niedziela, 14 stycznia 2018

Przeżyjmy to jeszcze raz - „Jak zawsze” Zygmunt Miłoszewski


*Jak zawsze*
Zygmunt Miłoszewski

*Język oryginalny:* polski
*Gatunek:* obyczajowa
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2017
*Liczba stron:* 480
*Wydawnictwo:* W.A.B.

Zawsze się bronisz przed przeszłością, uciekasz do przodu. A to przeszłość decyduje o tym, kim jesteśmy i kim będziemy, czy to ci się podoba, czy nie. 

*Krótko o fabule:*
Komedia ironiczno-romantyczna o parze, która dostała szansę przeżycia jeszcze raz swojej miłości. I o narodzie, który dostał szansę przeżycia jeszcze raz swojej historii. I o tym, co z tego wynikło.
- opis wydawcy 


*Moja ocena:*
Co by było, gdybyście jako staruszkowie dostali jeszcze jedną szansę na doświadczenie swojego życia? Staralibyście się iść tą samą drogą czy raczej szukalibyście jakichś alternatyw? Czy wasza świadomość pozwoliłaby cieszyć się nową rzeczywistością? A może żałowalibyście tego, co otrzymaliście za pierwszym razem, a czego brakuje teraz? Na te pytania stara się odpowiedzieć Zygmunt Miłoszewski w swojej najnowszej książce, pod tytułem Jak zawsze

Autor kojarzony jest przede wszystkim z gatunkiem kryminałów. Napisał trylogię o Teodorze Szackim, która zyskała sławę w Polsce i za granicą. Miłoszewski nie zgodził się jednak na zaszufladkowanie i postanowił napisać coś zupełnie innego - powieść obyczajową o podstarzałym małżeństwie, w klimacie gorzko-komediowym. Jak mu się to udało?

Nie można odmówić autorowi lekkości pióra. Książkę Jak zawsze czyta się naprawdę z przyjemnością, czekając na kolejne perypetie dwójki głównych bohaterów. Widać, że Miłoszewski ma wprawę w kreowaniu ciekawych postaci. Już od pierwszych stron zapałałam sympatią do pary staruszków, którzy z rozrzewnieniem wspominają swoje młodzieńcze lata. Jest coś niesamowicie wzruszającego w małżeństwach o długim stażu, którzy wciąż pamiętają ten ogień namiętności, który ich połączył. Jednocześnie rozumieją, że będąc osiemdziesięciolatkiem myśli się raczej o tym, jakie leki powinno się zażyć, niż o kolejnych ekscytujących przygodach. Ot, taka kolej rzeczy. Nasi bohaterowie, pomimo wieku, są jednak dość aktywni i postanawiają dotrzymać tradycji - pięćdziesiąty rok z rzędu odbyć stosunek z ukochaną osobą. Skutek tego jest niespodziewany, ponieważ oboje odbywają podróż w przeszłość. (Uwierzcie, nie jest to spoiler, to tak naprawdę punkt wyjścia do całej historii).

źródło
Lądujemy w alternatywnej wersji Warszawy lat 60tych. Ludwik i Grażyna wciąż mają na karku doświadczenia tych przeżytych osiemdziesięciu lat, ale ich ciała odradzają się i znowu wyglądają jak młodzieniaszki. To chyba normalne, że każdy z nas marzy o tym, żeby cofnąć się w czasie i móc znowu mieć te kilka lat mniej. Nie zastanawiamy się jednak jakie niesie to konsekwencje. Bo nagle okazuje się, że dawna miłość, mieszkająca o rzut beretem, wcale z nas nie zrezygnowała, a nasza była żona (a po przenosinach w czasie, nawet bardzo teraźniejsza) nie była taka zła. I teraz co zrobić - starać się przebyć życie po starych, utartych torach czy szukać nowych wyzwań?

W tym dylemacie pomaga trochę wykreowany przez autora świat przedstawiony. Otóż, bohaterowie wracają do Warszawy, ale takiej, której losy potoczyły się inaczej. W kraju wciąż są osoby popierające Moskwę i chcące udać się pod jej skrzydła, ale to Francja wmieszała się w powojenne interesy naszego kraju. Toteż nie wracamy do znanego z historii ustroju, Miłoszewski nie skorzysta ze znanych obrazów kolejek i pustych półek sklepowych, a odbuduje stolicę po swojemu - bez Pałacu Kultury, za to z mnóstwem restauracji. To był jeden z większych plusów książki. Niezwykle przyjemne okazało się czytanie o wspomnieniach bohaterów i konfrontacji ich z nową wizją Warszawy. Szczególnie, że to nie jest tak, że autor przedstawi nam jakąś utopijną bądź antyutopijną wersję. To po prostu alternatywa, a czy dobra czy zła, ocenić musicie po przeczytaniu książki. Bardzo dobrym pomysłem było też postawienie Grażyny w roli mentorki młodych dziewczyn. Pamiętajmy, że były to czasy sprzed rewolucji Michaliny Wisłockiej, a nasza bohaterka postanowiła przekazać kilka dość nowoczesnych na te czasy wiadomości. Wyszedł z tego zgrabny wątek feministyczny, w którym młode panny mogły się dowiedzieć, że kluczem ich istnienia nie jest stanie przy garach i usługiwanie mężczyznom (jak starano się im ze wszystkich stron wmówić).

Chyba największa moc tej powieści jest właśnie w tym oczekiwaniu na to, czy wszystko musi toczyć się tak samo czy raczej ruszy innymi ścieżkami. Czy mając za sobą dobre życie, nie będziemy chcieli i tak zrobić więcej i lepiej. Idealnym przykładem wydaje się tutaj komiczna scenka, w której Ludwik spotyka się z wydawcą i przedstawia swoje dwa pomysły na książki - jedna to historia młodego czarodzieja z małej, polskiej mieściny (oczywiste nawiązanie do Harry'ego Pottera), a druga to kryminał, którego akcja rozpoczyna się od znalezienia trupa w muzeum (tak, Dan Brown i jego Kod Leonarda da Vinci). Ciekawy pomysł na szybkie wzbogacenie. Szkoda, że trzeba jeszcze potrafić fabułę tych książek napisać, a to przerasta zdolności Ludwika.

Także można stwierdzić, że Jak zawsze to przyjemna książka o perypetiach miłosnych pary ludzi oraz drugich szansach od losu. Były tutaj jednak momenty, które mniej mnie porwały. Przeszkadzała mi spora dawka seksualnych uniesień - ja rozumiem, że obudził się młodzieńczy popęd, ale chyba czasami można było sobie je odpuścić, wolę wierzyć, że nie wszystko w życiu kręci się wokół seksu. Dodatkowo byłam trochę rozczarowana zakończeniem. W tym przypadku spodziewałam się jednak jakiejś konkluzji, podsumowania, czegokolwiek. To jednak wciąż przyjemna lektura, czasami bardziej, czasami mniej angażująca, ale warta przeczytania.

Moja ocena: 7/10



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu W.A.B.

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka