wtorek, 18 grudnia 2018

Przypadek rządzi ludzkim życiem - „Nieznośna lekkość bytu” Milan Kundera




*Nieznośna lekkość bytu*
Milan Kundera

*Język oryginalny:* czeski
*Tytuł oryginału:* Nesnesitelna lehkost byti
*Gatunek:* literatura współczesna, obyczajowa
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 1984
*Liczba stron:* 384
*Wydawnictwo:* W.A.B
Życie ludzkie dzieje się tylko raz i dlatego nigdy nie będziemy mogli stwierdzić, która z naszych decyzji była słuszna, a która zła, ponieważ w danej sytuacji mogliśmy decydować tylko jeden raz. Nie dano nam żadnego drugiego, trzeciego, czwartego życia, abyśmy mogli porównać konsekwencje różnych decyzji.
*Krótko o fabule:*
Najbardziej znana powieść Kundery, której akcja w większej części rozgrywa się w Pradze i na czeskiej wsi w latach komunizmu, dłuższy czas niewydawana oficjalnie w Czechach ze względów cenzuralnych. Filozoficzna przypowieść, w której autor rozważa między innymi wpływ historii i polityki na los jednostki, stosunek człowieka do własnej cielesności, konflikt między potrzebą wolności i zakorzenienia.
- opis wydawcy 

*Moja ocena:*
Lekkość czytania tej lektury nie zdołała ukryć ciężaru jej przekazu. Ta książka to zdecydowanie skarbnica tematów do dyskusji, gdzie między wierszami wciśnięte są nieśmiertelne motywy, które od lat ciekawią twórców. Czy nasze życie to tylko splot przypadków, które doprowadziły nas do tego miejsca, w którym jesteśmy? Czy lepiej przejść przez życie lekko i bez zobowiązań czy poświęcić się i poszukać czegoś ciężkiego, co ma prawdziwą wartość? Czy kiedyś będziemy w stanie odpowiednio zinterpretować czyny naszego partnera, domyślimy się co się za nimi kryje? Kundera rzuca nam pełno takich dyskusyjnych kwestii i pozostawia je do przemyślenia.

Autor urodził się w Czechosłowacji, jego młodzieńcze lata przypadły na czas okupacji niemieckiej, a następnie przejęcia władzy przez komunistów. Często odnosił się do wydarzeń ze swojego kraju, w sposób satyryczny przedstawił komunistyczną Czechosłowację w powieści Żart, za co trafiła na czarną listę w kraju. Przez narastające problemy Kundera w 1975 roku wyemigrował do Francji, jak wielu czeskich twórców i tam napisał resztę swoich książek. Nieznośną lekkość bytu postanowiła przetłumaczyć Agnieszka Holland, która niegdyś była studentką Kundery.

Nie dziwię się, że rodzima reżyserka zainteresowała się przekładem książki. Pomijając fakt, że to inteligenta, błyskotliwa i bawiąca się z czytelnikiem pozycja, to tło historyczne jest bardzo bliskie nam, Polakom. Przejęcie władzy przez komunistów, a następnie ukierunkowanie życia mieszkańców przez polityków, chociażby poprzez kontrolowanie kultury to dla nas dość świeża i dobrze znana historia.

źródło
Nie będę Wam jednak opowiadać jak to zachwycałam się tłem historycznym. Moim zdaniem był to idealnie wyważony wątek, ważny dla powieści i autora, ale nie wchodzący z butami na pierwszy plan. Ja akurat zostałam pod najmocniejszym wrażeniem wszelkich tematów filozoficznych. Poczynając już od tytułowego -  lekkość a ciężkość. Tylko ciężkość ma znaczenie, ma jakąś wartość, egzystowanie lekkie jest przez Kunderę nacechowane negatywnie, nasuwa to już sam tytuł, gdzie lekkość bytu jest „nieznośna”. Następnie kwestia przypadku, który prowadzi nas przez życie. Patrząc wstecz możemy powiedzieć, że to, gdzie jesteśmy ukształtowała masa zbiegów okoliczności - spotkaliśmy nauczyciela, który popchnął nas w stronę naszej przyszłości, poznaliśmy w pubie swojego partnera, a poszliśmy tam, bo odwołali koncert na który mieliśmy bilety, itd. Można powiedzieć, że całe nasze życie to wypadkowa miliona przypadków.

Bardzo podobał mi się wątek związany z artykułem, w którym Tomasz opisywał, a właściwie porównywał, życie Edypa do współczesnych polityków. Wspominał o tym, że niewiedza o złym postępowaniu nie zwalnia człowieka z poczucia winy. Nie chodzi jednak od razu o to, żeby „wydłubać sobie oczy”, bo niechcący się kogoś skrzywdziło, ale o samo przyznanie się do błędu. W otoczeniu Tomasza jednak wszyscy woleli wskazywać dalej palcem - a bo ktoś zmusił, a bo nie powiedział wszystkiego, a bo nie wytłumaczył. Żaden jednak do winy się nie poczuwał.

Kiedy uświadomiłam sobie ile cytatów z Nieznośnej lekkości bytu krąży w sieci zaczęłam się zastanawiać nad zarzutami niektórych czytelników - że książka przeintelektualizowana i pełna banałów, wciskanych na siłę. Jednak po prostu się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Chyba dzięki temu, że podeszłam do lektury bez przygotowania, nie wiedząc o tym, że Kundera lubi filozofować i wciskać te liczne tematy do dyskusji w treść fabuły. Przez to czytanie przynosiło mi same zaskoczenia i każda kwestia wciągała, otwierając kolejne klapki w głowie. I nie mam nic przeciwko osobom, które Nieznośną lekkością bytu się rozczarowały. To tego rodzaju sztuka, która jeżeli trafi to prosto w serce (ach, Kundera byłby „dumny” z tego kiczu!).

Świetne są tutaj wątki dwóch par bohaterów, a wszystko dzięki temu, że ich perypetie poznajemy z punktu widzenia każdej z postaci. Dzięki temu możemy być świadkami jak nieumiejętnie starają się odczytywać znaki drugiej osoby, tłumacząc sobie jej zachowanie. W głowie utkwił mi też rozdział ze słowniczkiem pojęć, zwykłych słów, takich jak „cmentarz”, które były różnie pojmowane w zależności od autopsji opisującego. Widać było, jak bardzo nasze doświadczenia wpływają na postrzeganie rzeczywistości. Nie ma tutaj słowa krytyki, po prostu najwięcej chłoniemy w wieku młodzieńczym, kiedy poznajemy otaczający nas świat i staramy się do niego ustosunkować. Im dłużej chodzimy po Ziemi tym konkretniejsze mamy poglądy na wiele spraw.

Mam wrażenie, że mogłabym jeszcze wiele pisać - o kiczu, o zwierzętach, o miłości u Kundery. Ale wolę Wam powiedzieć, żebyście po prostu dali Nieznośnej lekkości bytu szansę. Może zaskoczy Was tak jak i mnie?

Moja ocena: 9/10

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka