sobota, 7 grudnia 2019

Integralna część naszego życia - „Nie ma” Mariusz Szczygieł



*Nie ma*
Mariusz Szczygieł

*Język oryginalny:* polski
*Forma:* zbiór reportaży
*Rok pierwszego wydania:* 2018
*Liczba stron:* 336
*Wydawnictwo:* Dowody na istnienie

Miał zwyczaj: codziennie robił mi herbatę. Usiądź, wypijemy razem. To było takie hasło. (...) Młodzi ludzie często myślą, że w związku ważne są namiętności, a na końcu się okazuje, że najważniejsza ze wszystkiego jest herbata. I że potem brak jej najbardziej.
*Krótko o fabule:*
Rozmówcami Szczygła są ludzie z różnych światów: czeska poetka, ukraiński żołnierz, polska księgowa, izraelska pisarka, a także jego ojciec, z którym autor wybiera się ostatni raz w życiu do Pragi. Nad książką unosi się rada, którą dała autorowi Hanna Krall: „Wszystko musi mieć swoją formę, swój rytm, panie Mariuszu. Zwłaszcza nieobecność".

- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Długo stawiałam czytelniczy opór wobec literatury faktu. Na szczęście ten gatunek staje się coraz bardziej popularny oraz doceniany i mam wrażenie że coraz więcej czytelników w stronę non-fiction spogląda przychylnym okiem. Mariusz Szczygieł to znany polski reportażysta, któremu nadzwyczaj bliska jest tematyka związana z naszymi czeskimi sąsiadami. Jednak w przypadku omawianej tutaj pozycji postanowił skręcić w inną stronę. Za swoją książkę Nie ma otrzymał w tym roku aż dwie nagrody Nike: od jury konkursu i od zachwyconych czytelników. W wyniku zbiegu okoliczności trafiłam na spotkanie z autorem podczas tegorocznego festiwalu Pol'and'Rock (dawnego Woodstocku). Także wiele czynników złożyło się na zachętę do sięgnięcia po tę pozycję: od nagród, przez polecenia, po interesującą rozmowę na festiwalu. Po lekturze najbardziej cieszy mnie jedno: nareszcie czuję przełom w kwestii czytania reportaży, bo Mariusz Szczygieł pokazuje, że ten gatunek ma zdecydowanie sporo do zaoferowania.

Ciekawy jest temat przewodni, tytułowe 'nie ma'. Autor sprawnie łączy różne jego przyczyny: związane z utratą bliskich, z pozbyciem się zbędnych rzeczy w swoim życiu, z porzuceniem starego, wygodnego życia, z brakiem spokoju związanym z wyparciem przeszłych, traumatycznych wydarzeń, z wszechobecnym w naszym życiu uczuciu określanym przez autora mianem NIE MA. Tematyka odzwierciedlana jest z innej strony w każdym z teksów, a ich mnogość pokazuje, że o tym zagadnieniu wiele i różnorodnie możemy opowiedzieć.
Problematyka jest chyba głównym źródłem zachwytów nad tą pozycją. To temat, który dotyczy każdego z nas, bo ciągle coś tracimy, ten brak, NIE MA, jest nierozłączną częścią naszej codzienności. Jednak u Szczygła nie jesteśmy straceni, nie ma poczucia beznadziei, wszechobecnego smutku następującego na myśl o stracie. Często opowiadając o utracie, o braku czegoś, pozwala nam docenić to, co jest. W wielu tekstach potrafiłam odnaleźć ziarenko szczęścia, mogłam zrobić krok do tyłu i przyjrzeć się swojemu życiu, zobaczyć, że nawet rzeczy, których NIE MA, a kiedyś były, zostawiły wspomnienia i czegoś mnie nauczyły. Pozwala także zrozumieć, że NIE MA jest integralną częścią naszego życia, którą powinniśmy po prostu zaakceptować. To chyba największa siła tej książki.
źródło
Nie ma składa się z krótkich form, można spokojnie dawkować sobie całość i czytać partiami, z podziałem na rozdziały. Jednak, jak to z krótkimi formami bywa, odczucia co do poszczególnych teksów są bardzo różne. Niektóre rozdziały robią ogromne wrażenie, po odłożeniu lektury na półkę wciąż w nas żyją i zatruwają myśli. Z pamięci wysuwa się na prowadzenie sprawa Ewy T., która wstrząsa na początku okrucieństwem, później brakiem pokory bohaterki, wybiórczym powoływaniem się na religię chrześcijańską, a na końcu jeszcze reakcją czytelników i nakręconym kołem okrucieństwa. Szczygieł już wcześniej pokazał czytelnikom tę historię na łamach Dużego Formatu, a w Nie ma uzupełnia ją o swoje przemyślenia na temat szumu, który po publikacji wśród czytających się podniósł.

Innym tekstem, który zapadł mi w pamięci jest historia sióstr Woźnickich. W przypadku tego tekstu możemy przyjrzeć się bliżej niesamowitej więzi między rodzeństwem. Siostry Woźnickie razem przeszły przez piekło wojny, a później były sobie towarzyszkami przez całe życie. Poświęciły się tworzeniu literatury i choć jedna radziła sobie z pisaniem lepiej, natomiast druga była bardziej krytykiem literackim to robiły to, jak wszystko inne, razem. Ich powolne popadanie w obłęd, widziane oczami przyjaciół robi wrażenie - na początku poznajemy tę historię z zapisków jednej z sióstr, jako zupełnie normalną egzystencję, ale gdy do głosu dochodzą ludzie z ich otoczenia zobaczymy całkiem inną historię. Użycie wielu punktów widzenia pomogło spojrzeć na te same wydarzenia z różnych perspektyw i pozwoliło zbudować sobie pełen obraz.
Spodobały mi się także teksty o polskim rzeźbiarzu i czeskiej willi. Przede wszystkim napisane były w sposób tak intrygujący, że po lekturze sprawdziłam nazwiska pojawiające się na kartach książki. Natomiast jeden z najbardziej emocjonalnie oddziałujących rozdziałów, oprócz sprawy Ewy T., był tekst Rzeka. Świetny pomysł w kwestii zabawy formą - wykropkowane fragmenty korespondowały z tematyką Nie ma i pozwalały mocniej wybrzmieć wyznaniu bohaterki.

Wydaje mi się, że wybór tej książki jest dobrym pomysłem dla ludzi, którzy chcą gładko przejść w stronę czytania reportaży. Autor miesza prawdziwe historie ze swoimi przemyśleniami, zręcznie łączy różnych bohaterów, różne sytuacje, żeby dać obraz całości. Warto dać mu szansę, nawet jeżeli fanami literatury faktu nie jesteście (jeszcze!).
        

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka