sobota, 22 lutego 2020

Trudne jest życie sportowca, czyli o serialach „Spinning Out” i „Cheer” (Netflix)

Początkiem roku na Netflixa wjechały dwie produkcje dotyczące sportu. Pierwsza to fabularyzowana historia łyżwiarki po przejściach, a druga to dokumentalne przedstawienie przygotowań drużyny cheerleaderskiej do zawodów krajowych. Oba te seriale są od siebie bardzo różne, ale oba opowiadają właśnie o tych dziedzinach sportu, które zawsze mnie fascynowały. Jeden okazał się świetny, a drugi mnie mocno rozczarował.

Spinning Out (2020-)

Spinning Out to serial o byłej gwieździe łyżwiarstwa figurowego, Kat (grana przez Kayę Scodelario), która za sprawą poważnego urazu głowy musiała zrobić sobie przerwę w sporcie.
Chociaż jakimś sposobem dotrwałam do końca serialu to przyznaję, że czasami sama się z siebie śmiałam, że nadal nad nim ślęczę. Tłumaczę to sobie tym, że byłam w tym czasie chora i nie mogłam się za bardzo skupić, więc brak ładu i składu fabuły działał na moją korzyść. Ustalmy jedno: nie potrzeba większego skupienia, żeby ten serial obejrzeć. Przede wszystkim twórcy wrzucili tutaj sporo wątków do jednego worka. Może chcieli pokazać, że potrafią nieźle zaskoczyć widzów, jednak moim zdaniem w przypadku tego serialu: nie tędy droga. Ze zwiastunów wyciągnęłam (błędne) wnioski, że Spinning Out będzie w większości skupiał się na łyżwiarstwie figurowym i ciężkiej pracy sportowca, natomiast okazał się opowieścią o ostro pokręconych perypetiach bohaterów. Kat, główna postać, oprócz tego, że boi się wrócić na lód po wypadku, nie dogaduje się z mamą, tkwi w związku bardziej z przyzwyczajenia, to cierpi także na chorobę dwubiegunową. To nie jest zły trop dla tego rodzaju serialu i wydaje mi się, że dobrze eksploatowany miał szansę na naprawdę intrygującą fabułę. Niestety, całość wyszła bardzo sztucznie, a poszczególne wydarzenia wydawały się kolejnymi szalonymi pomysłami twórców. Na przestrzeni zaledwie dziesięciu odcinków mnogość wątków jest przytłaczająca. Główna bohaterka oprócz wspomnianych wyżej problemów, ma oczywiście spore powodzenie u płci przeciwnej, wszyscy są w niej zakochani, a obcy ludzie widzą w niej anioła dobroci. Natomiast patrząc na jej zachowanie trudno wyobrazić sobie dlaczego wszyscy tak do niej lgną. Jedno jest jednak pewne: gdyby skupiono się na jednej, ewentualnie dwóch z tych traum głównej bohaterki dałoby się to wybronić, ale tak wiele pomysłów przy jednym charakterze - nie do zniesienia.
źródło
Najgorsze wydaje się być to, że to tylko kropla w morzu jeżeli chodzi o pokręcone historie bohaterów tego serialu. Mamy też: bardzo zdolnego łyżwiarza, syna milionera, któremu tylko imprezy w głowie i który tęskni za swoją biologiczną matką; mamy przyjaciółkę głównej bohaterki, która cierpi na problemy zdrowotne, które skrzętnie ukrywa, żeby nie rezygnować ze sportu (na dodatek zadziwiająco mocno lubi bawić się w detektywa i na siłę pomagać Kat); mamy siostrę głównej bohaterki, młodą gwiazdę łyżwiarstwa, która w końcu ma możliwość wyjścia z cienia zdolnej Kat, szukająca miłości i zrozumienia w złych miejscach; mamy też przyjaciela głównej bohaterki, którego zna z restauracji, gdzie razem pracują - gość robi sobie przerwę w studiowaniu medycyny, myśli o rzuceniu studiów dla kariery narciarskiej, a w międzyczasie próbuje umówić się z Kat. Uff.
Uwierzcie, że ten natłok to nie koniec, bo w Spinning Out znajdzie się jeszcze sporo postaci, a każda z nich niesie równie zintensyfikowaną ilość informacji.

Wybaczyłabym sporo temu serialowi, gdyby zamiast na perypetiach życiowych bohaterów skupiłby się na intrygującym sporcie jakim jest łyżwiarstwo figurowe. Niestety Spinning Out jest bardziej o zagubionej dziewczynie i jej grupie równie pogubionych znajomych niż o sportowych emocjach. Bardziej przypomina serial młodzieżowy, gdzie całość zaczyna się kręcić wokół: kto z kim się pokłóci, a kto z kim się zejdzie. Przez to, że twórcy sięgnęli po tak wiele wątków to żaden z nich nie wybrzmiewa tak, jak mógłby. Na dodatek czytałam, że przy pisaniu scenariusza nie wykonano odpowiedniego researchu jeżeli chodzi o przebieg choroby dwubiegunowej. Ja się akurat na tym nie znam, ale jeżeli to prawda, to tym bardziej nie będę zainteresowana obejrzeniem drugiego sezonu.


Cheer (2020-)

Jeżeli tak jak ja chcecie sięgnąć po jakiś serial, żeby móc pooglądać sportową rywalizację, towarzyszącą temu adrenalinę i niezaprzeczalne umiejętności to polecam coś innego: serial dokumentalny Cheer. Trafiłam na niego przez czysty przypadek, a że swego czasu byłam zachwycona tym sportem (może wiele innych nastolatek też przeszło fazę zakochania we wszelkich filmach z serii Bring it on) to postanowiłam fragment zobaczyć. Z pewnością nie miałam w planach oglądać całego sezonu, a jednak na tym się właśnie skończyło. Składa się na to kilka powodów. Przede wszystkim tym razem, całkiem inaczej niż w przypadku Spinning Out, sportu mamy naprawdę sporo. Każdy odcinek obfituje w fizyczne pokazy, które sprawiają, że opada nam szczęka. To trochę jak oglądanie najlepszych gimnastycznych wyczynów z programów typu talent show - momentami kiedy dziewczyny wyrzucane są w powietrze to serce na krótką chwilę dosłownie przestaje bić. Biorąc pod uwagę, że to dokument, to tym bardziej stresujemy się każdą figurą - nigdy nie wiadomo czy skończy się szczęśliwie. I faktycznie, bywało też tak, że sportowcy upadali, a liczne kontuzje to był ich chleb powszedni. W przypadku Cheer brak miejsca na jakąkolwiek sztuczność, którą czuć w Spinning Out. Prawdziwy jest pot, prawdziwe łzy, prawdziwe uśmiechy, prawdziwa miłość do cheerledingu, prawdziwe oddanie sprawie.

źródło
W tym przypadku życie napisało najlepszy scenariusz. Z grupy cheerlederów twórcy dokumentu wybrali kilkoro, którym przyjrzymy się bliżej. To dość zróżnicowana grupa, z której każdy jest równie intrygujący: pewny siebie i bardzo zdolny La'Darius, który jednak miewa problemy z pracą zespołową, Jerry, chłopak o mniejszych umiejętnościach fizycznych, ale kipiący pozytywną energią, która dobrze wpływa na otaczających go ludzi, nieśmiała Morgan, której determinacja jest pełna podziwu i która robi naprawdę duży postęp na naszych oczach. Świetnym pomysłem było także poświęcenie sporej ilości czasu dla Monici, czyli trenerki zespołu. Jest to kobieta równocześnie surowa, nastawiona na zwycięstwo i energicznie dopingująca, pomocna dla swojej grupy. Wspaniale było patrzeć jak duże zaufanie wzbudza wśród nastolatków, jak służy im dobrą radą. Dzięki temu, że bohaterowie są tacy intrygujący i różnorodni, całość ogląda się niczym fabularyzowany serial. Trzymamy kciuki za wygraną na zawodach, a jednocześnie wiemy, że to prawdziwe życie i tutaj twórcy nie dopiszą na siłę happy endu.

Serial oprócz przynoszenia przyjemności z oglądania wyczynów gimnastycznych i wzbudzenia zainteresowania losami bohaterów, porusza kilka ciekawych tematów. Fakt, że często taka ucieczka w sport (albo jakiekolwiek inne hobby), okazuje się zbawienne dla zagubionego nastolatka. Ten wątek szczególnie widoczny jest na podstawie historii Lexi. Innym tematem jest radzenie sobie ze stratą, przekuwanie swojego bagażu doświadczeń w lekcję pozytywnego myślenia i parcia do przodu, co pięknie przekazuje Jerry. Niesamowicie ogląda się ludzi, którzy mają przed sobą jasny cel i do niego dążą, a jednocześnie są w pełni świadomi, że wiek jest tutaj barierą nie do przeskoczenia. Cheerleading jest obecny na etapie szkolnym, na etapie studiów, jednak wraz z opuszczeniem college'u przygoda się kończy. Nikogo z bohaterów Cheer to jednak nie zniechęca, więc każdą wolną chwilę spędzają na sali gimnastycznej. Dobrze, że dzięki serialowi mogliśmy wejść na tę salę z nimi.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka