wtorek, 22 marca 2016

Utopię waszą utopię, czyli 'Ślepy Posłaniec' Radomir Darmiła

Jak tam nastroje przedświąteczne? Ja już nie mogę się doczekać tej góry ciast czekającej mnie w domu! Na dodatek jest duża możliwość, że w te święta zostanę ciotką. Nie mogę się doczekać :D


*Ślepy Posłaniec*
Radomir Darmiła

*Język oryginalny:* polski
*Kategoria:* literatura piękna
*Gatunek:* fantasy
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2015
*Liczba stron:* 364
*Wydawnictwo:* RW2010
"- Nie ufam im. Boją się.
- To dobrzy ludzie, Ringo.
- To bez znaczenia. Kiedy dobrzy ludzie się boją, potrafią robić złe rzeczy."

*Krótko o fabule:*
Akcja rozgrywa się na archipelagu, powoli zalewanym przez ocean. Ludzie decydują, żeby kobiety przestały rodzić dzieci, przekonani że Bóg chce, żeby gatunek ludzki wymarł. Ważne sprawy społeczeństwa rozstrzyga się na Zgromadzeniu, a do Rady należą uczeni w Piśmie obywatele. W tych okolicznościach poznajemy Renę, świeżo owdowiałą kobietę, która znajduje na brzegu morza nieprzytomnego mężczyznę.

*Moja ocena:*
Słysząc słowo "fantastyka" od razu w głowie pojawiają mi się trolle, elfy, krasnoludy i inne dziwy. Kiedy więc przeczytałam opis Ślepego Posłańca i dowiedziałam się, że to fantastyka pomyślałam o mnogości możliwości, które autor ma przed sobą. Kobieta znajduje na brzegu mężczyznę? To może pójść w każdą stronę, a gatunek nie ogranicza wyobraźni autora. Jednak przyznam, że trochę się zdziwiłam przewracając kolejne strony. 
Radomir Darmiła to pseudonim pracownika poznańskiej uczelni. Publikował wcześniej na łamach Fantastyki, a Ślepy Posłaniec to jego debiut fabularny. 
Wydaje mi się, że Radomir Darmiła miał wiele dobrych pomysłów, których do końca nie wykorzystał. Fabuła, która początkowo wydaje się intrygująca zaczyna się dłużyć i przynudzać. Znalezionego mężczyznę, Ringa, wciąż zamykali i sądzili, później uwalniali (bądź sam się uwalniał), a wtedy Rena uczyła go języka. Brakowało mi trochę jakichś emocjonujących wydarzeń, które sprawiłyby, że nie chciałabym odłożyć książki na bok. Moim zdaniem autor przeprowadzał akcję trochę za spokojnie i delikatnie. Rozumiem, że było to spowodowane pokazaniem świata przedstawionego i historii poszczególnych bohaterów, jednak uważam, że powinno być to przeprowadzone sprawniej. Okazało się jednak, że w końcu się udało i gdzieś w trzech czwartych książki naprawdę się wciągnęłam, a wydarzenia zaczęły mnie zaskakiwać. Samo zakończenie było dla mnie trochę za bardzo cukierkowe, w porównaniu do klimatu surowej całości. Spodziewałam się po prostu więcej dramatyzmu i chyba po prostu jakiegoś poważnego rozlewu krwi. 
Muszę przyznać, że odkrycie skąd przybył Ringo jest naprawdę świetnym zaskoczeniem fabularnym. To była jedna z tych rzeczy, która sprawiła że patrzyłam na powieść przychylnym okiem i czekałam na więcej fajerwerków (podejrzewam, że są przygotowane na kolejne części). 
źródło
Bardzo ciekawy był przekrój charakterów w książce. I dotyczyło to większości bohaterów, oprócz głównej postaci żeńskiej, Reny. Wszyscy znamy ten ból, gdy bohaterka, z którą spędzamy najwięcej czasu nie wzbudza naszej sympatii. Tutaj nie było źle, bo Rena szczególnie nie irytowała, po prostu brakowało jej cech, za które bym ją polubiła. Nawet trudno mi cokolwiek o niej powiedzieć, oprócz tego, że walczyła o lepszy świat. Za to cała masa postaci drugoplanowych poprawiała wrażenie. Były to osoby z krwi i kości, popełniające błędy, a zarazem bardzo charakterystyczne. Przykładowo taki Trybarius, który powinien wzbudzać odrazę naprawdę mnie zaintrygował i chciałam poznać jego dalsze losy. Albo siostry Reny, tak różne, ale obie wzbudziły we mnie sympatię. Szkoda mi trochę postaci Ringo, który mógł rozkochać w sobie rzesze czytelniczek, ale jego potencjał nie został wykorzystany. Ciągłe nazywanie go "dzikusem" i "głupkiem" działało na jego niekorzyść.
Skoro już jesteśmy przy tym, to wątek miłosny był dość lichy. Nie mam pojęcia skąd wzięło się uczucie między dwójką bohaterów, brakowało mi jakiegoś magnetyzmu, wyjaśnienia dlaczego te osoby są sobą zafascynowane. W porządku, Ringo ma świetne ciało, Rena to niezła babka, ale to nie wystarcza. Autor stwierdza, że to powieść pomyślana jako fantastyka dla kobiet, jednak uważam, że to nie jest odpowiednie określenie. Znam o wiele więcej książek, które nie są określane tym mianem, a o wiele bardziej by się do tego nadały, więc niech mężczyźni się nie wstrzymują przed przeczytaniem. 
Co do stylu autora, to zdarzało mi się czasami skrzywić na niektóre zdania, ale ogólnie uważam, że to dobrze napisana powieść. Czyta się lekko, podobało mi się jak Radomir wprowadzał wypowiedzi uczącego się języka Ringa. Nadało to całości realizmu, a do tego pokazało jak trudny jest dla obcokrajowców język polski. 
To co bardzo mi się spodobało to odejście od mainstreamu i wybór własnej ścieżki w kreowaniu świata przedstawionego. Współcześnie wszyscy czerpią inspiracje z baśni czy mitologii, a Radomir Darmiła wziął na warsztat Biblię. I zrobił to bardzo sprawnie, bez obrażania jakichkolwiek uczuć religijnych, przynajmniej moim zdaniem. Ciekawie przedstawił problem interpretacji tego, co zostało zapisane w Piśmie. 
Przyznam, że przed poleceniem książki zastanowiłabym się czy powinnam określać ją mianem fantastyki. Wydaje mi się, że bardziej pasowałoby tutaj science-fiction. I mimo poruszania wielu spraw dotyczących kobiet (gwałty, brak równouprawnienia) uważam, że każdy mężczyzna także książkę może przeczytać. Początkową konsternację zastąpiło zaciekawienie kiedy autor zrzucił fabularną bombę i naprawdę jestem ciekawa jak potoczą się losy bohaterów w tym surowym świecie. Najbardziej interesuje mnie chyba historia Ringa (i miejsca, z którego pochodził). Mam nadzieję, że kontynuacja pobije poprzedniczkę na głowę!

Moja ocena: 6/10

 Za egzemplarz dziękuję autorowi książki.

Wyzwania:

http://bohater-fikcyjny.blogspot.com/2015/12/31-wyzwanie-czytelnicze-2016-konkurs.html








Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka