niedziela, 8 września 2019

Baśń pełna kolorów - „Rozjemca” Brandon Sanderson


*Rozjemca*
Brandon Sanderson

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Warbreaker
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2009
*Liczba stron:* 672
*Wydawnictwo:* MAG 

Chciałem tylko powiedzieć, że nie można nikogo zrozumieć, dopóki się nie zrozumie, z jakiego powodu robi to, co robi. Każdy człowiek jest we własnej historii bohaterem, księżniczko.
*Krótko o fabule:*
Opowieść o dwóch siostrach, które urodziły się księżniczkami, o Królu-Bogu, który ma poślubić jedną z nich, pomniejszym bóstwie, które nie wierzy w siebie, i o nieśmiertelnym człowieku starającym się naprawić błędy, jakich dopuścił się setki lat temu. W ich świecie ci, którzy zginęli w chwalebny sposób, powracają jako bogowie i żyją w zamknięciu w stolicy Hallandren. W tym samym świecie o potędze magii stanowi moc zwana Biochromą, oparta na Oddechach, które można zbierać jedynie pojedynczo od konkretnych osób. Dzięki Oddechom i czerpaniu koloru z nieożywionych przedmiotów Rozbudzający są w stanie zarówno dopuszczać się nikczemności, jak i tworzyć cuda. Siri i Vivenna, księżniczki Idris; Dar Pieśni, zniechęcony bóg odwagi, Król-Bóg Susebron i tajemniczy Vasher - Rozjemca, zetkną się z jednymi i drugimi.

- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Brandon Sanderson robi się nudny. I nie dlatego, że powtarza jakieś swoje schematy bądź kreuje takich samych bohaterów. Po prostu każda kolejna jego lektura sprawia mi identycznie niesamowitą przyjemność podczas czytania. Będąc fanem fantastyki chyba trudno być odpornym na czar jego pióra.

Trochę będę się tutaj powtarzać, bo cóż, Sanderson znowu to zrobił - wykreował niesamowity świat przedstawiony. Tym razem od początku czułam o wiele bardziej baśniowy klimat, z którego biło więcej słodyczy niż zazwyczaj. Nie znajdziemy tutaj wiązań ze sprenami i wypowiadania rycerskich przysiąg, nie będzie używania metali do przyciągania i odpychania przedmiotów. Tym razem skupiamy się na Oddechach. Każdy bohater ma taki Oddech i może go komuś oddać za pomocą specjalnej, magicznej formułki. Dochodzi do sytuacji, w których są osoby zbierające je całe życie i przekazujące dalej. W taki sposób niektórzy posiadają ich całe setki. Co Oddechy dają? Wiecie, takie typowe benefity - wyostrzone zmysły, przede wszystkim słuchu i wzroku. Jednak także zdolność ożywiania przedmiotów. Możemy przykładowo złapać kawałek liny i rozkazać jej, że ma opleść przeciwnika.

Już sam pomysł na system magiczny jest więc ciekawy, a Sanderson dodaje do tego kilka sprytnych zabiegów. Przede wszystkim nasi bohaterowie sami nie są wszystkowiedzący - przez ostatnie kilkaset lat horyzonty na temat Oddechów były poszerzane, nikt jednak nie zna dokładnie możliwości tej dziedziny. To, że dopiero grubo za połową poznajemy więcej szczegółów w kwestii podstaw działania tej magii pozwala nam ugruntować zdobytą wiedzę i poukładać sobie wszystko w głowie. Jednak nawet po zakończeniu lektury nie będziemy znać pełnego obrazka działania magii BioChromy. Sanderson wie co robi, jeżeli chodzi o wprowadzanie w świat przedstawiony.

źródło
Wspominałam już, że Rozjemca to najbardziej baśniowa historia Sandersona. Chyba przede wszystkim przez to, kim są dwie główne bohaterki. Vivienna i Siri to księżniczki, które są zmuszane do postępowania zgodnie ze swoją pozycją w państwie. Jedna z nich zostaje przekazana jako przyszła żona króla wrogiego kraju. Druga wyrusza w ślad za nią i wplątuje się w życie specyficznej grupy społecznej. I jeszcze najciekawsze grono postaci - bogowie Hallandren. Dość tajemniczy bohaterowie, w których nieziemskość wierzy ludność państwa i do których się modli. Każdy z nich kiedyś był człowiekiem, jednak dzięki honorowej śmierci odrodził się jako istota boska. Bardzo to ciekawa zgraja, szczególnie ich problem z odrodzeniem się bez świadomości poprzedniego życia był fascynujący. Także rozumiecie skąd baśniowość - księżniczki, które potrafią na zawołanie zmieniać kolor swoich włosów (a także nieświadomie, pod wpływem emocji), bogowie, którzy mieszkają w zamkach i są wielbieni przez krajan, służba, która wie więcej niż się można spodziewać, a do tego wielkie miłości i pałacowe intrygi.

Bardzo doceniam, że autor nadal nie traci świeżości w zaskakujących pomysłach. Znowu pojawił się zwrot akcji, którego się nie spodziewałam. Przez to czytanie staje się jedną, wielką rozrywką. Oczywiście, nie jest zupełnie kolorowo - jak to u Sandersona znowu akcja rozkręca się dość długo. Sporo miejsca zajmie wprowadzanie w świat, poznawanie charakterów postaci i magicznych aspektów. Także początek może znudzić, ale gdzieś od połowy nie możemy już odłożyć lektury. Ja się przyzwyczaiłam, że tak z Sandersonem mamy.

Można powiedzieć, że głównymi bohaterkami są nasze dwie księżniczki, jednak poznamy również kilka innych postaci pierwszoplanowych i masę drugoplanowych. Świetny był wątek Vashera - kto nie lubi tajemniczych, milczących, pełnych umiejętności wielkoludów? Natomiast najemnicy okazali się źródłem sporej ilości humoru, a ich przeszłość i intencje były intrygujące. Trudno tutaj wspomnieć o wszystkich, jednak bohaterowie byli po prostu barwni jak cała książka.

Jeżeli jesteście fanami Sandersona to nie muszę Was do Rozjemcy przekonywać. To znowu kawał dobrej fantastyki, tylko tym razem bardziej baśniowej. Wciąż trzeba przebrnąć przez cięższy początek, jednak ten czas zostanie doceniony pod koniec, kiedy wszystkie elementy układanki zaczną wskakiwać na swoje miejsce, a my poczujemy czystą satysfakcję z lektury.

Moja ocena: 8-/10



Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka