowanie pomoże w wyobrażeniu sobie fatalnych jej skutków.

Siedem czarnych mieczy to miała być nieskomplikowana w odbiorze fantastyka, stworzona przede wszystkim dla rozrywki. Dla mnie ten cel spełniła. Twarda główna bohaterka, świat pogrążający się w chaosie, magiczny rewolwer, ogromne ptaki zamiast koni, połączenie czarów z technologią, pościgi, walki, tajemnicze runy - wszystko tutaj jest stworzone dla naszej uciechy i odbiór zależy tylko od tego, czy tego typu rozrywka odpowiada właśnie danemu czytelnikowi. Ja bawiłam się naprawdę dobrze i chętnie poznam dalsze losy bohaterów w kolejnych częściach. 


Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Rebis

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka