niedziela, 12 lipca 2020

„Male ogniska” Celeste Ng - rozważania o macierzyństwie


*Małe ogniska*
Celeste Ng

*Język oryginalny:* angielski
*Tytuł oryginału:* Little Fires Everywhere
*Gatunek:* społeczna/obyczajowa
*Forma:* powieść
*Rok pierwszego wydania:* 2017
*Liczba stron:* 424
*Wydawnictwo:* Papierowy księżyc

Dla rodziców dziecko jest czymś więcej niż osobą, jest miejscem, rodzajem Narni, rozległą i wiecznią krainą, gdzie teraźniejszość, w której żyją, przeszłość, którą pamiętają, i przyszłość, której pragną, istnieją w tym samym czasie.
*Krótko o fabule:*
W Shaker Heights, spokojnym, postępowym miasteczku na obrzeżach Cleveland, wszystko zostało zaplanowane – począwszy od rozkładu krętych dróg, przez kolory domów, na pełnych sukcesów życiach jego mieszkańców kończąc. A nikt nie uosabia lepiej ducha tego miejsca niż Elena Richardson, która kieruje się zasadą, że najważniejsze jest trzymanie się zasad
- opis wydawcy

*Moja ocena:*
Małe ogniska to głośny amerykański bestseller, zdobywca wielu nagród, mający na koncie sporo pozytywnych głosów wśród krytyków literackich. Niedawno pojawił się na jego podstawie serial z Reese Witherspoon i Kerry Washington w rolach głównych, który można obejrzeć na Amazon Prime. Po zobaczeniu zdjęć z planu poczułam się zaintrygowana, a krótkie poszukiwania w Internecie wystarczyły, żeby mnie utwierdzić w przekonaniu, że warto po Małe ogniska sięgnąć. Muszę zacząć od tego, że ta książka wciąga. Naprawdę ostatnio nic mnie tak nie pochłonęło, czyta się ją jednym tchem. Także dla ludzi z przestojem czytelniczym, którzy szukają czegoś co wyciągnie ich z dołka - to jest dobry tytuł.

Małe ogniska to książka wielowarstwowa, poruszająca dużo ważnych, aktualnych tematów, takich jak macierzyństwo, konsumpcjonizm czy dziedzictwo kulturowe. Rozpoczyna się od sceny, w której dochodzi do podpalenia pięknego domu Richardsonów i autorka do ostatnich stron pozostawi czytelnika w niepewności w tej sprawie - kto i dlaczego podłożył ogień? Jednak nie będzie to kryminał, gdzie najważniejsze jest rozwiązanie zagadki, a raczej powieść społeczna, w której skupimy się na dwóch rodzinach i ich odmiennej codzienności.

Niesamowicie precyzyjnie są tutaj zarysowane relacje między poszczególnymi bohaterami. Pearl, która wraz ze swoją mamą, artystką-fotografką Mią, przyjeżdża do uporządkowanego miasta Shaker Heights natychmiast ulega zafascynowaniu rodziną Richardsonów, zupełnie różną od jej własnej. W życiu dziewczyny zawsze liczyła się jej więź z mamą, miejsca zamieszkania zmieniały co jakiś czas, w domu nie miały mebli, stawiały przede wszystkim na rozwój osobisty, a nie na zbieranie dóbr materialnych. Richardsonowie to zupełne przeciwieństwo, i chociaż Elena ze swoją czwórką dzieci to kompletnie drugi biegun, to w jakiś sposób te dwie rodziny zaczynają się wzajemnie intrygować, a chwilę później przenikać - Pearl z podziwem zacznie spoglądać w stronę Eleny, a Izzy, najmłodsza z Richardsonów, spędzi każdy możliwy moment z Mią.

źródło
Bardzo ciekawie został poruszony problem nierówności społecznych. Mia wybrała życie artysty, pracuje tylko po to, żeby mieć za co przeżyć, a każdą wolną chwilę spędza nad kolejnymi projektami związanymi ze sztuką. Elena poświeciła wszystkie małe i większe marzenia, tylko żeby mieć idealne życie - mieszka w dużym domu, pracuje w gazecie (chociaż dostają jej się tylko mało znaczące artykuły), ma męża prawnika i czwórkę dzieci. Elena robi wszystko, żeby pomagać osobom biednym - kiedy zjawia się rodzina Warren wynajmuje im tanio swoje mieszkanie i proponuje Mii pracę jako gospodyni w swoim domu, żeby mogła sobie dorobić. Jednak wszystko rozchodzi się o to, że rodzina Richardsonów jest uprzywilejowana - mają to, czego zapragną, korzystają ze swojego życia, czując się dobrze, bo pomagają potrzebującym, a jednocześnie ich zrozumienie problemu różnic społecznych jest bardzo powierzchowne. Podczas jednego z wątków dotyczącego rozprawy o prawa do dziecka Elena za każdym razem używa argumentu: dziecku będzie lepiej w domu jej przyjaciół, bo kupią mu wszystko, czego zapragnie. I to dla niej wydaje się przesądzać sprawę.

Wśród wielu wątków tej historii na pierwszy plan wysuwa się temat macierzyństwa. Na tapecie mamy obraz „dobrej matki”, którego projekcję tworzy sobie społeczeństwo ludzi uprzywilejowanych, a ponadto wierzących, że wszystko da się w życiu zaplanować i precyzyjnie wykonać, czego dowodem jest zaprojektowanie idealnego miasta Shaker Heights, gdzie nawet kolor domu jest narzucany przez miasto. Dla kontrastu - druga matka prowadzi życie wędrowniczki, sama wychowuje swoją córkę, żyje teraźniejszością i poświęca się sztuce, nie skupiając się na swojej materialnej sytuacji. Wydawać by się mogło, że mając tak różne osobowości książka wskaże nam jedną palcem i powie: to jest dobra matka. Nic takiego się jednak nie stanie. Będziemy mogli wejrzeć trochę głębiej i zobaczymy, że każda z nich walczy o dobro swoich dzieci, przeżywa swoje niepewności, ale zawsze o rodzinie myśli. Temat zostanie również poszerzony o sprawę dotyczącą adopcji dziecka, w której bogata rodzina walczy z chińską imigrantką o prawa do opieki. Tam wprost zostanie zadane pytanie: kto będzie lepszą matką. Warto zastanowić się nad werdyktem i tym, jak cała sprawa się potoczyła.

Małe ogniska to dla mnie jedno wielke zaskoczenie. Świetnie napisana książka o amerykańskich przedmieściach, w których obserwujemy powolne przenikanie się dwóch rodzin, potrafi wciągnąć jak najlepsza książka przygodowa. Śledzenie losów rodzin Richardson i Warren doprowadzi do wielu ciekawych obserwacji na temat macierzyństwa, rasy oraz nierówności społecznych. Mogę tylko dodać, że na pewno sięgnę w przyszłości po serial na jej podstawie.



Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szukaj w tym blogu

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka